To frustrujące, gdy każda próba naprawienia czegoś tylko pogłębia problemy. Jakby życie stawiało przede mną kolejne przeszkody, bez szansy na oddech. Czasem dochodzę do wniosku, że lepiej pogodzić się z tym, że coś jest nie tak, niż ciągle walczyć i cierpieć jeszcze bardziej. Ale przecież trudno tak po prostu zaakceptować ból i nie próbować zmieniać rzeczy na lepsze. To wieczna walka pomiędzy pragnieniem poprawy a koniecznością znoszenia kolejnych trudności.















