NAWRU, czyli jak się w Unii Europejskiej liczy potencjał
W poprzedniej notce zacząłem od wspomnienia o politycznych (ie. nieekonomicznych) ograniczeniach dla możliwości wzrostu polskiego długu publicznego, jednak uwaga ta była niepełna. Pominąłem poziom międzynarodowy, a dokładniej kwestię ograniczeń wynikających z członkowstwa w Unii Europejskiej. Teraz chciałbym pociągnąć ten pojedynczy wątek i zobaczyć dokąd prowadzi.
Eurodyscyplina
Oprócz konstytucyjnej granicy dla wielkości długu — „3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto” 1 — Polska zobowiązała się niezależnie od tego do przestrzegania kryteriów unijnego Paktu stabilności i wzrostu , który ogranicza roczny deficyt budżetowy do 3% PKB i dług do, tak samo jak konstytucja RP, 60% PKB 2 . Ponieważ wiele państw Unii przekraczało to drugie kryterium od początku istnienia tej umowy, ciężar jej egzekwowania jest postawiony na pierwsze z nich.
Jaki jest właściwie cel paktu? Strefa euro przez wspólną walutę jest głęboko współzależna, właściwie o jeden krok od pełnej unii fiskalnej i wspólnego budżetu. Kontrola inflacji w całej strefie euro wymaga więc choćby podstawowej koordynacji polityki fiskalnej. PSiW przez nałożenie ograniczeń na wielkość deficytu i długu w każdym państwie z osobna miał usunąć możliwość, że jedno z państw strefy euro wysokimi deficytami zwiększy inflację także w innych (według ortodoksyjnej ekonomii deficyty budżetowe mają efekt inflacyjny), albo nawet zbankrutuje i państwa z północy UE z dodatnim bilansem handlowym — co strukturalnie sprzyja nadwyżkom budżetowym 3 — będą musiały spłacić część jego długów (jak bardzo niedopuszczalna jest to perspektywa choćby dla Niemiec pokazuje nieprzejednana postawa tego kraju wobec Grecji w ostatnich latach, kiedy mimo wszystko widmo bankructwa się pojawiło, ale całkowicie wykluczona okazała się restrukturyzacja greckiego długu).
Kraje, których deficyty łamią ograniczenia z paktu są obejmowane tak zwaną procedurą nadmiernego deficytu, w ramach której otrzymują sugestie zmian mających zmniejszyć deficyt pod groźbą dużych kar finansowych (nigdy dotąd jednak nie zastosowanych) lub wstrzymania wypłat z Funduszu Spójności. Jak pokazują przykłady austerity w Hiszpanii, Portugalii, Włoch i Irlandii te ‚sugestie’ są w stanie całkiem skuteczne kształtować politykę ekonomiczną państw do których są skierowane nawet bez zastosowania w pełni możliwych kar — zwłaszcza kiedy Europejski Bank Centralny (ECB) podeprze je listem, który można nazwać bez przesady żądaniem okupu 4 . Państwa strefy euro przekazały prawo do kreacji pieniądza ECB i muszą emitować obligacje w walucie której nie kontrolują. Prezes ECB ma więc możliwość „przystawienia pistoletu do głowy rządowi” 5 , w zamian za wprowadzenie listy „reform” (eg. liberalizujących rynek pracy) oferując bycie pożyczkodawcą ostatniej instancji, czyli spełnianie standardowej funkcji banku centralnego. Napisano już wiele o funkcjonowaniu strefy euro i o podobieństwach ograniczeń jaki narzuca państwom członkowskim do standardu złota 6 , ja chciałbym się skupić na jednej kwestii: kiedy dokładnie deficyt budżetowy jest uznawany za wystarczająco duży, żeby można było rozpocząć procedurę nadmiernego deficytu (ostateczną decyzję podejmuje Komisja Europejska). Poza przestawieniem polskiego przykładu nie ma tutaj moich oryginalnych wniosków, jeszcze więcej zastrzeżeń do tego modelu przedstawia choćby tegoroczny artykuł 7 , a o ekonomii politycznej kontroli inflacji dobrze pisze 8 .
Dozwolony przez PSiW deficyt to 3% PKB, co wydaje się prostą regułą nie dającą dużego pola do interpretacji. Tak jednak nie jest, ponieważ kluczową komplikacją jest, że chodzi o deficyt strukturalny, co oznacza jego wartość skorygowaną o część którą przyjmuje się za wynikającą z pozycji w cyklu koniunkturalnym. Obliczenia te opierają się na szacunkach potencjalnej produkcji, w których głównym czynnikiem jest potencjalne zatrudnienie. Naiwnie można by sądzić, że potencjalne zatrudnienie powinno być równe pełnemu zatrudnieniu, ale nie tak definiuje je ECOFIN, instytucja Rady Europejskiej dokonująca tych szacunków. Za optymalną stopę bezrobocia ECOFIN uznaje NAWRU 9 , czyli stopę bezrobocia przy której wzrost płac nie przyspiesza (non-accelerating wage rate of unemployment). Zanim opiszę co to właściwie znaczy, chciałbym podkreślić, że te szacunki są ważne; to jaka zostanie określona wartość NAWRU ma bezpośredni wpływ na implementację międzynarodowej umowy, więc ma istotne skutki polityczne.
Krzywa Philipsa, NAIRU i NAWRU
By odpowiedzieć na pytanie skąd wzięło się NAWRU, trzeba zacząć od krzywej Philipsa, której jest wersją/modyfikacją. Oryginalnie krzywa Philipsa to empiryczna obserwacja z 1958 roku, że wzrost płac jest ujemnie skorelowany z poziomem bezrobocia. Oznaczając wzrost płac (nominalnych) jako $w$, oczekiwaną inflację $\mathbb{E}p$ i poziom bezrobocia $U$, możemy to przedstawić formułą: $$w = \mathbb{E}p + f(U); \qquad f’ < 0$$ Ma to intuicyjny sens: przy niższym bezrobociu ceteris paribus pozycja pracowników w negocjacjach płacowych jest lepsza. Poniżej wykres punktowy tych dwóch wskaźników na podstawie danych z OECD dla Polski dla ostatnich 15 lat. Korelacja nie jest idealna, ale zależność jest widoczna.
https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=fPBK
Procentowy wzrost płac w ciągu poprzedniego roku na osi Y i bezrobocie w tym samym miesiącu na osi X, $r \approx -0.33$
Wskazówką dlaczego założenia te są standardowe może być to, że z tego równania wynika też, że pozycja negocjacyjna pracowników (kryjąca się tutaj w $f$) nie ma żadnego wpływu na realne płace — wzrost płac w całości przejdzie na wzrost inflacji. Dobra pozycja może wręcz im zaszkodzić, jeśli bank centralny walcząc z inflacją podniesie stopy procentowe i w efekcie zwiększy bezrobocie by przywrócić poprzednią wartość $f(U)$. Jak wygodnie dla kapitalistów!
Przypomnijmy, że mamy też $w = p + y + s$ 10 , gdzie $p$ to inflacja, $y$ to wzrost produktywności, a $s$ to zmiana udziału płac w produkcji. Standardowymi założeniami jest, że $y$ jest egzogeniczne, czyli wynika tylko z postępu technologicznego niezależnego od sytuacji gospodarczej oraz że udział płac jest stały ($s = 0$) — oba nie są empirycznie prawdziwe (przynajmniej w ostatnich kilku dekadach). Jeśli je jednak przyjmiemy otrzymujemy zależność: $$p = \mathbb{E}p + f(U) - y$$ Bezrobocie wpływa więc na inflację tak samo jak na wzrost płac.
Spójrzmy znowu na dane z ostatnich 15 lat dla Polski: wzrost płac przekłada się na inflację, ale znów nie jest to bardzo silna korelacja.
https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=fPCg
Procentowy wzrost cen w ciągu poprzedniego roku na osi Y i wzrost płac w tym samym okresie na osi X, $r \approx 0.28$
Krzywa Philipsa była jednym z fundamentów keynesistowskiej polityki w rozwiniętych państwach kapitalistycznych w kilku powojennych dekadach (Les Trente Glorieuses w wersji francuskiej). Państwo miało celować w punkt na krzywej Philipsa balansujący interesy pracowników dla niższego bezrobocia, co miało grozić wysoką inflacją z interesami posiadaczy pieniędzy chcących przede wszystkim jak najniższej inflacji. Monetarystyczna rewolucja w latach 70-tych zmieniła ten punkt widzenia, zaprzeczając istnieniu tutaj jakiegoś dylematu czy konieczności balansu interesów. Zamiast tego powstała koncepcja stopy bezrobocia przy której inflacja nie przyspiesza (non-accelerating inflation rate of unemployment, NAIRU) — jedynego $U^{*}$ tż. $f(U^{*}) = 0$. To tak zwana ‚akceleracjonistyczna’ krzywa Philipsa: gdy bezrobocie jest poniżej NAIRU inflacja miałaby przyspieszać bez ograniczeń, a gdy powyżej tak samo bez ograniczeń zwalniać. Jest to wersja, której oficjalnie używa eg. amerykański FED. Jest jeden problem: w ostatnich kilku dekadach ta zależność się załamała 11 . Poniżej podobny jak wcześniej wykres dla Polski obrazujący to załamanie.
https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=fPCF
Procentowy wzrost cen w ciągu poprzedniego roku na osi Y i bezrobocie w tym samym miesiącu na osi X, $r \approx 0.02$
Dlaczego zależność która kiedyś była wyraźna zniknęła to ciekawe pytanie, ale na inny tekst. W każdym razie, wersja krzywej Philipsa ECOFINu wraca do wzrostu płac zamiast wzrostu cen, będąc jednakże dalej wariantem akceleracjonistycznym. Wiąże ona różnicę bezrobocia z „naturalnym” (NAWRU) ze zmianą inflacji płac, a nie z samą inflacją płac. Zanim spróbuję rozpakować jakie ma to konsekwencje, warto zadać pytanie: jak ten model się sprawdza?
https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=fPCI
Różnica między procentowym rocznym wzrostem płac rok wcześniej i w danym miesiącu na osi Y i bezrobocie w tym samym miesiącu na osi X, $r \approx 0.00$
Ktoś może powiedzieć, że gospodarka jest bardzo skomplikowanym zjawiskiem i trudno oczekiwać silnych zależności, ale jakoś takie prawo Okuna radzi sobie na tym samym zakresie danych dużo lepiej, osiągając $r \approx -0.47$. Polska nie jest tu wyjątkowa 12 .
Serie danych są prawie idealnie nieskorelowane! Nie widać nawet najmniejszego śladu, by teoria NAWRU była prawdziwa. Rzeczywiście, nie jest to tylko osobliwość danych dla Polski 13 . Jak radzą sobie eurokraci z używaniem teorii całkowicie sprzecznej z rzeczywistością? Ponieważ NAWRU po prostu nie jest dobrze zdefiniowana, szacunki EUROFINu nadają jej wartości ściśle podążające za stopą bezrobocia. Inaczej mówiąc, skoro istnieje szeroki zakres wartości bezrobocia przy którym nie ma ono wpływu na inflację płac, to założenia przyjęte przez ECOFIN będą kazały interpretować cykliczne zmiany w bezrobociu jako zmiany NAWRU. Trudno inaczej wytłumaczyć, absurdalnie wysokie z punktu widzenia desygnatu tej wartości, oszacowne NAWRU dla Hiszpanii, które w 2014 roku przekraczały 20% (wykres II.1.1 w 14 ). To rzuca światło na to, dlaczego używanie teorii oblewającej wszyskie empiryczne testy nie jest w tym kontekście problemem: ponieważ szacunki NAWRU mają silny cykliczny komponent, te potencjalnej produkcji nie będą nigdy zbyt daleko od rzeczywistej i korekta deficytu nigdy nie będzie na tyle duża by dawała zbyt wiele wolności państwom, które można by przycisnąć do liberalnych reform.
Kontrola cen czy kontrola płac?
Jeśli NAWRU nie jest dobrym opisem rzeczywistości to jakie są inne powody dla których została wybrana? Po monetarystycznej rewolucji głównym zdaniem banku centralnego ma być rzekomo kontrola inflacji blisko ustalonego celu, zwykle w okolicy 2% (NBP ma cel 2.5%±1%, ECB <2%). Amerykański FED ma ‚podwójny mandat’, czyli ma dbać zarówno o niską inflację, jak i o wzrost gospodarczy, jedynym celem ECB jest utrzymanie niskiej inflacji, zaś NBP jest pośrodku z zapisem w ustawie: „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP.” 15 . Warto dyskutować, czy to najlepszy możliwy cel dla polityki monetarnej 16 , ale przyjmując te oficjalne cele za dobrą monetę, wzrost płac powinien dla banku centralnego być istotny jedynie o ile przekłada się na wzrost cen.
Skoro krzywa Philipsa jest obecnie bliska płaskiej i wpływanie na inflację kanałem ze stóp procentowych przez wysokość bezrobocia i przez to wzrost płac nie jest już skuteczne, uwaga banku centralnego powinna przenieść się na inne możliwości kontroli inflacji. Jest jednak też możliwe, że równie ważnym celem, chociaż nie wypowiedzianym dotąd otwarcie, było zawsze utrzymanie w ryzach wzrostu płac (a przez to udziału płac w dochodzie). W takim przypadku, tym czego spodziewalibyśmy się, byłoby nie odejście od wpływania na poziom bezrobocia (skoro już nie pomaga to w kontroli cen), lecz ustanowienie kontroli wzrostu płac — na który poziom bezrobocia wciąż ma wpływ — jako bezpośredniego celu polityki. Dokładnie takim krokiem jest przejście z NAIRU do NAWRU i wiążące się z nim zdefiniowanie idealnej stopy bezrobocia przez jej wpływ na wzrost płac a nie inflację.
Być może to czy banki centralne zajmuje się kontrolą cen, czy kontrolą płac ostatecznie nie jest takie ważne — heterodoksyjna ekonomia często powątpiewa w rzeczywistą ich sprawczość na działanie gospodarki. Możliwe, że to absurdalnie niestabilne NAWRU jest po prostu niezbyt wygodnym kompromisem wadliwej lecz standardowej teorii z rzeczywistością, nie traktowanej zbyt poważnie i wybranej ze względu na mniejsze korekty niż alternatywy. Mimo wszystko, skoro ten wybór jest tak zgodny z budową strefy euro wymuszającą „wewnętrzną dewaluację”, ze wspierającym ją dyskursem „konkurencyjności” przez niskie „koszty pracy” i z politycznymi działaniami ECB, to myślę, że nie jest szalonym wniosek, iż nie jest to przypadek, ale kolejny przejaw spójnej ideologii.
Art.216. §5. w Rozdziale X Konstytucji RP. ⏎
Taka para wartości nie jest przypadkowa: przy stałym deficycie $d$, nominalnym wzroście gospodarczym $g > 0$ i początkowym stosunku długu do PKB $b(0)$ mamy zależność: $$b(n+1) = \frac{b(n)}{1+g} + d = \frac{b(0)}{(1+g)^{n}} + \sum\limits_{k=0}^{n-1} \frac{d}{(1+g)^{k}}$$ Więc $b$ dąży do: $$\lim_{n\to\infty} b(n) = \lim_{n\to\infty} ( \frac{b(0)}{(1+g)^{n}} + \sum\limits_{k=0}^{n-1} \frac{d}{(1+g)^{k}} ) = \sum\limits_{k=0}^{\infty} \frac{d}{(1+g)^{k}} = \frac{d(1+g)}{g} \approx \frac{d}{g}$$ Przy nominalnym wzroście 5% (ie. 3% realnego i 2% inflacji) oraz 3% deficytu otrzymujemy więc stosunek $\frac{3}{5}$. ⏎
Dobrze opisał to na swoim blogu Maciek Grodzicki: Dlaczego deficytu budżetowego nie da się zadekretować ustawą?. ⏎
Tak wygląda list wysłany przez Jean-Claude’a Tricheta do premiera Hiszpanii José Luisa Rodrígueza Zapatero w 2011 roku: [link]. Został on odtajniony w 2014 roku. Podobnych było w tamtym okresie więcej. Ciekawa jest odległość między tymi czysto politycznymi działaniami, a uzasadnieniami ‚niezależności’ banku centralnego (która stała się standardem po monetarystycznej rewolucji) przez jego rzekomo czysto administracyjną funkcję kontroli inflacji. Prezydent ECB jest wybierany przez Komisję Europejską, której członków wybierają unijne rządy, trudno mówić tu o jakiejś demokratycznej kontroli tego urzędu. ⏎
Metafora użyta do opisu podobnego listu Tricheta do irlandzkiego ministra finansów: Independent.ie, ‘The ECB letter was a gun stuck in the ear of the Government’ – leading economist. ⏎
Na przykład w FT Matthew C Klein, If you like the euro, why not just call for a global gold standard?, albo Massimo Pivetti w artykule On the Gloomy European Project: An Introduction. ⏎
Marco Fioramanti & Robert J. Waldmann, The Econometrics of the EU Fiscal Governance: is the European Commission methodology still adequate? ⏎
W Jacobinie w reakcji na pierwsze od dawna podwyżki stóp procentowych w USA: J. W. Mason, The Fed Doesn’t Work For You.⏎
Julia Lendvai, Matteo Salto & Anna Thum-Thysen, Structural unemployment vs. NAWRU Implications for the assessment of the cyclical position and the fiscal stance. ⏎
Pisałem o tym wcześniej. ⏎
W FT o załamaniu krzywej Philipsa w USA: Matthew C Klein, Debunking the NAIRU myth. ⏎
Porównanie dla wielu państw: Laurence M. Ball, Daniel Leigh & Prakash Loungani, Okun’s Law: Fit at Fifty? ⏎
To samo ćwiczenie zrobione dla Włoch: Robert Waldmann, There is no such thing as a NAWRU. ⏎
Fabrice Orlandi, New estimates of Phillips curves and structural unemployment in the euro area. ⏎
Art. 3.1. w Ustawie o NBP. ⏎
Inne zdanie ma choćby Iwo Augustyński, vide notka na jego blogu: Problemy z inflacją cz. 2. ⏎




