Jaka piękna katastrofa!
10.07.2022 r.
Pamiętacie, jak pisałam, że szeptucha potrzebna? Bo było to tak:
Kończyło mi się OC, no i poprosiłam o pomoc Pana P. Oczywiście, że pomógł. Tego samego dnia napatoczyłam się na tego idiotę A. + jego dziewczynę. Uwierzcie, że wolałabym 2 dni upału niż spotkać go kiedykolwiek jeszcze w swoim życiu! Znam go jak własną kieszeń, wiec słyszałam jego myśli ; ]
I chyba dla poprawienia sobie samooceny pozwoliłam się podrywać Panu P. Tylko, że z Panem P. to jest klimat jak z ćmą i świecą. Przy czym tą durną ćmą jestem ja! Pan P. tradycyjnie strzelił fochem. Przywykłam. Mimo wszystko przykro.
Myślę też, że to te ofiarne, dziurawe trampki, z których się cieszyłam, a które przyniosły utratę.












