Znasz mnie. W tej starej koszulce, która stała się piżamą, przez niedopraną plamę, z tuszu do rzęs, powstałą, kiedy płakałam przez niego. Z mokrymi włosami, tuż po kąpieli, zachlapującą wszystko wokół. Krzątającą się po kuchni, w za dużym swetrze, nucącą pod nosem nasze ulubione piosenki. Znasz mnie. Nikt nie zna mnie tak, jak Ty. Zawsze jesteś przy mnie, nawet tak odległy. A kiedy już wracasz, w moje ramiona, Twój dotyk, Twoje ciepło i łagodny oddech na szyi, sprawiają, że czuję się, jak w domu. To właśnie z Tobą chcę go stworzyć. Chcę Tobie dać Dom, jakiego nigdy nie doświadczyłeś, będąc dzieckiem i zaszyć rany zadawane latami, przez żyletki słów i ostrza nieświadomych czynów. Chcę stać się Twoim Domem. Byś już zawsze do mnie wracał.
Pertraktacje















