Specjaliści: pacjentów z SM należy leczyć jak najszybciej, a terapię planować z rozmysłem
Autor: Marzena Sygut/Rynek Zdrowia 08 listopada 2019 15:04
Prof. Krzysztof Selmaj; FOT. PTWP
– U chorego na stwardnienie rozsiane (SM) nie możemy opóźniać leczenia, gdyż rezerwa neurologiczna jest ograniczona. Nieleczone SM, we wczesnej fazie choroby, prowadzi do postępującej atrofii mózgu, a w konsekwencji do dalszego rozwoju choroby i postępującej niesprawności - mówili eksperci podczas 8 MS Experts Meeting International w Krakowie (24-25 października 2019 r.).
Neurolodzy zwracali też uwagę na to, że SM to choroba przewlekła, niezwykle nieprzewidywalna w swym przebiegu i odpowiedzi na leczenie, co sprawia, że ciężko jest planować długofalową terapię pacjenta. Trudności w podejmowaniu decyzji terapeutycznych nastręcza fakt, że dziś stosuje się coraz większą liczbę opcji leczenia SM i parametrów pomiaru rezultatów terapii, co sprawia, że zmiana terapii staje się nie tylko możliwa, ale często obserwowana.
Opóźnienie leczenia szkodzi choremu
Prof. Przemysław Nowacki, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii PUM wyjaśnił, że dziś żaden neurolog nie ma już najmniejszej wątpliwości, że terapię u chorych na SM należy wdrażać jak najszybciej. Takie wnioski płyną zarówno z badań klinicznych, jak i codziennej praktyki medycznej prowadzonej w Polsce i na świecie.
– Leki modyfikujące przebieg choroby, jaką jest SM, przede wszystkim hamują zapalenie, które dominuje we wczesnych fazach choroby. Niewyhamowany proces zapalny doprowadza do wczesnego, nieodwracalnego uszkodzenia neuronów a tym samym do niepełnosprawności pacjenta – podkreślił prof. Nowacki.
Dodał, że już badania Kinkel RP i wsp. z 2011 roku pokazują, że jeśli wcześnie, zaraz po wystąpieniu pierwszych objawów, zastosujemy lek modulujący przebieg choroby, w tym wypadku interferon beta 1a, to po dziesięciu latach o 39 proc. mniej pacjentów przejdzie konwersję do klinicznie pewnego stwardnienia rozsianego (clinically definite multiple sclerosis - CDMS).
– Kolejne badania i obserwacje tylko potwierdziły to spostrzeżenia, np. badania nad fumaranem dimetylu zaprezentowane podczas ECTRIMS w 2013 r. pokazały, że u nowo zdiagnozowanych pacjentów leczonych wyjściowo fumaranem dimetylu zmniejsza się w sposób istotny roczny wskaźnik rzutów, jeśli lek zastosowano odpowiednio wcześnie. Analogicznie, zmniejsza się ryzyko wystąpienia niepełnosprawności w tej grupie chorych.
– Jeśli u nowo zdiagnozowanych chorych zastosowano fumaran dimetylu wcześnie to ryzyko progresji niepełnosprawności po dwóch latach było niższe o 71 proc. – wyjaśnił prof. Nowacki.
Podkreślił też, że dostępne dane wskazują jednoznacznie, że opóźnienie leczenia od momentu rozpoznania SM jest skorelowane ze zwiększonym ryzykiem nieodwracalnej progresji choroby o pięć procent w skali roku.












