Gdybym miał bez zastanowienia wymienić trzech żyjących trenerów najbardziej utożsamianych z sukcesami polskiej piłki nożnej w drugiej połowie ubiegłego wieku, to byliby to (w kolejności alfabetycznej): Jacek Gmoch, Antoni Piechniczek oraz Andrzej Strejlau. Każdy z nich jest nieodłączną częścią historii piłki, ale też nietuzinkową osobowością, dzięki czemu po tylu dekadach nadal pozostają obecni w świadomości kolejnych pokoleń kibiców. Andrzej Strejlau kazał najdłużej czekać na książkę o sobie, ale jej zawartość pokazuje, że było warto.
Jednym z głównych walorów książki On, Strejlau jest synergia, która zachodzi między przeprowadzającym rozmowę Jerzym Chromikiem a samym Strejlauem. Panowie znają się nie od dziś i zwyczajnie lubią, co przekłada się na partnerską rozmowę i swobodny nastrój. Co ważne, Jerzy Chromik potrafi poskromić dygresyjne zapędy swojego interlokutora, a w razie potrzeby wymusić odpowiedź na jakieś mniej wygodne dla Strejlaua pytanie, co dotychczas udawało sie nielicznym. Dzięki temu rozmowę śledzi się z autentycznym zainteresowaniem, a książka ma spory walor poznawczy, ponieważ niektóre z poruszanych w niej kwestii nie były wcześniej przez pana Andrzeja rozwijane. Warto docenić również szeroki zakres tematów omawianych na kartach On, Strejlau: rodzinne historie z czasu wojny i powojennego odbudowywania kraju, wejście w świat sportu, przerwana na skutek odniesionej kontuzji kariera piłkarska, wreszcie opowieści z ławki trenerskiej, komentatorskiego studia i gabinetu działacza PZPN. Andrzej Strejlau szczerze i bez koloryzowania opowiada zarówno o sukcesach, jak i błędach popełnionych w trakcie swojej bogatej kariery. Czyni to z właściwą sobie swadą i klasą, nie unikając przy tym trudnych tematów, ale też bez tabloidowego szukania sensacji. Z tych opowieści wyłania się postać świadoma własnej wartości, niegodząca się na kompromisy czy podwójne standardy, jakie często zdarzały się w tym środowisku, a przy tym rzeczywiście znająca się na swoim fachu i po prostu lubiąca to, co robi.
Trzech wspomnianych na początku tekstu trenerów zostało przywołanych nieprzypadkowo – ich książki ukazały się w podobnym czasie i zostały napisane w formie wywiadu-rzeki, przy czym propozycje Gmocha i Strejlaua oprócz roku wydania łączą również pewne wątki osobiste z ich biografii. Z tego względu pojawia się chęć porównywania tych wydawnictw ze sobą. Najlepiej jednak zapoznać się ze wszystkimi trzema, by móc wyrobić sobie własne zdanie dotyczące opisywanych (często w bardzo odmienny sposób) wydarzeń. Poza tym Strejlau ma tę przewagę nad pozostałymi bohaterami minionego czasu, że nadal jest w grze. A rozdziały książki poświęcone aktywności Andrzeja Strejlaua na Twitterze czy wizji rozwoju piłki w ostatnich dekadach pokazują, że mimo upływu lat były trener nic nie stracił z ostrości spojrzenia i trzyma rękę na pulsie. Zazwyczaj tego typu książki pisze się jako podsumowanie kariery – w przypadku Strejlaua nie ma jednak mowy o udawaniu się na zasłużoną emeryturę czy też odcinaniu kuponów od minionej popularności, gdyż nadal pozostaje on aktywnym komentatorem bieżących wydarzeń oraz cenionym ekspertem do spraw piłkarskich.
Poza tym wszystkim wbrew przeciwnościom Andrzej Strejlau ma odwagę podążać swoją drogą i pokazywać na własnym przykładzie, że niezależnie od okoliczności można pozostać sobą. Trenerów było i będzie wielu, ale on, Strejlau, jest tylko jeden. Dla fanów polskiej piłki książka poświęcona Andrzejowi Strejlauowi to pozycja obowiązkowa.