Odnośnie tego zdjęcia, naszła mnie myśl. Co kiedy wszystko zawodzi, a człowiek dla człowieka staje się wilkiem? Wracam myślami do książek nt. Holocaustu, gdzie porównanie go do zwierzęcia jest czynem haniebnym, ponieważ zwierzę potrafi okazać więcej uczuć niż przyziemny człowiek, zaspokajający swoje ego i popędy. W dobie kryzysu, stajemy oko w oko z może mniej drastycznym wyrazem braku szacunku do bliźniego. Jednak jest to zachowanie, które winniśmy wyeliminować a nie się nim szczycić upokarzając drugiego. Przypomina mi się fragment w którym gdy ludzie w obozie zaczynali się wzajemnie na siebie szczuć, znajdywał się jeden mądry nad wyraz spokojny, który brał owego agresora i pokazywał góry usypane z ludzkich nieżywych już ciał, z których duszę uleciały, życie wyszło razem ze strzałem, razem z zamarznięciem, razem z okopywaniem na śmierć, razem z wycieńczeniem podczas którego człowiek opuszczał ciało, do lepszego jak na tamte warunki i czasy miejsca. Co musi stać się w tym wieku, by ludzie zaczęli traktować się z szacunkiem?... Co należałoby im pokazać? Obraz płaczącej kobiety zruganej przez alvarosa, który myśli że wszystko mu się należy oraz iż pozjadal wszystkie rozumy świata? Na moje oko wydaje się, że i to by nie wystarczyło... Znieczulica wszędzie, dobro na pokaz... 😢












