Nie raz miałam okazję zobaczyć jaki świetny kontakt mają rodzice moich przyjaciół ze swoimi dziećmi. Szczerze mówiąc, zazdroszczę im. Kiedy oglądam te roześmiane twarze i wsłuchuję się w ich rozmowę to jednocześnie jest mi miło na sercu, i jednocześnie mam ochotę wyjść i się rozpłakać. W tym samym czasie kiedy oni w domach razem spędzają czas śmiejąc się, konwersując, to co robię ja? Dobre pytanie. Zawsze chciałam mieć dobry kontakt z rodzicami mimo to nasza rozmowa kończyła się na tematach: szkoła, pieniądze, a kiedy byli na coś źli to na czym się wyżywali? Oczywiście. W szkole zawsze byłam raczej ta radosna, ta która wszystkich pociesza a nie sama potrzebuje pocieszenia. Ktoś powie ,,inni mają gorzej’’. Jednak ile razy było tak że wracam ze szkoły, z tej radosnej promiennej dziewczyny, zamykam się w pokoju i staję się jej odwrotnością. Od zawsze chyba powtarzam sobie zdanie ,,nienawidzę swojego życia’’. Mimo iż czasem wydawało mi się to wręcz zabawne. Ale i tak najlepsze w tym wszystkim jest to że nikt nie wie o tym jak ja się czuje, najbliżsi przyjaciele znają mnie tylko z jednej strony. Jednak mam wrażenie że również moi rodzice nie mają pojęcia o tym jak bardzo emocjonalna jest ich rodzona córka.














