Neon inscription - good vibes.
seen from Brazil
seen from Colombia
seen from United States

seen from United States
seen from Philippines

seen from China
seen from China

seen from Malaysia

seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Brazil

seen from Canada
seen from United States
seen from United States
seen from United States
Neon inscription - good vibes.
Czy rozmowa musi zawierać słowa?
Skoro tak często mijamy się z prawdą..
Pomilczmy chwilkę razem
Pozwólmy sobie odczytać prawdziwe uczucia z gestów
O mówieniu.
W pewnym okresie zaczęłam doceniać ludzi z umiejętnością słuchania. Zawsze myślałam, że to naturalne 50:50 – dajesz mi się wypowiedzieć, a później ja oddaję ci całą swoją uwagę. Okazało się jednak, że to nie takie oczywiste. Stałam w tłumie i miałam wrażenie, że wszyscy tylko mówią. Mówią ciągle, nieprzerwanie otwierają usta, artykułują bliżej niezidentyfikowane dźwięki. Mówią, nie wyrażając się. Wyrzucają, wypluwają z siebie wyrazy, które zaraz opadają i z pustym dźwiękiem uderzają o ziemię. Przyciągane grawitacją, wirują, przezroczyste w przestrzeni, niemające żadnej mocy sprawczej. Nie ważące ani grama. Nie jesteś w stanie ich zauważyć, zatrzymać w drodze, pochylić się, bo opadły, bo leżą, zdeptane, smutne, bo nikt ich nie chce. Nie jesteś w stanie zatrzymać się, żeby je podnieść, zabrać ze sobą, przygarnąć, ogrzać. Słowa jak mżawka, oklejająca nieprzyjemnie włosy, ale nie sprawiająca, że rozkładasz parasol. Słowa szybkoschnące, przezroczyste, nijakie. Bezsilne. Przewlekle chore. Zapychały sztucznie przestrzeń. Ciasno upychały się ze sobą nawzajem, by ukryć wszystkie błędy, niedociągnięcia, braki i kłamstwa. By nie zostawić nawet szczeliny na prawdę, bo tak łatwo było ją zobaczyć, gdy się zamilkło, gdy zaczęło się rozmawiać, a nie tylko mówić. Stałam w tłumie i tak nie chciałam. Nie chciałam tylko mówić. Chciałam prowadzić dialog. Pyskówkę i szeptaninę. Chciałam pojedynkować się na frazy. Zderzać się znaczeniami. Obcować ze słowami pełnymi, mającymi siłę utrzymać się w przestrzeni. Mającymi siłę uczepić się mojej ręki, wejść mi pod powieki, schować się w kieszeni płaszcza, po to, by w nocy z niej wyjść i unosić się pod sufitem. Takimi, które świecą, które przenikają przez ściany, które są w stanie podnieść na mnie głos. Takimi, o które potknę się na ulicy i zedrę kolana. Takimi, których nauczę się na pamięć, które zapiszę na ręce, które będę recytować jak wiersz. Takimi, które będą pulsować, rosnąć mi w rękach, które będą łączyć się w pary, w związki, w relacje. Które będą się ze sobą mieszać, reagować i wybuchać. Takimi, które będą znaczyć. Które będą ważyć. Które sprawią, że będę chciała więcej.
-Marta Kostrzyńska
Nie trzeba wiele by mnie omotać wokół paluszka.
Lubię się bawić. Coś w tym jest złego? "Młodość się musi wyszumieć, a starość wypierdzieć". Sorry jeśli to zabrzmiało niesmacznie lub wulgarnie. Wzięłam to zdanie w cudzysłów, bo cytuję fajnego dziadka z przystanku autobusowego.
stoję na czerwonym przystanku
zimno jest jak o poranku
para z ust mi leci
dookoła śmieci
nie jestem samochodem
łamie się pod lodem
mam dość pisania
dymi mi się bania
slaba nuta o miłości
w moich uszach gości
bo to nie jest miłość
chora obsesja
kiedy zaświeci się twoja posesja
dzisiaj jestem długopisem i
siedzie nic nie pisze dziś
jutro będę wpisem twym
kiedyś wilkiem złym
kiedy mi sie znudzisz modelko
chce się schować w pudełko
nie otwierać
kwi mi nie pobierać
siedzę w szkolnej ławce
szkoda ze nie przed tobą przy kawce
nie chce siebie zabić
ani dzieci bawić
umre dziś na zawał
opowiedz mi kawał
zaraz coś Ci powiem
siedzi mi to w głowie
albo uciekne, zamknę za sobą drzwi
bo jestem długopisem i....
Słodziłeś mnie słowami niczym herbatę miodem zabijając prawdę..
Wolę zginąć jutro niż żyć okryta hańbą przez tysiąc lat