Zielona coca-cola
Kampania ograniczania i wykluczania cukru trwa w najlepsze. Przynajmniej tam, gdzie ilość grubasów i chorób cywilizacyjnych jest spora. Świadomość społeczna też wzrasta i by nie stracić rynku odbiorców koncerny wychodzą oczekiwaniom na przeciw i już nie nabierają nas "zerem cukru" (cukru nie było, był słodzik i ciągle mnóstwo kalorii) za to przekonują np. stewią. Stewia to taka roślina, która daje słodycz a nie daje kalorii.
Jak to wygląda w przypadku coca-coli? Będąc w Niemczech nabyłem w sklepie takiż oto produkt: "zieloną coca-colę"; taką zieloną, znaczy się ekologiczną, czyli lepszą, bo zdrowszą; nawet ze stosownym napisem: "life". Nic tylko pić. I to pić dużo.
Na szczęście w końcu biurokraci w Brukseli wyprodukowali jakiś rozsądny przepis (pod naciskiem światłych ludzi, bo sami w trosce o obywateli, to mogą tylko co najwyżej sobie podwyżki przegłosować), co objawia się stosowną tabelką z kalorycznością i składem (patrz na zdjęcia).
Dzięki temu można wiele wyliczyć z tabeli. Np. że cukry to 17 g w porcji, a porcja to 250 ml, a w butelce jest 1 litr, czyli 4 x 250 ml, co daje nam 68 g cukru.
Jeśli przyjmiesz, że 1 łyżeczka cukru to 5 g (ale jest to łyżeczka czubata, bo płaska to ok. 3,5 g - patrz na kolejne stosowne zdjęcia), to wypijając 1 litr coli, a cóż to dla młodego, spragnionego osobnika, bo 1 litr, to się wypija duszkiem!, to w ciągu chwili wypija się przynajmniej 14 łyżeczek cukru. Niech ktokolwiek spróbuje zrobić to z cukrem i wodą. Dla wielu będzie to zbyt słodkie, ale coca-cola, to co innego!
Jedna porcja, to także 19% zapotrzebowania kalorycznego realizowanego poprzez podaż cukru. A jedna porcja, to zaledwie 250 ml, a cała butelka? Toż to prawie 80%! Dokładnie 76%. Przy założeniu z butelki (etykieta informuje o 2000 kcal), to 4/5 dziennego (sic!) zapotrzebowania. Jedna butelka i... w zasadzie już. Jeśli chcesz się odchudzać zwabiony stewią na etykiecie, to... nigdy się nie uda!
Jest jeszcze jedna ciekawa informacja: że coca-cola ze stewią ma mniej aż o 37% cukru niż jej "czerwona" odpowiedniczka.
Prosta matematyka wskazuje mi, że w takiej coca-coli jest… niecale 100 g cukru. 20 czubatych łyżeczek cukru! Prawie 30 płaskich łyżeczek cukru!
I jeśli zielona butelka dostarcza niecałe 80% dziennego zapotrzebowania na kilokalorie, to "czerwona" musi tę wartość przekroczyć.
Wybór jest łatwy dla czytających etykietki i włączających logiczne myślenie. Pełnoletni sami podemują decyzje ze wszystkimi konsekwencjami.
Cóż, kiedyś napiszę o smaku, ale jeszcze się nie odważyłem otworzyć.
Widząc te wszystkie oszustwa koncernów i ciągłe uzależniania nas od cukru chyba muszę zmienić "tnij cukier" (czasami twitty oznaczam tzw. hashtagiem: #tnijcukier), które to hasło sugeruje ograniczanie, na "wywal cukier" (#wywalcukier), co powinno być już jednoznacznie odebrane jako całkowitą i świadomą eliminację z życia wszelkiego dodawanego i dodatkowego cukru.











