
PR's Tumblrdome
KIROKAZE

No title available

#extradirty

Jar Jar Binks Fan Club

roma★
NASA
No title available
Fieri Frames

Love Begins
Monterey Bay Aquarium
macklin celebrini has autism
Fai_Ryy
hello vonnie
ojovivo
Color Me Curious
Sade Olutola
🩵 avery cochrane 🩵

Game Changer & Make Some Noise
occasionally subtle

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Türkiye
seen from United States
seen from Germany

seen from United States

seen from Hungary
seen from Ukraine
seen from United States

seen from Switzerland

seen from Vietnam

seen from Philippines
seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from Italy

seen from Malaysia

seen from Argentina
seen from Saudi Arabia
seen from United States
@tak-depresyjnie
– Pokochasz mnie taką?
– Jaką?
– Z dziesiątkami blizn na rękach i z rozjebaną psychiką. Pokochasz?
Co mnie nie zabije, to rozpierdoli psychicznie :)
Żyjemy chwilą, bez chwili życia.
Nie przeklinam,
bo to kurwa w chuj nieładnie.
Ta pustka. Nie da się jej opisać. Tylko jej następstwa. Uczepienie się mojego kretyńskiego życia. Bezsilność. Pragnienie przeszłości. Zacząć wszystko od nowa, uniknąć błędów, jakich błędów? Skazany na pustkę? To jest mi pisane. Przeznaczenie. I wszystkie te bzdury. Najmniejszy ruch jest trudny. Oczy wbite w ziemię. Obojętność na wszystko.
Przedwcześnie pozbawiona złudzeń, rzygam na sztuczność uczuć.
Czuję się żałosna, kiedy zdaję sobie sprawę z tego, że obserwuję wejście, spodziewając się, że zobaczę, jak nagle wchodzi. Wiem, że on nie przyjdzie, ale nie mogę się powstrzymać od czekania. I nienawidzę każdej osoby w tej gównianej dyskotece, za to, że nim nie jest.
Żyjemy... jak kretyni, jemy, śpimy, pieprzymy się, imprezujemy... Ciągle i ciągle... Każdy dzień jest nieświadomym powtórzeniem poprzedniego: jemy coś innego, śpimy lepiej lub gorzej, pieprzymy się z kimś innym, wychodzimy gdzieś indziej. A jednak wszystko jest podobne do siebie, bez celu, bez znaczenia. Robimy dalej to samo, wyznaczamy sobie jakieś sztuczne cele. Władza. Kasa. Dzieciaki. Wypruwamy sobie żyły, żeby to osiągnąć. Albo nigdy tego nie osiągamy i jesteśmy sfrustrowani na wieki, albo się nam udaje, a wtedy zdajemy sobie sprawę, że tak naprawdę mamy to gdzieś. A później zdychamy. I koło się zamyka. (...) Usiłujemy igrać z życiem, żeby się przekonać, że je kontrolujemy. (...) Granice się zacierają. Jesteśmy jak wolne elektrony. Zamiast mózgu mamy kartę kredytową, zamiast nosa - odkurzacz, i nic na miejscu serca. Częściej chodzimy do klubów niż na wykłady, mamy więcej domów niż prawdziwych przyjaciół, a dwieście numerów w spisie telefonu, pod które nigdy nie dzwonimy. Jesteśmy złotą młodzieżą. I nie mamy prawa, żeby się na to skarżyć, bo wydaje się, że posiadamy wszystko, by być szczęśliwymi. (...) Szukamy miłości, wydaje nam się, że ją znaleźliśmy, a później znów spadamy w dół. I to z wysoka. Lepiej czasem spaść, niż nigdy się nie unieść?
Myślę, że doszliśmy do momentu, kiedy zaczęliśmy się nienawidzić. Nie mieć już życia. Rutyna, nieznośna rutyna, pewność, że obudzimy się każdego dnia obok siebie. Błąkać się razem i nudzić się... Starać się oszukać nudę, ogłupiając się prochami, wysilać się żeby było między nami coś, co nie byłoby naszą "miłością". Chwytać się tego, żeby uciekać od tej siebie, nienawidzić się za to, że się ciągle jest razem, bojąc się jednocześnie, że ta druga osoba odejdzie... Odejść wcześniej. To już koniec.
Lolita Pille – Hell
I w końcu, nie wiemy już, co się liczy. Granice się zacierają. Jesteśmy jak wolne elektrony. Zamiast mózgu mamy kartę kredytową, zamiast nosa odkurzacz, i nic na miejscu serca.
A jednak świeciła we mnie drwiąca iskierka nieokreślonej nadziei, która momentami sprawiała, że zapominałam o gorzkim smaku zgniłego szpiku świata. Mała, słaba iskierka, jedyna bariera między mną a autodestrukcją.
Z czasem wszystko mija, wszystko odchodzi.
Z czasem wszystko gaśnie.
Z czasem przestaje się kochać.
Gramy komedię życia, ale jesteśmy bardziej martwi niż żywi.
Ludzie mówią, że miłość jest bezwarunkowa, ale to nie prawda, a nawet gdyby była, to nigdy nie za darmo. Zawsze wiąże się z jakimiś oczekiwaniami. Wszyscy chcą czegoś w zamian. Jakby wymagali, żeby ta druga osoba była szczęśliwa, przez co automatycznie staje się odpowiedzialna za ich szczęście, bo nie mogą być szczęśliwi, póki ona nie będzie szczęśliwa.
Czasami łatwiej udawać, że wszystko jest w porządku niż zmierzyć się z faktem, że nic nie jest takie, jakie powinno, ale nic nie możesz z tym zrobić.