Oooooooooooooo... wszystko co najlepsze. Magia!
Nie mówiłem tego nigdy ale czasami znajduję utwory, które powodują taką chęć rzucenia wszystkiego na bok, położenia się i rozpoczęcia myślenia, że aż sam sobie się dziwię. Po prostu puszczam to na cały regulator, siadam na krzesło, układam ręce za głowę i analizuję to co się dzieje... czy warto, czy sobie darować. Później na telefon i w każdym miejscu i często przed spaniem.
Nawet nie wiem co to za gatunek... jak ja to mówię zawsze w takich sytuacjach - ,,bajeczna elektronika".
Wszystko to spowodowało, że przestałem się przejmować... uznałem, że lepiej poczekać co się wydarzy z nastawieniem na to, że nie będzie ciekawie i tak jakbym chciał... nie... tak jak być powinno. Bo dlaczego tylko ja mam się przejmować i analizować każdą chwilę i każdy krok?
I nie dbam o to, że każdy taki utwór powoduje zdecydowanie bardziej negatywne myślenie... nie jest to dla mnie negatywne... bardziej realistyczne i prawidłowe by się rozładować i ostatecznie nie wykorkować.
Przypomniałem sobie jak to jest być w sytuacji, w której niby wszystko jest w porządku w danej sprawie a tak naprawdę wyciągam coraz to bardziej chujowe wnioski. No ale cóż... gdy człowiekowi dobrze to szuka na siłę problemów.














