Lubię proste rzeczy. Lubię usiąść w ciepłą noc na balkonie z kieliszkiem wina i patrzyć w gwiazdy. Lubię zapalić papierosa siedząc na ławce w parku i patrząc się na płynącą spokojnie rzekę. Lubię czytać książki, przewracać niecierpliwie strony, nie mogąc doczekać się zakończenia. Lubię słuchać muzyki, odpłynąć chociaż na chwilę w inny świat. Lubię oglądać seriale, opierając się na jego ramieniu, tak jak na najwygodniejszej poduszce. Lubię wyjść z przyjaciółkami na imprezę, a później obudzić się na kacu w mieszkaniu jednej z nich i wspólnie narzekać. Lubię bawić się z dziećmi, z zaciekawieniem słuchać o ich dziecięcych problemach. Lubię, gdy dzwoni do mnie babcia i przez godzinę opowiada o różnych rzeczach, jestem wdzięczna światu, że nadal ją mam i mogę tego słuchać. Lubię spotykać moich znajomych z pracy czy ze studiów. Każdy z nich jest inny i przekazuje mi inne uczucia i przemyślenia. Lubię tę satysfakcję, kiedy zaliczam trudny egzamin, do którego długo się przygotowywałam. Lubię, gdy moje przyjaciółki opowiadają mi o głupotach, bo wiedzą, że nigdy nie zostawię ich nawet z najmniejszym problemem. Lubię chodzić na koncerty i skakać pod samą sceną. Lubię malować, śpiewać i pisać, bo dzięki temu mogę wyrazić prawdziwą siebie. Lubię inteligentne rozmowy, takie, po których coś w moim życiu się zmienia, nawet jeśli w niewielkim stopniu. Lubię kwiaty, rośliny, naturę i zwierzęta. Lubię mało uczęszczane miejsca, bo trochę jak kot chodzę własnymi drogami. Lubię jechać na działkę i odciąć się od całego świata, wyłączyć telefon, leżeć na plaży i kąpać się z nim w jeziorze całkiem nago o północy. Lubię, gdy idziemy razem za rękę i wszyscy widzą, że jestem jego. Lubię za nim tęsknić, ale tylko wtedy, gdy wiem, że wróci. Lubię swoje życie. Jest takie proste, bez fajerwerków. Ale w tym jest właśnie to niesamowite piękno, a cała trudność polega na tym by je dostrzec.