Witam w naszej szkole, mam nadzieję, że odnajdziesz się tu szybciutko i nie będziesz miał żadnych problemów. Uczę tutaj edukacji seksualnej i moje zajęcia co prawda nie są obligatoryjne, ale zapraszam serdecznie na zajęcia oraz do mojego gabinetu w razie naglącej sprawy!
Dziękuję za powitanie i również mam taką nadzieję. Czuję, że trafiłem w końcu do szkoły gdzie wszystkiego się nauczę, skoro macie tutaj także taki przedmiot. Zapamiętam, i pojawię się gdy tylko pojawi się jakiś kłopot z którym nie będę mógł sobie poradzić, profesorze Chen (jeśli tak mogę pana nazywać)!
“Nowi uczniowie mają zapewnioną usługę oprowadzania za darmo!”, powiedział głośnym, automatycznym tonem, udając przewodnika wycieczki, na którego sam niegdyś trafił i bardzo niefortunnie utknął mu w pamięci. “Szkolna kafeteria nie oferuje jedzenia i kawy dobrej jakości”, ściszył głos, przybliżając się potajemnie w stronę chłopaka, “Ale znam miejsce nieopodal kampusu, które jest i dobre i tanie. Pod obietnicą milczenia jestem w stanie cię tam zaprowadzić.” Uśmiechnął się i puścił mu oko w konspiracyjnym akcie.
Zaśmiał się subtelnie widząc jak mężczyzna wczuł się w swoją rolę, a wręcz odgrywał ją bez żadnych niedociągnięć. - ‘Mój portfel cieszy się razem ze mną w takim razie.’ - skwitował jego słowa, i skupił swoją uwagę szczególnie na wzmiance o jego małym uzależnieniu. - ‘Och… mam nadzieję, że przerwy są na tyle długie, że zdążę wybrać się do tego miejsca.’ Spojrzał w dal jakby właśnie układał sobie w głowie plan każdego dnia, uwzględniając w nim moment w który wybierze się po kawę. - ‘Obiecuję milczeć na wszystkie pierogi tego świata. Prowadź, panie przewodniku.’ - stanął na baczność by nadać powagi tej wzniosłej chwili.
“Wspaniale!” Zaśmiał się sztucznie, dalej nie wychodząc ze swojej roli, po czym jednak przybrał swoją normalną minę i spojrzał na chłopaka z nieznacznym uśmiechem. “Gdybyś nie zdążył do kawiarni, którą ci pokaże, jesteś zawsze mile widziany w moim gabinecie. Jest po drodze do większości sal, a ze mnie jest nie najgorszy barista. Kupiłem ekspress do kawy i poślubiłem go po pierwszej randce, ale to tajemnica.” Zachichotał cicho z nadzieją, że właśnie nie ujawnił przed chłopakiem swojego dziwnego ja. “W stronę sal więc?” Wyciągnął ramię i przyjął pozycję gotowości.
Kiwał głową ze zrozumieniem, w umiarkowanych odstępach by nie wyglądało to jak headbanging na metalowym koncercie; skąd on takie skojarzenie wytrzasnął to tylko święci wiedzą, natomiast słysząc propozycję zawartą w jego słowach ciepło się uśmiechnął. - ‘Zapamiętam, jak pokażesz mi swój gabinet to będę miał pewne miejsce do doprowadzenia się do życia przed zajęciami. A dobrze Wam się układa?’ - zapytał, wyraźnie przejęty jakże owocnym związkiem, to była kwestia czasu by sam poślubił swój ulubiony kubek który codziennie przyjmował litry kofeiny. - ‘W stronę sal.’
“Wszystko ci pokażę, bez obaw.” Zaczął się kierować korytarzem w stronę głównego budynku z klasami. Na pytanie chłopaka parsknął głośno, acz po chwili przyjął poważny wyraz twarz. “Chyba odkrył, że zdradzam go na boku z kawiarniami.” Westchnął smutno, udając, że się zamyśla. “To nie tak, że mam problem z niewiernością. Po prostu życie wymaga ode mnie pewnych ostatecznych decyzji, sam rozumiesz…” Pokręcił głową, coby dodać do swojej wypowiedzi dramatyzmu, po czym spojrzał na chłopaka. “Przepraszam, czy to już była przesada?” Spytał ze śmiechem, a gdy doszli do drzwi od jego gabinetu, zatrzymał się, dłonią zatrzymując chłopaka za ramię lekkim uściskiem. “Tu jest mój gabinet, a tam ”, brodą wskazał na wielkie drzwi w końcu korytarza, “jest wejście do budynku z klasami. Widzisz jak blisko?” Uśmiechnął się zadowolony sam z siebie. “Chcesz wejść do mojej własnej Komnaty Tajemnic, czy uważasz to za zbędne?”
Skinął głową aby dać mu znać, że zrozumiał oraz zaangażował się w wycieczkę po szkole. Kroczył za nim, można by rzec, że jak cień bo naprawdę, nie miał pojęcia gdzie on tak właściwie jest, prócz samego faktu, że opuścili akademiki aby skierować się do budynku z klasami. - ‘A miałeś awanturę? Był wściekły?’ - spytał, próbując wczuć się jak najbardziej w ciągnący się temat. - ‘Rozumiem. Skoro już na taką rozmowę prowadzimy... to sam nie wiem, czy właśnie nie wpakowałem się w związek z kawiarniami.’ Nie mógł powstrzymać cienia śmiechu który wkradł się do wypowiedzi, i po momencie pokręcił przecząco głową. - ‘Skądże, w życiu nie można być nazbyt poważnym.’ - powiedział momentalnie hamując. Kiwał głową chłonąc informacje bardzo mu przydatne, i po chwili zastanowienia się którą dzielił wraz zobrazowaniem sobie w myśli małej mapy, wzruszył ramionami. - ‘Możemy pierw zajrzeć do Komnaty Tajemnic, a potem byłbym wdzięczny, gdybyś pokazał mi klasy.’ - oznajmił z uśmiechem.


















