... wszystko, co mam, jest w niej zakochane...
~ Edward Stachura "Siekierezada"

Janaina Medeiros
dirt enthusiast
art blog(derogatory)

JVL

No title available
Keni
Not today Justin
Show & Tell
Lint Roller? I Barely Know Her
wallacepolsom
RMH

Origami Around
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
Peter Solarz
I'd rather be in outer space 🛸
TVSTRANGERTHINGS

Love Begins
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
AnasAbdin
will byers stan first human second

seen from India
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from China
seen from United States
seen from United States
seen from Brazil
seen from United States
seen from Czechia
seen from Bulgaria

seen from United Kingdom
seen from United States
@aprilais
... wszystko, co mam, jest w niej zakochane...
~ Edward Stachura "Siekierezada"
Nie ma miłości tam, gdzie ktoś cię wykorzystuje. Nie ma miłości tam, gdzie ktoś używa cię jak przedmiot. Nie ma miłości tam, gdzie ktoś się cieszy, że cierpisz, albo jest obojętny na twoje cierpienie.
Piotr C. z poradnika Związki Instrukcja Obsługi
Tak, toksyczne związki są trudne, ale czy wiesz, co jeszcze jest trudne? Twój pierwszy zdrowy związek po toksycznym. Nikt nie mówi o tym, jak trudno jest oduczyć się wszystkich toksycznych zachowań, które zaadoptowałaś jako mechanizmy radzenia sobie. Jak trudno jest przekonać samą siebie, że jesteś teraz bezpieczna...
“Czułam się odizolowana w swoim nieszczęściu. Odizolowana i samotna, więc zaczęłam trochę pić, a ponieważ z czasem piłam coraz więcej, byłam coraz bardziej samotna, bo nikt nie lubi przebywać w towarzystwie pijanej dziewczyny. Przegrywałam, więc piłam, piłam, więc przegrywałam.”
— Paula Hawkins (via bezciebienieistnieje)
“I poznałem extasy, a więc MDMA (…) jako środek wspomagający psychoterapię, jako ,,okno duszy" i dokładnie tak odbierałem jej działanie - otwierają mi się nie tylko okna, lecz drzwi. Jest we mnie jasność i siła, ulatują wszystkie zahamowania i lęki, które zazwyczaj otulają mnie jak mgła pełna zła. Tańczę, i czuję się wolny, i szczęśliwy. I wiem, że chcę tego uczucia jeszcze długo, bardzo długo.”
— Sven Marquardt (via bezciebienieistnieje)
“Jesteś szalona i niewinna. Całkowicie zepsuta i zupełnie niezepsuta. Rzecz najbardziej na świecie niebezpieczna.”
— Erich Maria Remarque (via bezciebienieistnieje)
“Prawdziwymi ofiarami stają się wyłącznie ludzie z przetrąconą duszą. Można doznać krzywdy fizycznej i emocjonalnej, lecz ten, którego dusza jest silna i nienaruszona, nie stanie się niczyją ofiarą.”
— Sarah A. Denzil (via bezciebienieistnieje)
“To było w niej pociągające - dziecinne potrzeby, dziecinny strach przed światem, wyrażana bezgłośnie potrzeba stałej opieki, stałej uwagi. A jednocześnie była twarda, samolubna, samowystarczalna. Miał często wrażenie, że jest taka kiedy on nie patrzy. Pod jego spojrzeniem, pod ręką stawała się dzieckiem.”
— Inga Iwasiów (via bezciebienieistnieje)
Ja zostałam stworzona do życia, nie do egzystencji
“Ale człowiek zawsze w końcu dociera do punktu, w którym rzeczy nie można dłużej odkładać na później, nie można być słabym przez jeszcze jeden dzień i obiecywać sobie, że jutro zacznie się inne życie. – Innego życia nie będzie.”
— Jo Nesbø, Syn
Czerwiec.🤍 (w: Kraków) https://www.instagram.com/p/CeTo_YSs0gU/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Jestem samotny dłużej niż pamiętam, ponieważ kocham dłużej niż mogę.
Samotność to brak miłości do siebie i życie przeszłością lub przyszłością, zamiast teraźniejszością 🥺
Rozpamiętywanie starej miłości jest maską lęku przed zranieniem, wejściem w nową relację 💔
Rzeźbił dla mnie serca w krysztale. Namiętnie. Napisał osiem wierszy. Raz nawet złożył je w elegancki tomik. Namalował sześć obrazów. Jeden taki duży jak Panorama Racławicka. Rozciągał się na nim przepiękny widok na głębię i duchowość naszej relacji. Pisał listy. Jak Przybora do Osieckiej. Jak Sobieski do Marysieńki. Jak Alek do Basi. Podkreślał bardzo i zaznaczał wagę mojej duszy i dupy w jego życiu. Chciał je nawet ze mną spędzić. Bardzo chciał. I powtarzał, powtarzał w każdej swojej sztuce, po sztuce, na sztuce, że gdybym tylko była obok…
Byłam. Dzwoniłam. Ale nie odbierał. Tworzył w krysztale, malował, wyśpiewywał o mnie te piękne poematy i robił to tak głośno, że za każdym razem nie słyszał przez to, że dzwonię.
Nikt nigdy nie zrobił dla mnie tylu sztuk. Byłam muzą. Prawdziwą grecką muzą. Stałam na posągu i mówili do mnie i o mnie bardzo pięknie, wychwalali, zachwalali, reklamowali, sprzedawali światu jak najlepszą klacz wyścigową i zupełnie nie słyszeli, że ja chciałam z tego wszystkiego tylko obiad. Pójść na obiad. Mieć obiad. Zrobić obiad. Mu. Nam. Ciepły. Obiad dzisiejszy i jutrzejszy. Taki nawet przyszłościowy. 365 pomysłów na ciepły obiad. Ciepłe życie. Przytulone. Zupełnie nie wykwintne i bez gwiazdek michelin, tylko domowe, z gwiazdkami w moich oczach. Księga z przepisami na obiady do końca życia. Obiady stuprocentowe. Pewne. Obecne. Parujące. Nie wyparowujące.
I że, wiesz, obojętne zupełnie były mi te duchowe poematy, jeśli nadal sama kładłam się do łóżka.
I że tutaj można było co najwyżej wziąć kolejny kredyt na dramat, a nie ślub i spłacać go kolejne lata w tej pięknej galerii sztuk, przyglądać się z dystansu, podziwiać te dzieła o sobie i liczyć na to, że autor faktycznie w końcu wychyli się z pracowni, że wyjdzie z niej i stanie jak człowiek przed człowiekiem, a nie jak wirtuoz przed muzą. Że stanie. I zostanie. Zostawi to pieprzone granie. Branie. Gadanie. Sranie w banie.
Galeria sztuk nadal stała i powiększała się w dzieła. Autor nie zauważył, że muza dawno temu zeszła z posągu. Pierdolnęła drzwiami i wyszła. Nie usłyszał. Akurat wtedy grał. O niej.
A ona gotowała sobie ulubiony makaron i przytulała się sama swoją osobistą pewnością co do własnego jutra. Dzwonić miała już tylko do tego, który bez wątpienia odbierze. Który zrobi z niej swojego ulubionego człowieka, a nie marmurową muzę na posągu. Który zrobi jej miejsce w swoim salonie, a nie w galerii sztuk. Dzwonić miała do tego, z którym razem ugotują sobie duchowy obiad z codziennego bycia, a potem nawpierdalają się nim jak świnie i umrą z tej najszczęśliwszej prostoty. Dzwonić miała do tego, z którym będzie się świecić jej naładowana bateria, a nie marmurowa skóra. Do tego, z którym nie będzie musiała trafiać na otwartą linię, by dodzwonić się do studia. Uśmiechnęła się. To była kwestia czasu.
Marta Kostrzyńska
Uwierzysz? (at Kraków) https://www.instagram.com/p/Cdiu-ywsHYr/?igshid=NGJjMDIxMWI=
Zła przeszłość nie będzie cię tak straszyć jeśli nie będziesz za dużo na nią spoglądać.
_s.e.b.a_aka_artist_
Uśmiechnęłam się. - Na pewno? Nie rozumiał. - Słuchaj, takim jak ja chodzi tylko o jedno. Chcę Ci się jak zwierzę dobrać do duszy, jak oni do dup tych tanich kurew. Chcę od Ciebie samych przerażających rzeczy. Tych najgorszych. Chcę od Ciebie Twojego nieprzefiltrowanego człowieczeństwa. Rozbiorę Cię do zera, rozsiądę się wygodnie i będę oglądać jak wystawę dzieł. W tym czasie rozbiorę się ja. Namaluję sobie na cyckach Gwiaździstą Noc i zaznaczysz dokładnie wszystkie moje gwiazdozbiory. Będę pytać o kształt każdej Twojej blizny, a później rozrysuję ich położenie na Twoim ciele jak na mapie. Będę w Ciebie wnikać. Będę kluczyć po Twoich korytarzach i zadawać niewygodne pytania pod zamkniętymi pokojami. Będę Cię zwiedzać, dotykając ekspozycję. Dotknę Cię i zapytam, czy tak lubisz. Dotknę Cię i zapytam, dlaczego w tym miejscu boli bardziej niż w innych. Będę zaglądała tam, gdzie zwykle ukrywasz się przed całym światem. Będę chciała od Ciebie tego wszystkiego, czego dawno nikomu nie dałeś. Marta Kostrzyńska