Czuję się zmęczona ,zdołowana,zfrustrowana,przybita,smutna. I kurwa nie wiem czemu. Mam dość. Poszłam dzisiaj do Niego , pytam się już po raz kolejny co zrobić na obiad , on po raz kolejny mówi nie wiem, no i wkurwiłam się , podniosłam głos, On wkurw i nie podnoś na mnie głosu.Opanowałam się i jego tekst zaskocz mnie. Nosz kurwa . Skacz w okół niego , pytaj się co na obiadek i on kurwa zaskocz mnie , i Niby nic , Każdy by mnie określił wariatka ze mnie ,No ale wkurwiło mnie to , Jakby staranie się o jego pierdoloną dietę nie znaczyło dla niego nic. Wiem,że kurwa nie zasypuje go niespodziankami , ale ja to nie Kasia. Zresztą ta dziewczyna nie mieszkała z nim , Przez pierdolone 8 lat nie musiała się zastanawiać co ugotować i jak posprzątała to super niespodzianka dla niego . A ja kurwa to robię i mówi mi ,że nie jestem dorosła , No kurwa, A potem się wiecznie stresuje , czy coś nie tak zrobiłąm bo wieczna jego ironia . Ja mam dość ja chcę odpocząć od ironii. Ja chcę azylu, zpokoju. A już stresuje się debilnymi rzeczami jak powiedzenie mu ,że chciałabym trochę z koleżankami posiedzieć ,a nie z nim gadać przez telefon. Ja już mam jazdy. A dlatego bo on żartobliwie powie TY już mnie nie kochasz ,nie zależy Ci na mnie, wolisz koleżanki ode mnie. Ja pierdole , a potem żartowałem, ja rzadko mówię poważnie ..Pierdolę , chyba czas znależć terapeutę.Serio.