Monterey Bay Aquarium

if i look back, i am lost

Discoholic 🪩
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

pixel skylines
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
sheepfilms

Love Begins
I'd rather be in outer space 🛸

No title available
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
RMH
Show & Tell

No title available
dirt enthusiast

Kiana Khansmith
Misplaced Lens Cap

JVL

Janaina Medeiros
AnasAbdin
seen from United States

seen from France
seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Germany
seen from Ukraine
seen from United States
seen from Estonia

seen from United States
seen from United States

seen from Türkiye
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Canada

seen from United Kingdom

seen from Australia

seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Canada
@deathxshiro
Życie to syf a mi nie chce sie sprzątać
Każdy z nas niszczy się na inny sposób
Bądź ze mną...
Jestem już zmęczona tym, że nigdy nie czuję się wystarczająco dobrze.
Chyba widzę świat trochę inaczej niż wszyscy
Bałem się,
od zawsze się bałem.
“Zamknąłem się w sobie Tak szczelnie jak nigdy wcześniej Nic nie jest w stanie Dziś ze mnie wypłynąć na powierzchnię”
— Małpa (via bezciebienieistnieje)
Nikt mi nie wyjaśnił,
Nikt mi nie powiedział,
Nikt mi nie pokazał,
Nikt mnie nie nauczył,
Jak okazywać uczucia,
Jak się powinno kochać.
Czy jesteś gotowy zrzucić z siebie wszystkie maski które nosiłeś? I stanąć choćby sam przed sobą?
Są ludzie, których nie da się zabić strzelając w serce.
Rozumiesz?
Żyję tęskniąc za życiem.
Kaleczyłem swoje ręce, nacinałem skórę żyletką i patrzyłem jak płynie krew. Upatrywałem w tym ratunek. Nie miało znaczenia czy pozostaną blizny. Przyszłość wtedy dla mnie nie istniała, towarzyszyło mi przekonanie, że i tak wcześniej czy później umrę śmiercią samobójczą. Myśli o okaleczeniach były stale obecne. Nie radziłem sobie z doświadczaniem emocji, nie umiałem ich nazywać, ani wyrażać, ani poprosić o pomoc. Nikt mnie tego nie nauczył. Tkwiłem w samotności, przez którą nie potrafiłem się przebić. Tak bardzo wstydziłem się swojej słabości, że na zewnątrz przybierałem maskę osoby, której na niczym specjalnie nie zależy. Kaleczyłem się, gdy nie mogłem znieść samotności, gdy chciałem się ukarać za swoją bezwartościowość. Widok krwi sprawiał, że spływał na mnie spokój, a właściwie obojętność. Czułem się silniejszy, ale nie w ten normalny, zdrowy sposób. Ale był jeszcze inny powód… Rany i blizny były błaganiem o to, by ktoś się mną zaopiekował, by dostrzegł, jak bardzo cierpię i jestem w tym bezradny. Paradoks polegał jednak na tym, że równocześnie odczuwałem silny wstyd i robiłem wszystko, by nikt się nie dowiedział. Wyobrażałem sobie, że ktoś odkrywa moją tajemnicę i otrzymuję od niego wsparcie. Oddałbym wtedy wszystko za jedno słowo “rozumiem”…”