Wracasz
A ja sie cofam
Z każdą obietnicą którą sobie dałam choć złamałam jak nic nie znaczącą zapałkę a przecież ona mnie ogrzewała
Z każdym słowem zatrzymanym w gardle zaciskającym się jak wąż na ciele niewinnej ofiary
Z każdym odwróconym wzrokiem pragnącym choć przez chwilę znów zatopić się w bursztynie twoich oczu
A teraz tonę w bursztynowych oczach węża łamiącego mnie jak ja swoją zapałkę















