Depresja choroba śmiertelna
Od ponad 5 lat cierpię na depresję, stwierdzono ją u mnie dopiero pół roku temu. Pierwszy lekarz do którego się udałem zbagatelizował, moje wołanie o pomoc. Zapytał tyko "po co pan do mnie przyszedł" wystawił receptę i kazał przyjść za miesiąc. Miałem ochotę wyskoczyć przez okno w jego gabinecie. Moje życie uratował telefon od Ukochanej Maji, która porozmawiała ze mną, jak nikt inny walczyła i walczy o mnie stale każdego dnia. Dała mi wsparcie i sama podupadła na zdrowiu przez to że poświęciła się osobie którą kocha.
W Październiku 2004 roku grupa zapaleńców z Warszawy i Bielska oraz kilku innych miast stworzyła wyjątkowy projekt jak sie później okazało. Dołączyłem do tego projektu w środę 11 Maja 2005 roku o godzinie 21:54. Napisałem na tym forum wiele postów, zorganizowałem klika spotkań i zlotów. Projekt ten stał sie Klubem ludzi o wspólnej pasji Octavia Club Polska trafiłem do niego z innego klubu Skodovka Club.
W moim życiu było wiele rożnych wzlotów i upadków. Po śmierci ojca walczyłem z przeciwnościami losu, to co mi sie udało odzyskać postanowiłem zainwestować. Kupiłem dom zacząłem remont. Polska wstąpiła do UE, ruszyło budownictwo a specjaliści wyjechali zagranicę ceny poszybowały w górę, co doprowadziło mnie do sytuacji w jakiej sie znalazłem. Po kolei ludzie odwracali sie ode mnie, znikały przyjaźnie, ale nie te z forum. Odeszła moja rodzina najbliższa Babcia, Dziadek, z którymi byłem bardzo zżyty oraz śmierć ojca odbiły sie na mojej psychice. W między czasie miałem wypadek samochodowy i zostałem uznany za winnego spowodowani wypadku drogowego skazany na rok w zawieszeniu na 3 lata. Żyłem z piętnem że ktoś ucierpiał przeze mnie. Moja psychika sie staczała powoli, ale można było z tym życ można było się jeszcze uśmiechnąć i poczuć się szczęśliwym. W ciagu 6 lat od tragicznej śmierci mojego Ojca straciłem całą rodzinę została mi Mama, która na zmianę ze mną opiekujemy sie wzajemnie. Moja Mama od dawna cierpi na depresję dokładnie od ponad 20 lat. Patrzyłem jak gaśnie mój Dziadek i nie mogłem nic zrobić, potem moja Babcia umierała oboje w strasznych cierpieniach odchodzili z tego świata. Patrzyłem jak z nadzieją że odzyska wzrok szła do szpitala nikt sie nie spodziewał że prosta operacja zaćmy skończy się paraliżem i cierpieniem dla osoby która cieszyła się wolnością niezależnością. 1 lutego 2003 roku urodziła mi się córka Klara przez pierwsze 2 lata była 3 razy w stanie krytycznym z powodu bakterii coli, którą została zarażona po porodzie w klinice na Kopernika w Krakowie. Moja mama walczy z guzami nadnercza (feochromocytoma) oraz miała resekcje tarczycy z powodu zmian nowotworowych, załamała się ale próbuje walczyć. Na zmianę załamujemy sie i powstajemy z nadzieją ze się uda. Moja psychika powoli, ale coraz szybciej staczała sie w stronę destrukcji. Sądy, urzędy, notariusze, nierówna walka ze wspólnikiem, powodowało że coraz bardziej zamykałem sie w sobie gorzkniałem. W krytycznym momencie zwróciłem sie o pomoc finansowa do znajomych pomogli mi. Miałem szczere intencje oddać wszystko wraz z odsetkami, których nie chcieli, Część długów udało mi się oddać a część (większą ) do tej pory nie. Ciąży mi to na sumieniu ponieważ ludzie którzy mi pomogli poczuli sie oszukani, zdradzeni przeze mnie i okradzeni. Ale ja pamiętam o nich mimo wszystko i chce zwrócić co do grosza, aby odzyskać zaufanie. W między czasie miałem pożar i znów mi ludzie z Forum OCP pomogli gdy rodzina sie odwróciła. Próbowałem ze sobą skończyć kilku krotnie, ale zawsze przy mnie byli jak rodzina moja Ukochana Maja, oraz ludzie którzy znali mnie z za ekranu komputera. W poniedziałek 16 stycznia po smutnym weekendzie dopadło mnie przerażenie, chciałem skończyć ze sobą. Dałem posta na forach gdzie miałem i mam przyjaciół, tak tak ludzie ci są moimi przyjaciółmi pomimo że ich zawiodłem i poczuli się oszukani przeze mnie, że chce się pożegnać. Stoczyli nierówną walkę z przerażającą moja chorobą i kolejny raz mi pomogli. Kolejny raz wyciągnęli pomocną dłoń, poszło kilka ostrych słów do zmotywowania mnie, jaki słowa otuchy na początku wyglądało jakbym odtrącał pomocną dłoń. Wciąż zastanawiam się dlaczego żyje??? Nie wiem, wiem tylko tyle że mam jeszcze dla kogo żyć dla ukochanej córki Klary która dziś znów mnie odwiedzi i wniesie trochę radości do mojego życia. Dla mojej ukochanej Maji, która mnie kocha szczerym uczuciem i walczy o mnie. Dla mojej Mamy która zasługuje aby miec odrobiną szczęścia.
Moja mama jest osobą niepełnosprawną, ponieważ jest chora na cukrzyce a podczas ataku (awantury co sie później okazało napadami lękowymi spowodowanymi mikro wylewami mojej babci) przy głębokim niedocukrzeniu była agresywna i można było wyczuć woń alkoholu została odwieziona do izby wytrzeźwień zamiast do szpitala gdzie skuteczni jej zniszczono stawy kolanowe, od tego czasu chodzi ale nie jest już tak sprawna jak kiedyś.
Moja psychika w 2010 roku poddała się i zupełnie legła w gruzach.
2008 odeszła żona w momencie kiedy miałem jeszcze szanse na wykończenie budowy, więc postanowiłem dla dobra dziecka walczyć o rodzinę. Nie wiedziałem wtedy że jestem skazany na porażkę że ma kogoś na boku. odeszła definitywnie w 2009 roku kiedy już straciłem wszelkie szanse na wykończenie budowy. Zamknąłem sie wtedy w 4 ścianach i wyłem z bólu. Poznałem wtedy Maje, która jest ze mna do dziś pomimo że dzieli nas odległość 600km.
Walczę dla Moich bliskich (córki, mamy i ukochanej)
Walczę dla ludzi którzy mi zaufali i pomogli aby móc sie zrehabilitować i oddać długi
Walczę i choć coraz częściej poddaje się, ale z pomocą innych i bliskich, staram sie podnieść z kolan, uśmiechnąć sie i odzyskac nadzieje.
Nie umiem sobie wybaczyć że zawiodłem ludzi, którzy mi pomogli, przez to nie czuje sie człowiekiem a oszystem, złodziejem i najgorszym ze wszystkich. Mam nadzieje że uda mi się odzyskać honor i dobre imię w oczach ludzi którzy mi zaufali, pomogli.
Depresja jest jak rak toczy podstępnie cały organizm. Wykańcza człowieka i bliskich ludzi. Zrywa przyjaźnie i odizolowuje od społeczeństwa, zabija powoli i okrutnie, ale jak osoba otrzyma odpowiednia pomoc jak ja ma szanse wyjść z życiem z tej choroby wzmocniony.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM CO MI ZAUFALI I POMOGLI, ORAZ WALCZĄ O MNIE.
dziękuje że jesteście ze mną w trudnych dla mnie chwilach popełniłem wiele błędów, ale chce naprawić swoje życie.
OCP to ludzie nie samochody
Włączę także ze swoimi słabościami jakimi są: astma,zespół cieśni nadgarstka na obu rękach, stożek rogówki ( grozi mi ślepota), problemy z prostatą i guzy na jądrze, i inne choroby które są w trakcie diagnostyki, straciłem już prawie połowę zębów, ale walczę i wiem że są ludzie którzy mają ciężej i z nich czerpie przykład i nadzieje








