Podmoskovnye vechera/ The Moscow Nights
Pierwszy lot samolotem. Pierwsza wizyta w kraju, którego język studiuję. Pierwsza przejażdżka rosyjskim metro. Pierwsze bliny. "Nie miałaś już gdzie jechać? Czemu Rosja?" Czemu zdecydowałam się odwiedzić kraj, w którym panuje kryzys oraz napięta sytuacja polityczna? Co można powiedzieć o ludziach po trzech dniach w Moskwie? Do tej mentalności przekonałam się od razu, chociaż na początku byłam pełna obaw. Okazało się, że Tutaj ludzie żyją z dnia na dzień, niczego się nie boją, są życzliwi i pomocni, dużo żartują choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że chcą nas zabić spojrzeniem. Ani razu nie pozwolono mi wciągnąć po schodach dwudziestokilogramowej walizki ( a w drodze do hostelu pokonałam ich niemało). Za każdym razem zjawiał się uprzejmy pan i chwytał za walizkę mówiąc "Девушка, давайте я вам помогу". Panowie już 3 dni przed hucznie obchodzonym w Rosji dniem kobiet zaczepiali nas na ulicy i składali życzenia."C наступающим!" Atmosfera w hotelu 'Napoleon' była nietuzinkowa. Właśnie ze względu na klimat tego typu miejsca wygrywają w moim rankingu z 'godnymi warunkami'. Chociaż nie było na co narzekać. Warunki naprawdę przyzwoite. Wraz z moją towarzyszką podróży, Ewą Marią (Co dwie Ewy to nie jedna) poznałyśmy fajnych ludzi : Argentyńczyk, Ghanijczyk, (niestety ich imiona były niemożliwe do powtórzenia a tym bardziej zapamiętania), Jorge z Peru, Sasza, Żenia, Andrjucha i wielu wielu innych. Nasze drogi skrzyżowały się także z Pawłem z Wrocławia, który w ramach ucieczki od codziennych 'pracowych stresów' samotnie podróżuje po Rosji. Tym razem wybrał Jakuck, o ile dobrze pamiętam. Obiecał, że nas odwiedzi. Wieczorami spędzaliśmy wszyscy wspólnie czas sącząc koniaczek, żartując, grając na gitarze i śpiewając ( Nie płacz Ewka zrobiło furorę! ). Co do nieuniknionych dyskusji o polityce: są trudne. Wszyscy doszliśmy do wniosku, że w jakimś stopniu padamy ofiarą propagandy mediów, że umierają niewinni ludzie i to nie jest dobre. Że wojna to największe zło, które nie powinno mieć miejsca. Ale to by było na tyle. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. My wiemy swoje, oni swoje. Rozpisałam się, więc przechodzę do sedna. Podsumowując: Etap I Moskwa: + atmosfera +jedzenie ( kiszone (!) pomidory, bliny z łososiem , słojki z serem i szynką (wypiek a'la ciasto francuskie) oraz pirożki (nie mylić z pierogami), rurki z zagęszczonym mlekiem, serki w czekoladzie.) + cerkwie (odwiedziłyśmy milion) i w końcu zrozumiałam o co chodzi z ikonostasem ;-) + dom Gorkiego, wybudowany w stylu secesyjnym. + Zbrojownia kremlowska - wstęp bardzo drogi - 700 rubli, ale warto poświęcić każdą kopiejkę żeby zobaczyć największe 'skarby' Rosji. W skrócie: ewangelie wysadzane drogocennymi kamieniami, biżuteria, karoce, trony, stroje i wiele wiele innych wspaniałych zabytków. +ВДНХ - bardzo ciekawy park! - wędliny ( nie polecam) -nowy arbat -dyskusje o polityce -za mało czasu! ( nie zdążyłyśmy zobaczyć muzeum kosmonautyki :() W razie pytań, wątpliwości, sprostowań i wyjaśnień- pisać!










