ty ulana kurwo serio tyle wpierodlisz? te wszystkie chude dziewczyny w porównaniu do ciebie umiały powiedzieć nie.
Monterey Bay Aquarium
Misplaced Lens Cap

#extradirty

Discoholic 🪩
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open

Love Begins
The Stonewall Inn
official daine visual archive
Cosimo Galluzzi
ojovivo
$LAYYYTER

pixel skylines

ellievsbear
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year

No title available
NASA
art blog(derogatory)
KIROKAZE
occasionally subtle
untitled
seen from Costa Rica
seen from Iraq
seen from United States
seen from Chile
seen from Brazil

seen from Poland

seen from India

seen from United States
seen from United States
seen from Indonesia
seen from United States
seen from United States

seen from Dominican Republic
seen from Türkiye
seen from Singapore

seen from Singapore

seen from Chile

seen from France

seen from Russia
seen from Thailand
@livingdeathcorpse
ty ulana kurwo serio tyle wpierodlisz? te wszystkie chude dziewczyny w porównaniu do ciebie umiały powiedzieć nie.
Japierdole
ostatnim razem jak tu bylam wazylam 37kg, a w sobote jak sie wazylam u kolezanki (nie mam w domu wagi) to patrze a tam 44kg
jeszcze moje kolezanki chca chodzic razem na silownie (beze mnie) wiec teraz robie w domu ogromny lock in, zeby do wakacji uformowac dobra sylwetke
(do silowni mam mega daleko i zeby chodzic codziennie musialabym wydawac duzooo na autobus, dlatego wole zaczac chodziv od wrzesnia bo wtedy i tak bede miala wykupiony bilet miesieczny bo ide do liceum, ktore jest zaraz obok silowni)
czy jest to mozliwe zeby schudnac (z tkanki tluszczowej) i zbudowac miesnie jednoczesnie?
pomozcie mi znaleźć taka strone co sie wpisywalo ile sie kcal bedzie jadlo i spalalo a ta strona pokazywala ile sie bedzie chudlo co tydzien
ta strona chb miala "town" w nazwie lub cos niepamietam
Oficjalnie powracam
zamierzam robic wiecej treningow, 10 tysiecy krokow dziennie i jesc mniej niz 1000kcal.
chce sie zmienic przed szkołą
w dodatku jakos na poczatku wakacji wrócił mi okres ktorego nie mialam gdzieś od grudnia. Teraz wlasnie mam okres i mam nadzieje ze jak zacznie się szkola to zdąży mi zniknąć bo nie mam zamiaru przezywac tego bólu co miesiac.
Mozecie mi dac jakas motywacje w komentarzach!!!
milego dnia motylki 🦋
Prawie przez miesiąc nie byłam aktywna, a to dlatego, że w moim życiu zrobiło się gorzej.
Zaczęłam jeść, były dni w których nie liczyłam kalorii i wgl to się czuję jakbym popadła w jakieś bed, może nie jadłam 3k kalorii dziennie ale napewno jadłam 1000+ a pewnie nawet więcej niż moje zapotrzebowanie.
Najgorsze jest to, że nie wiem ile ważę, nie mam wagi w domu więc mogłam przytyć i nie zdaje sobie z tego sprawy.
Czuję się z tym mega źle, chce to skończyć i wracam. Postaram się wstawiać wiewiady i więcej postów.
Chudego dnia motylki 🦋
!NIECH PRZECZYTA TO KAZDY MOTYLEK!
nie wiem, co bardziej mnie wyniszcza – anoreksja, czy to, jak ludzie ja komentuja. jak kazdy czuje sie uprawniony, zeby cos powiedziec. zeby ocenic, zeby wbic swoje trzy grosze, nawet jak kurwa nie ma pojecia, czym anoreksja tak naprawde jest.
ostatnio widze coraz wiecej tych jebanych toksycznych komentarzy. najczesciej z anonima, najczesciej szybko kasowanych, jak tylko nie do rzeczy odpisze.
„anorektyczkom to juz sie w glowach popierdolilo. zaraz beda jesc 2000 kcal bo tak zdrowo 🥺🥺”
serio? serio kurwa? wlasnie wtedy, kiedy probowalam sie ogarnac. kiedy chcialam wyjsc z tego bagna. kiedy pierwszy raz od nie wiem ilu miesiecy sprobowalam jesc regularnie, jesc normalnie, jesc bez paniki, bez placzu, bez nienawisci do siebie. kiedy chcialam dac sobie szanse na zycie bez liczenia kazdego pierdolonego kesu. i to wlasnie wtedy pojawiaja sie takie komentarze. wysmiewajace. ponizajace. wycierajace sobie morde czyims cierpieniem. bo przeciez tak latwo rzucic cos z boku, jak sie nie ma pojecia, co sie dzieje w czyjejs glowie.
i najsmieszniejsze w tym wszystkim jest to, ze te komentarze zazwyczaj nie sa nawet o mnie. one sa o NICH. o ICH kompleksach, o tym jak bardzo SIEBIE nie akceptuja. bo zawsze jak wejde na profil takiej osoby, to widze jedno – zero milosci do SIEBIE, wieczne ponizanie SWOJEGO wygladu, narzekanie na SIEBIE w kazdym poscie. a potem taka osoba leci pod cudzy post i pisze "gruba swinia" albo "to nie anoreksja, tylko obzerstwo". jakby dowalenie komus innemu mialo ich nagle wyleczyc z WLASNYCH kompleksow. smutne to, zalosne i toksyczne. ale najlatwiej rzucic jadem, zeby przez chwile nie czuc wlasnego bolu.
prawda jest taka, ze anoreksja nie zalezy od wagi, sylwetki oraz tego ile sie je.
to nie jest kwestia kalorii. to nie jest kwestia czy jade na waflu ryzowym, ogorku i wodzie czy na talerzu ryzu z kurczakiem. to siedzi w glowie. to siedzi w kazdej decyzji. to siedzi w tym, ze stoisz przed polka w sklepie przez 20 minut, bo kazdy wybor to wojna. to siedzi w tym, ze kazdy posilek to stres, kazdy kes to wstyd, kazde spojrzenie w lustro to nienawisc. to siedzi w tym, ze nawet jak zjem te jebane 900 kcal – ktore i tak w rzeczywistosci to za malo – to i tak czuje sie jak smiec, ktory wszystko zepsul.
ta choroba nie znika, jak zaczynasz jesc. nie znika, jak wygladasz troche zdrowiej. nie znika, jak przytyjesz piec kilo. nie znika. to nie jest tylko o ciele. to nie jest dieta, to nie jest chwilowe. to gowno siedzi w psychice. to gowno cie gryzie od srodka, nawet jak na zewnatrz udajesz, ze wszystko juz okej.
i nie, nie pomaga, jak ktos ci pisze, ze „teraz to juz ci sie popierdolilo”. nie pomaga, jak sie smieje, ze „zaraz bedziesz wpierdalac 2000 jakby to bylo nic”. to nie motywuje. to NIE RATUJE. TO DOBIJA. a potem takie osoby kasuja komentarz, jak dostana porzadna odpowiedz i blokuja.
jakby NIC sie nie stalo. jakby slowa NIE ZOSTAWILY SLADOW. jakby nie bylo za pozno. bylo. przeczytalam. zapamietalam. wrylo mi sie to w leb i z pewnoscia nie tylko mi i teraz siedzi razem z cala reszta rzeczy, ktore mnie niszcza. wiec nie, anoreksja to nie kalorie. to nie jedzenie. to nie liczba na wadze. to nie wyglad. to strach. to obled. to obsesja. to samotnosc. to wojna ze soba kazdego dnia. to, ze nawet kiedy chcesz sie naprawic, to i tak czujesz sie winna. to, ze nawet kiedy chcesz walczyc, to znajdzie sie ktos, kto cie kopnie, zeby przypadkiem nie poszlo ci za dobrze.
chcialam sie wyleczyc. chcialam jesc jak czlowiek. chcialam zyc. ale po takich komentarzach znowu wrocil glos, ze moze jednak nie zasluguje. moze jednak mam byc wiecznie pusta. moze nie ma dla mnie normalnosci. kurwa moze po prostu juz nigdy nie bedzie lepiej. i to jest kurwa chore, ze na tej aplikacji coraz czesciej widze:
jak ludzi zacheca sie nie do zdrowia, tylko do tego, zeby byli "wystarczajaco chorzy". zeby znowu przestali jesc, zeby znowu znikali, bo inaczej "nie pasuja do klimatu". "jak nie masz widocznych zeber, wychudzonych rak oraz nog, nie mdlejesz i nie jesz 100 kcal dziennie, to wypierdalaj."
ludzie, ktorzy chca zdrowo schudnac, ktorzy chca sie ogarnac i walczyc, sa gaszeni, wyzywani, ponizani, gdyz nie spelniaja waszych jebanych oczekiwan co do „prawdziwej anoreksji”. to nie wsparcie, to sabotaz.
to pierdolony konkurs na to, kto sie bardziej wyniszczy.
i jak ktos probuje sie podniesc, to i tak go sciagniecie z powrotem w bagno. bo jak wy cierpicie, to inni tez maja? nie. osoby z takim mysleniem potrzebuja pomocy psychiatrycznej.
REBLOGUJCIE!!!
poplakalam sie czytając to, najbardziej prawdziwy i dosadny post jaki tu przeczytalam kiedykolwiek
26.06 🌕
To nie był binge, ale I tak zjadłam za dużo. Kolejny dzień z serii "mogłam nie jeść nic, ale i tak zjadłam". Mój brzuch jak balon, czekam, aż peknie ale nie mam szpilki. Pójdę spać z nadzieją, że sam to zrobi...
Kolację dziś pomine, wystarczy mi herbata na trawienie, będę się tylko modlić aby jutro w szkole nie zwymiotować.
Nadszedł koniec roku szkolnego i wyczekiwane, jak dzień w którym będę chuda - wakacje. Możecie się pochwalić, co na waszym świadectwie się pojawi, albo raczej co się NIE pojawi. Ja mam pasek i wzorowe zachowanie, zasługa braniu udziału w konkursach i samego szczęścia, bo wiem, że gdybym chciała - średnią mogłabym mieć wyższą niż 4.84...
I tak liczę na jakiś dobry prezent, nagrodę za mój wysiłek w tym roku, za moje chęci i mój wkład w tegoroczną nadzieję na lepsze życie, "lepsze" czyli chude. Chodzi mi o pieniądze oczywiście, a o co innego może chodzić zdesperowanej nastolatce, bez życia i znajomych, bez 30kg na wadze, bez przerwy między udami...
Jutro śniadanie najmniej kaloryczne jak tylko się da, zapije herbatą aby nie zemdleć w szkole, bo moje ciało jest uzależnione od codziennej porannej dawki kalorii, które moze przeżuć i strawić. Gdy wrócę do domu albo pokaram się jedzeniem, albo nagrodzę fastem i smakiem zielonej herbaty i chudej reszty dnia.
Mam nadzieję, że nadchodzące wakacje przyniosą wam i mi co najmniej kilka kilo mniej na wadze i kilka cm mniej w obwodzie talii i ud. Życze wam więcej spalonych kalorii i mniej zjedzonych, życzę wam wystających obojczyków i żeber.
Trzymajcie się ciepło zimno 🦋
STARE BLOGI MOTYLKOWE Z LAT 2010-2015 🦋
Cześć!! przychodzę do was z linkami do blogów motylkowych, utworzonych w 2010-2015 kiedy ana była brana naprawdę poważnie. Zapraszam!
pro-ana , pro-mia moje przyjaciółki
Motylkowe Marzenia
Ten blog nie jest poświęcony popieraniu anoreksji ani nie uznaje jej za styl życia. Ma za zadanie jedynie wesprzeć osoby które...
Moje przeklęte życie. Dążenie do tego aby stać sie motylkiem.Ana moją przyjaciółką.
Może na początek kilka thinspiracji... kilka porad dla was... ja też od niedawna dopiero zaczęłam ale pomogła mi wiele blogów
"Internetowy pamiętnik"" w którym opisuje swoje nie zawsze słodkie - życie.
a tu moje ulubione forum ktore istnieje juz kilka lat i dalej jest aktywne ⬇️
Forum Pro Ana
Ustawiłam sobie na ekranie widżet z tablicą z pinteresta
Odświeża się co godzine, więc co chwilę będę wiedziała nowe thinspo.
Chudej nocy motylki 🦋
Starving my dream body
21.06
Każdy kęs jedzenia, który spożywam w ciągu dnia trafia do mojego żołądka i pozwala sięgnąć mojemu organizmowi po energię do życia, nawet jesli nie dostarczam mu jej wystarczajco.
Dziwny jest fakt, że kalorie, które zjadam wciągu dnia u anorektyczki wywołały by chęć do wymiotowania w toalecie, w nocy gdy nikt nie słyszy, ale u przeciętnej osoby wywołały by głód i poczucie słabości, tak słabej jak moja samokontrola gdy zostaje sama w domu.
Chcialabym mieszkać sama, tylko ze względu na to, że nie musiałabym wtedy nic jeść. Moją kuchnie zamieszkiwała by opustoszała lodówka, w której po otwarciu znaleźć by można było wodę i cole zero, ewentualnie płatki pod oczy, którymi zakrywała bym tygodnie nieprzespanych nocy. Talerze i miski w szafkach błyszczały by się od czystosci, bo nigdy bym ich nie uzywala a szuflada była by zapełniona opakowaniami zielonej herbaty i waflami ryżowymi. W kącie pokoju stałaby bieżnia, dzięki której uciekalabym od wszystkich zjedzonych tego dnia kalorii, krokami i przebiegniętymi kilometrami żegnała bym każdy centymetr kwadratowy tłuszczu pod moją skórą.
Lecz to wszystko to tylko marzenia, o których myślę od tak dawna, że nie pamiętam momentu w moim życiu abym życzyła sobie czegokolwiek innego. Kiedy ludzie na urodzinach życzą sobie pomyślności, szczęścia i stu lat, ja zdmuchuje płomień świecy z taką intensywnością jakby z ogniem miał zniknąć cały tłuszcz z mojego ciała, a w mojej głowie od ścian echem odbija się fraza "Chce być w końcu chuda", ale kto wie kiedy to "w końcu" nadejdzie?
Najbardziej w życiu boję się dwóch rzeczy, pierwsza - że przejdę na recovery, druga - że nigdy się nie wyleczę z tego ch0lerstwa. Myśl o tym, że do końca swoich dni będę wmawiała sobie, że jestem za gruba i nigdy nie doswiadcze prawdziwego uczucia chudosci, innego niż to co czuje po całym dniu niejedzenia (mimo, że wyglądam jak szkielet, który przeraża każdego swoim wygladem ) bywa straszna. Jednakże jeszcze bardziej boje się tego, że zmienię swój punkt widzenia na otaczający mnie świat, i zacznę jeść jak wcześniej, jak jeszcze żyłam żeby jeść a nie jadłam żeby żyć.
Nie wiem dlaczego naszło mnie dziś na takie pisanie, ale wiem tyle, że poeta ze mnie nie będzie. Jeśli mam podsumować dzisiejszy dzień jakimiś słowami to napisze tylko, że kalorie są dla mnie jak wrogie państwo podczas wojny, mogę je powstrzymać przed wejściem na moje tereny, ale tego nie robię i moje państwo lega w gruzach. Zniszczone oczekuje na naprawę, a gdy infrastruktura zostaje odbudowana nie biorę przykładu z poprzednich dni i w taki sposób żyję w pętli. Prowadzę codzienną walkę z kaloriami, jak alkoholik ze swoim uzależnieniem, który nie chce zostać wywalony z domu przez żonę, bo wtedy zabraknie mu funduszy na zakup kolejnego piwa.
Polecajka!!!
Kupiłam w biedrze, są to suszone plasterki jabłka z cynamonem, przepyszne!!!
Cała paczka ma 100kcal, więc są idealne na przekąskę, jeśli np nie macie owoców w domu
Miłego dnia/wieczoru!! 🦋
DLECZEGO AKTYWNOŚĆ MOTYLKÓW JEST CORAZ MNIEJSZA!
Aktywne motylki (ktore serio wstawiają posty itd.) PROSZĘ REBLOGOWAĆ! Obserwujmy wszyscy siebie nawzajem!
Polecacie coś na odchudzanie z Rossmana?
Szukam czegoś, co da szybkie efekty, zmniejszy apetyt itd.
Nie obchodzi mnie cena, ale lepiej żeby było tanie. No i żeby mi to sprzedali bo mam 14 lat 0.o
Chce lecieć wysoko 🦋
Walczę ze sobą
bo gdy jem tyle ile powinnam czuję się gruba, ochydna i mam wrażenie, że przytyje od tego. Ale gdy jem za mało, to tez mam wyrzuty sumienia, że rozwalam swój organizm, metabolizm i już więcej nie urosne.
To jest błędne koło, z którego nie potrafię wyjść, tym bardziej, że nie osiągnęłam jeszcze swojego gw.
Nienawidzę ed, nienawidzę tego że jednego dnia potrafię zjeść wszystko i jeszcze mi mało, a następnego nie potrafię spojrzeć na jedzenie i nic psychicznie zjeść.
Trzymajcie się 🦇
MOTYLKI AKTYWNE W CZERWCU, ZREBLOGUJCIE I WAS ZAOBSERWUJE!!!
moje ulubione ED strony internetowe 🌷
!! kliknijcie po prostu na nazwę strony - wtedy was na nią przeniesie !!
• precision nutrition - oblicza ile kalorii powinieneś jeść żeby uzyskać wybraną wagę w określonym czasie
- nie ma limitu 1000 kcal, poniżej 1000 też pokazuje :3
- pokazuje też dzienną polecaną ilość białka, węglowodanów i tłuszczy
- niestety trzeba się najpierw zalogować na tą stronę
- minimalny wiek jaki można sobie wybrać do obliczeń to 18 lat 💔