Xuebing Du
I'd rather be in outer space 🛸
EXPECTATIONS
The Stonewall Inn
Aqua Utopia|海の底で記憶を紡ぐ
TVSTRANGERTHINGS

tannertan36
wallacepolsom
One Nice Bug Per Day
Mike Driver
ojovivo
Game of Thrones Daily
Lint Roller? I Barely Know Her
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
d e v o n
taylor price
No title available
official daine visual archive

Andulka
Sweet Seals For You, Always
seen from United States

seen from Russia

seen from Malaysia

seen from Singapore
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from Germany

seen from United States

seen from Spain

seen from Germany

seen from Singapore
seen from United States

seen from Japan
seen from Japan
seen from United States

seen from Germany

seen from Türkiye
seen from Netherlands
seen from United States

seen from Malaysia
@michalnazwisko
Big Bang Theory
Nie wyobrażam sobie, że właśnie 12. sezon dobiega końca, a z nim cały serial. Fin. The End. Ostateczne “fade out:”.
Był czas, gdy na Wichrowych w mieszkaniu na 14 piętrze pukaliśmy do swoich drzwi trzy razy. “Basia i Kasia, Basia i Kasia, Basia i Kasia”. Był czas, gdy zakładałem t-shirt na longsleeve. Czy dało się być jeszcze bardziej lamą w tamtym czasie? Pewnie nie!
A teraz aktorzy, reżyser, producenci - wszyscy - płaczą. Bo nie będzie więcej zwrotów akcji, nie zobaczymy finalnie odmienionego Sheldona, który przeszedł naprawdę długą drogę, rozwijając inteligencję emocjonalną do niebotycznych - jak na niego - rozmiarów.
Dzięki i cieszę się, że kończy się to z bardzo dobrą klasą.
Zdjęcia ostatniego tygodnia i krótkie wypowiedzi twórców znajdziecie tutaj.
15 lat
1 maja zawsze mam słodko-gorzką refleksję. Bo jak tu nie mieć, skoro przez lata była to apoteoza klasy robotniczej? Z drugiej (tych stron będzie więcej), im więc liczb na koncie, tym więcej we mnie refleksji o systemie pracy, o relacjach między ludźmi w pracy itd. Nie jest to miła rzeczywistość. Z tej strony trzeciej, nawet fizycy twierdzą, że praca to siła razy przesunięcie, co jest jednym z moich żartów opowiadanych tylko sobie. (Bez sensu liczyć, że ktoś się uśmiechnie). Tak więc… praca fizyczna. Zatem jestem od wielu lat nierobem, mimo że ta dychotomia i podział między fizycznymi a umysłowymi wywołuje we mnie odruch drastycznego protestu. (Życzę sobie, aby rolnik czy robotnik wyobraził sobie, że wrzucony na moje krzesło mógłby się zmęczyć tak samo jak ja na jego miejscu).
Ale z czwartej i tego się trzymam, to rocznica, kiedy dokonała się akcesja do Unii Europejskiej. Tu ludzie roczników bliskich (tak, także gimbazy, do której się zaliczam) mają swój wkład! Pamiętacie wyjazdy na Parady Schumanna? Obowiązkowe niebiesko-żółte stroje. A dodam, że w żółtym bardzo źle wyglądam. Kluby Europejskie? Pierwsze obce smaki? Opowieści o tradycjach? Wizja, że będziemy podróżować po ludzku.
A czy jesteście w stanie przypomnieć sobie uczucie, że idziecie alejką dla „EU citizens”?
Nikt nie wyobrażał sobie innego scenariusza. Pamiętam to kretyńskie napięcie w prasie pt. „co powie papież?”, bo nasilały się przedreferendalne spory i rosła w siłę ekipa Giertycha (tego, co dzisiaj w PO błyszczy/błyska), Radio Maryja („nie ma fal” nie dotyczy). I wreszcie jednym zdaniem zostało to zgaszone – „Europa potrzebuje Polski, Polska potrzebuje Europy”.
Żałosne i śmieszne, że niektóre środowiska to cytują jako „swoje”, kładąc nacisk na pierwszą część tego bon-motu. One są równorzędne, dlatego są po przecinku, naturalnie, jak „Cześć, jak się masz”.
Lidl Sk Pracovne 30s YT from Michał Baluch on Vimeo.
jak linoskoczek
Kolejny nekrolog. Właśnie nadeszła wiadomość, że nie żyje Leszek Aleksander Moczulski, poeta. Kiedy o Panu usłyszałem? Oj dawno, to były czasy, gdy książeczki do płyt CD niosły treść - kto napisał, kto gra, kto śpiewa, kto odpowiada za dźwięki.
Kiedy słuchałem namiętnie Grzegorza Turnaua, to Pan mi towarzyszył. A kiedy usłyszałem “Jak linoskoczek”... Pana nazwisko wryło się do dziś. Pamiętam, że było wtedy bardzo szaro za oknem. Zupełnie tak, jak dziś.
Dziękuję.
23578_Festiwal piwa_CH_v01_Prev01 from Michał Baluch on Vimeo.
wierność
Jak inaczej spojrzeć na zjechanego, przetartego fendera, jeśli nie przez pryzmat głębokiego przywiązania? Nie można.
Czyja to partnerka?
Zapraszam do znalezienia tej klatki w filmie poniżej.
brodząc w ludziach
Chcąc, nie chcąc (bardziej to drugie) obserwuję ludzi. Dostrzegam ich. Widzę ich wariacje, te próby przeciągania liny na swoją stronę. Od najprostszych sytuacji (wymuszanie pierwszeństwa na drodze, spacer po ścieżce rowerowej) do bardziej skomplikowanych (profesjonalne podejście do tematu, a nie “czy się stoi, czy się leży”) w niesmak wprawiają mnie te mechanizmy. Egocentryzmy pompowane do granic możliwości. Buractwo i chamstwo. Typowe. Idealistyczne myślenie o równoległym świecie, w którym takich ludzi nie ma. I nawet nie chodzi mi tutaj o wyższość, “lepszy sort”, bo myślenie w kategoriach elitystycznych jest mi obce, a nawet mnie równie brzydzi co postulat kategorycznej równości. Chodzi o konstatację, która jest mi coraz bardziej bliska. Otóż w systemie edukacji panuje powszechne przekonanie, że o to człowiek jest najlepszym i najbardziej rozwiniętym gatunkiem na naszej planecie. To jest błąd. To jest fałsz. To jest łaskotanie siebie.
Nie oczekuję od ameby, że się przesunie, kiedy będę pływał w zimnym morzu. Nie oczekuję od psa, że podetrze swój pysk chusteczką, aby nie zaślinił kanapy. Nie oczekuję od wieloryba, że rozwiąże “x” w najprostszym równaniu. Nie oczekuję niczego więcej od zwierząt poza to, co potrafią. One w ramach swojego gatunku osiągają kres swoich możliwości, wyciskają z siebie maksimum tego, co dała im ewolucja.
A człowiek? Człowiek ma niemal nieograniczone możliwości, ale i tak mentalnie woli być bliższy amebie, kretyńskim ptakom i błądzi jak kret. Nie stara się nawet zbliżyć do tego, aby się uczłowieczyć. Wyciska tylko tyle, aby dotrwać do jutra. Człowiek jest zadowolony, bo szklanka jest trochę pełna, bo poczuje smak wody w ustach. Człowiek jest najbardziej prymitywny, bo sam siebie ogranicza.
prawda
Zacząłem czytać “Projekt: prawda” Mariusza Szczygła. To jest książka, od której się na chwilę celowo odpoczywa, jak odpoczywa się od rzeczy ważnych, by móc odetchnąć lekkimi tematami, kwestiami, by nie roztrząsać świata i siebie, by nie dokonywać analizy wieloczynnikowej, by odepchnąć SWOT-y i słoty.
Ma się czasami poczucie, że treści pisane przez innych wyciskają własny mózg, jakoby były pisane przez siebie. Tak jest - zarówno z częścią pisaną przez Szczygła, jak i częścią pisaną przez Stanisława Stanucha, “Portret pamięci”.
To jest apel, tak to traktuję i to zapewne wypływa ze mnie lub jest potwierdzeniem. Trzeba i warto dążyć do prawdy. O sobie. Może warto oddać się 3-dniowemu posiedzeniu w barze. Może warto na chwilę się schować. Może warto... pomyśleć.
Te treści, ta miazga różnych zdań, wielowątkowych Stanucha, może być odbierana jak wyziewy pijaczyny lub żula, który spowiada się kolejnym przechodniom. Może to jest taka opowieść barowa, w której zawsze ból istnienia można usprawiedliwić wypitymi drinkami. Ale na pewno pierwszymi słowami, które mi przychodzą, bo i ja mam tendencję do etykietowania, do nazywania prosto, to: zagubienie, depresja i ból.
Eksperymentalnie w głowie patrzę celowo z drugiej strony. I wtedy przychodzi mi konstatacja, że może to są tylko elementy towarzyszące poszukiwaniu Prawdy, zderzania się ze sobą i z tym, co społeczne? Z tym, co określają ludzie, z tym, co każą nam w siebie wtłoczyć, abyśmy byli wypełnieni byli innymi, a nie sobą.
Teraz stawiam kolejne pytanie... Czy poszukiwacz prawdy jest egoistą? Bo możę być tak, że poszukując siebie w sobie odkryję prawdę, która zrani innych? Czy taka prawda mi się należy? Czy może wtedy ją podrzucę osądowi społecznemu, jako papierkowi lakmusowemu?
Bo może moja prawda o sobie nie pasuje do świata? I kiedy dowiem się, że ją poznałem?
A może przecież być tak, że nie poznam jej nigdy, że ją stłamszę, że usprawiedliwię, zracjonalizuję i co tam jeszcze psychika może sobie uczynić?
Piękna sprawa, gdy Stanuch pisze o tym, że trzyma go na świecie tylko “wielki czyn”, chociaż może to trochę egotyczne wyobrażać sobie nagłówki po zgonie - “szkoda, że umarł”. Ale taka jest prawda, że mamy ze sobą wiele wspólnego, panie Stanuch. Bo tylko rzeczy wielkie, może nie wielkie w skali kosmosu, ale mikrokosmosu są w stanie napędzać do istnienia, tylko to sprawi, że ktoś ostanie, osiądzie. Na zawsze. Szczygieł pisze, że trzeba mieć odwagę, by powiedzieć komuś, że po śmierci nie zginie. To jest wyraz nieśmiertelnej miłości.
To jest smutne, Michał (celowo piszę w 3 os., bo chodzi o recenzję ludzi, którą automatycznie słyszę, gdy piszę te słowa). Smutne, przerażasz mnie. Inna wersja: to jest takie szkolne, nie dorosłeś.
Myślałem o tym, czy to po prostu nie jest żałosne, aby dezorganizowało życie, aby powstały myśli natrętne i powrót do moratorium, w którym nic nie jest oczywiste. Bycie zasadniczym jest proste, prawda?
I może to jest cholernie smutne, ale na powrót, Panie Stanuch, otworzyłeś furtkę, którą kiedyś otworzył Hłasko, wędrujący po mieście i obserwujący prymitywny świat. Dżunglę.
Być może nigdy nie odkryję prawdy o sobie, być może będę kłamał siebie, że jej nie odkryłem. A może poznam prawdę... instrukcję użytkownika, kiedy skończę książki - 2 w 1. Dziękuję, Panom.
Nie wiem, czy mi ktoś podziękuje.
Sukces ma wielu ojców. Ja mam tylko jednego.
Nasza Odważna Dziewczyna
Czy jest się dumnym ze swojego dziecka? Tak, generalnie tak. Odpowiedź jest twierdząca. Podejrzewam, że będzie wiele chwil, kiedy dumnym nie będę. Ale bywają chwile i takie też będą, kiedy duma urasta i wznosi się na emocjonalne Everesty. Dziewczynka, trzyletnia, pyta Chłopca, starszego o dwa lata o bohaterów filmu animowanego “Auta”, którzy widnieją na jednym z licencjonowanych przedmiotów. Chłopiec odpowiada, że to są bohaterowie tego filmu, ale że “to jest bajka dla chłopców, a nie dla dziewczyn”.
Dziewczynka wraca do domu, mówi o tym, kiedy przypadkowo przy przeskakiwaniu kanałów rodzina napotyka ten film. “Nie mogę oglądać, bo to jest bajka dla chłopców”.
Wtedy rodzice wkraczają, uświadamiając, że to jest film dla wszystkich tak samo jak “Król Lew”, “W głowie się nie mieści” itd.
Ingerencja trwa kilkanaście minut. Dzień później rodzic “przypadkowo” (wiemy, że nie) nawiązuje do tej sytuacji i powtarza ingerencję. Opowiada o tym, że wszyscy mogą wszystko, że nie ma czegoś takiego, że coś jest dla chłopców. Proste przenośnie, proste komunikaty.
Kilka dni później Dziewczynka widzi Chłopca bawiącego się na podwórku.
“Mamo, pójdę powiedzieć, że to jest bajka dla wszystkich” - zakładając buty, obwieszcza.
“Nie musisz, powiesz przy okazji” - odpowiada mama.
Dziewczynka odkłada buty. Zgadza się. Wraca do swoich zajęć.
Ale po chwili otwiera drzwi i wykrzykuje na całe osiedle: “To jest bajka dla wszystkich!”. Trzaska drzwiami i... wraca do swoich zajęć.
Tak było. Dumny Tata.
A poniżej kreacja, symbolicznie ukazana Odważna Dziewczynka.
lecą owoce
Auto pędzi przez wąską alejkę. Kierowca spieszy się, chce już być w domu. Nagle przed maską wysypują się owoce. Ostre hamowanie.
Znacie to?
Oklepana filmowa scena. Zdarzyła się i mi, pod jednym z dyskontów.
W dwóch miejscach jestem zawsze grzeczny: u dentysty i fryzjera.
#Zazu vs. #imagination // #thelionking #krollew #disney #classic #child
dlatego tyle błędów ortograficznych na ulicach