i robię chociaż się boję, bo nic co robię nie wydaje mi się moje. nie wiem już czy wolę strach przed nicnierobieniem czy przed byciem odbiciem. jak tworzyć bez odtwarzania, będąc zupełnie niezdolnym do ukształtowania własnego ja, a co dopiero własnych myśli w pożądany przez siebie sposób? i skąd ta potrzeba robienia? czy nie wystarczą mi moje własne chaotyczne myśli w mojej własnej niemniej w sumie chaotycznej pokręconej od deszczu głowie? muszą być zebrane do kupy, przerzucone na jakiś nośnik i wystawione na światło OLEDów i Retin? nazwijmy to terapeutycznym i nie wchodźmy w szczegóły, byle przy tym wszystkim wystrzec się patosu, choć jest jednym z moich ulubionych słów.
EN
and so I do although I am afraid, because nothing I do seems to be mine. I no longer know whether I prefer the fear of doing nothing or of being a reflection. how to create without reproducing, being completely incapable of forming my own self, let alone my own thoughts in the way I want? and where does this need to do come from? aren't my own chaotic thoughts in my own nevertheless chaotic rain-curled head enough? do they need to be gathered together, flipped onto some medium and exposed to the light of OLEDs and Retinas? let's call it therapeutic and not go into details, as long as I avoid pathos with all this, although it is one of my favorite words.












