Całe życie chciałaś być nieomylna. Marzyłaś o tym. Chyba głównie dlatego, że każdy twój krok był przez nią surowo oceniany i rok po roku mówiła ci prosto w twarz, że nie jest z ciebie dumna, bo nie ma z czego. Ona nie była, to dlaczego ty miałaś być? Błędy kosztowały od zawsze dużo. Małe potknięcie potrafiło spowodować lawinę słów, które cięły człowieka na wskroś. "Wszystko nie tak" - słyszałaś dzień w dzień. Stałaś, patrząc w lustro i zastanawiałaś się, dlaczego wszystko nie tak - przecież tak bardzo się starałaś. Po latach dociera do ciebie, że nic nie możesz za to, że ktoś wymyślił na ciebie scenariusz. Przecież nic nie możesz zrobić z tym, że obojętnie, czego nie zrobisz, nie będziesz wymarzona. To nie chodziło o drobne zmiany, ona po prostu chciała, byś była kimś innym, a ty nie byłaś z tych, którzy potrafili cokolwiek udawać. "Wszystko nie tak" zaczniesz mówić sama do siebie, wyruszając w długą drogę do samoakceptacji. Kłody pod nogi permanentnie rzucać będzie chorobliwy perfekcjonizm, a poczucie wstydu stanie się najbliższym towarzyszem podróży. Nowe wyzwania będą powodować skręty żołądka z obawy przed tym, że zawiedziesz. Przed i po ważnych wydarzeniach będziesz rzygać z nerwów jak kot. Wizja błędu doprowadzać cię będzie do drgawek. Gdy go popełnisz, będziesz stawać w lustrze i zupełnie poważnie pytać siebie, czy jesteś potworem. Gdy jednak wszystko ci się uda, będziesz stawać w lustrze i mówić "Masz szczęście, że tego nie spierdoliłaś". Nauczysz się na pamięć formułki o tym, że błądzenie jest rzeczą ludzką, a potem nigdy nie dostrzeżesz w sobie człowieka. Codziennie przed snem analizować będziesz wszystkie swoje poczynania, by wydać surowy werdykt na temat tego, czy jesteś dobrym człowiekiem. Będziesz słyszeć, że masz dobre serce i czuć się, jakbyś okłamywała cały świat.