“Ojciec stanął w drzwiach. Spojrzałam pytająco w jego stronę. - „Na pierwszy rzut oka to ty wyglądasz, jakbyś nie miała pojęcia co robisz, a finalnie, za każdym razem okazuje się, że ten twój cały burdel jest perfekcyjnie kontrolowany i ty dobrze wiesz, co robisz.” Zamyślił się. „I w sumie to ja się już od pewnego czasu w ogóle o ciebie nie martwię. Przecież ty se i tak poradzisz.” Machnął ręką. Poszedł. Było to w trakcie czterdziestej ósmej próby stworzenia przejrzystego planu rzeczy, które miałam zrobić w najbliższym czasie. Zatrzymałam się. „Po co ty to sobie robisz?” – pomyślałam. Skreśliłam. Synonimem mojej osoby zawsze był, jest i będzie chaos. Przecież ja tego nigdy nie chciałam zmieniać. Przecież mi tak dobrze. „Przecież se i tak poradzę.” Uśmiechnęłam się. Dzięki, tato.”
— Marta Kostrzyńska; fragment czegoś, co powstaje















