Tryb przetrwania
Płomyczki świec wtapiają spojrzenia w syczącym ogniu milczenia.
W ślinie pulsuje drażliwe przyciąganie.
Ich opary skutecznie uknuły ścieżkę podświadomego odrzucenia.
Gdy jedno podchodzi bliżej, drugie jak to płomień ucieka żarliwie.
Pozostaje im patrzeć, z niedosytem skumulowanym w słodko mokrej ślinie nadziei.
Świeczniki są nieugięte, kochają kontrolę nad woskiem.
Nie dadzą złamać zasad.
Próba zbliżenia zakończyłaby się tępym upadkiem na drewniane podłoże.
Tym samym rozpętałby się pożar stulecia.
Świeczniki bez kontroli stopiłyby się wydobywając muzę cierpienia.
E.K.












