Których nam nikt nie wynagrodzi i których nic nam nie zastąpi, lata wy straszne, lata wąskie jak dłonie śmierci w dniu narodzin.
Powiedziałyście więcej nawet niż rudych burz ogromne wstęgi, jak ludzkie ręce złych demonów siejące w gruzach gorzką sławę.
Wzięłyście nam, co najpiękniejsze, a zostawiły to, co z gromu, aby tym dziksze i smutniejsze serca - jak krzyż na pustym domu.
Lata, o moje straszne lata, nauczyłyście wy nas wierzyć i to był kostur nam na drogę, i z nim się resztę burz przemierzy.
Któych nam nikt nie wynagrodzi i któych nic nam nie zastąpi, lata - ojczyzno złej młodości, trudnej starości dniu narodzin.
Bogu podamy w końcu dłonie spalone skrzydłem antychrysta, i on zrozumie, że ta młodość w tej grozie jedna była czysta.
24. III. 1944 ***(Których nam nikt nie wynagrodzi) Krzysztof Kamil Baczyński
















