Noce pod gwiazdami
Co roku mnie pytasz:
- Czy zrobimy sobie latem "noc pod gwiazdami"?
Nieraz próbujemy, ale często jest za zmino, zbyt pochmurno i nie widać gwiazd, za jasno świecą latarnie uliczne lub sąsiad zostawił w nocy światło na podwórku. Czasami przeszkadza zmęczenie po pracy, senność lub nie ma wolnego dnia nazajutrz. A przecież kiedyś udawało się bez żadnego przygotowania, bez planowania, tak spontanicznie. Dlaczego teraz jest trudniej? Czy lata są inne, czy to MY się zmieniliśmy?
Ja wiem, że już nigdy nie będzie tak, jak kiedyś, bo już nigdy nie będziemy młodsi i to już nigdy nie będzie dla nas nowością. Dawne czasy już nie wrocą, i choćbyś chciał powtórzyć coś, co kiedyś wydawało się niecodzienne i wyjątkowe, kolejny raz wydaje się nie mieć już tej magii. Drzewa na ogrodzie się rozrosły i zasłaniają coraz większą część nieba. Na balkonie - to nie to samo, chociaż właśnie tam wspomina się nam najlepiej.
Daczego nie napisałam o naszych "nocach pod gwiazdami" WTEDY, kilkanaście lat temu? Też bywało zimno, ale bardziej magicznie.
Mniej więcej w tamtym czasie miałam sen o tym, że byłam z Tobą u mnie na ogrodzie, nieopodal starej, kwitnącej na biało papierówki. Miłość i pozytywne zmiany w życiu, niestety nie dla tej jabłonki. Niedługo potem została wycięta, kiedy nie było mnie w domu przez kilka miesięcy. Nikt nie wiedział, że zapach tych małych, żółtych jabłek kojarzył mi się z Tobą bardziej, niż z czymkolwiek innym. Nie pamiętam już tego zapachu i w żaden sposób go nie odzyskam, bo TAKICH papierówek już nie ma...
Szkoda mi tej starej jabłonki, przypominającej nasze szczenięce lata, kiedy rzucaliśmy jabłkami na odległą szosę, próbując trafić w ciężarówki z przyczepą, a Ty przypadkowo trafiłeś jakiegoś przejeżdżającego tamtędy rowerem "dziadka". Facet odgrażał się nam z daleka, a był na tyle zdeterminowany, aby nadłożyć drogi i podjechać od frontu. Nie wiedzieliśmy co chciał zrobić, ale na nasze szczęście był na dworze mój ogromny pies i zawzięcie ujadał na intruza, wobec czego "dziadek" nie miał odwagi wejść na podwórko.
A nasze "noce pod gwiazdami"?
Nadal będziemy próbować odzyskać magię minionych chwil. Za którymś razem na pewno nam się uda. Powtórzymy historię, będzie tak, jak kiedyś.
Bo tylko my sami decydujemy o tym, jak odbieramy rzeczywistość.
Możemy "zaczarować" teraźniejszość, poczuć się tak, jakbyśmy znów mieli po 30 lat, a nawet mniej. Ciało nas ogranicza, ale umysł jest nieograniczony a wyobraźnia nie zna żadnych granic.
Damy radę wrócić do siebie sprzed lat.
Tylko letnia noc i spadające gwiazdy, piwo i muzyka.
Zapomnijmy, że jesteśmy na to "za starzy".
Zapomnijmy o problemach, one nie uciekną, za to życie nam ucieka i bezcenny czas! Nie pozwólmy mu na to!
Trzeba żyć i czerpać ze zwykłych chwil to, co najlepsze!
Bo kiedy jeśli nie TERAZ?








