Mazurek z daktylami, gorzką czekoladą i bezą
To mój zdecydowany faworyt wśród nieklasycznych mazurków. Daktylowo-czekoladowy z bezą, na spodzie z wafli. Jest rozkoszny, ciągnący się od daktyli i bezy, a jednocześnie chrupiący od kawałeczków czekolady i migdałów. Cudowną słodycz przełamuje gorzka nuta.
Najchętniej zjadłabym go sama!
4 białka (z dużych jaj)
250 g cukru
200 g daktyli (u mnie Złota Palma)
150 g gorzkiej czekolady (min. 64% kakao)
80 g migdałów
1 1/2 wafla tortowego
Rozgrzać piekarnik do 160°C.
Migdały z grubsza posiekać i delikatnie podprażyć na suchej patelni. Czekoladę posiekać w połowie na grube okruchy, a w połowie na piasek. Można to zrobić - podobnie, jak migdały - w blenderze lub robocie kuchennym. Daktyle (używam irańskich świeżych daktyli, które rozpływają się w ustach) pozbawić pestek i pokroić w paseczki.
Białka zmiksować na sztywną pianę, dodając pół łyżeczki soli. Etapami wsypywać po kilka łyżek cukru i nadal miksować do powstania sztywnej, błyszczącej masy.
Średnią blachę do pieczenia wyłożyć waflami, przycinając ich nadmiar.
Bardzo delikatnie połączyć migdały, czekoladę i daktyle z 2/3 masy bezowej. Wyłożyć równomiernie na przygotowane wafle. Na wierzchu rozprowadzić resztę bezy. Ważne, aby całość nie była grubsza niż 2 cm.
Wstawić do piekarnika na ok. 30-40 minut. Beza powinna złapać lekki rumieniec, ale nie stać się brązowa. Wyjąć i poczekać do całkowitego wystudzenia.
Przepis zaczerpnięty z książki Tadeusza Żakieja “W staropolskiej kuchni i przy kuchennym stole”.