Hasło na dziś: Cukierki czekoladowe w woreczku zajączku.
(16.03.2023)
seen from United States
seen from China
seen from Russia
seen from United States
seen from China
seen from Australia
seen from Türkiye
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United Kingdom

seen from Germany

seen from United States
seen from Brazil
seen from Spain
seen from Malaysia
seen from United States
Hasło na dziś: Cukierki czekoladowe w woreczku zajączku.
(16.03.2023)
Szybkie brownie
Moje ulubione brownie! Robiłam je już naście razy, obdarowując nim bliższych i dalszych znajomych, nieznajomych, o sobie nie zapominając.
Szybkie, ciężkie i baaardzo czekoladowe. Z charakterystyczną popękaną błyszczącą skórką na wierzchu i wilgotnym, lepkim wnętrzem.
Idealne ciasto dla tych, którzy dopiero raczkują w kuchni i boją się coś sknocić. Odwagi! Ten wypiek udaje się każdemu. Największą sztuką jest uchwycenie momentu, w którym trzeba go wyjąć z piekarnika.
Czy zadawaliście sobie kiedyś pytanie skąd na powierzchni brownie ta lśniąca skorupka? Amerykański youtuber zajmujący się tematyką jedzenia od strony naukowej, a wcześniej wykładowca i dziennikarz Adam Ragusea, owszem. Przeprowadził serię eksperymentów i wysnuł wniosek, że wpływ na to ma duża lepkość ciasta, niski poziom wilgotności i dobrze rozpuszczony cukier.
Jeśli nie macie duszy naukowca i nie interesuje Was rozbieranie jedzenia na czynniki pierwsze, jak Ragusea, tylko cieszycie się nim jak dzieci, bo daje przyjemność, pocieszenie i siłę do życia, to nie myślcie zbyt wiele, tylko zakasujcie rękawy i bierzcie się do roboty!
Składniki:
240 g masła 2 łyżki oleju roślinnego 1 1/4 szklanki (260 g) cukru szklanka (200 g) jasnego brązowego cukru 4 duże jaja łyżka ekstraktu waniliowego 3/4 łyżeczki soli szklanka (130 g) mąki uniwersalnej szklanka (100 g) gorzkiego kakao w proszku 200 g gorzkiej czekolady garść orzechów włoskich i laskowych (lub innych)
Wykonanie:
Rozgrzać piekarnik do 175°C. Jaja wyjąć z lodówki, aby były w temperaturze pokojowej. Czekoladę posiekać dużym nożem na kawałeczki.
Lekko nasmarować olejem lub masłem małą formę do pieczenia i wyłożyć ją pergaminem.
W średniej wielkości misce połączyć roztopione masło, olej i cukier. Wymieszać. Dodać jajka, ekstrakt waniliowy i ubijać lub zmiksować, aż kolor stanie się wyraźnie jaśniejszy (ok. minutę).
Do drugiej miski przesiać mąkę, kakao, sól i wymieszać. Następnie połączyć suche składniki z mokrymi. Nie mieszać długo i intensywnie, tylko do momentu scalenia się składników, w przeciwnym razie utracimy efekt kleistości. Dodać czekoladę i znów wymieszać. Ciasto wlać do przygotowanej formy i wyrównać wierzch.
Piec 25-30 minut, jeśli chcemy uzyskać konsystencję ciągnącej krówki (po wbiciu patyczka powinien wyjść brudny) lub 35-40 minut, jeśli lubimy środek wilgotny, ale niezbyt luźny (patyczek po wyjęciu może być odrobinę zabrudzony).
Warto mieć na uwadze, że brownie będzie jeszcze dochodzić po wyjęciu z piekarnika.
Tak trzeba żyć.
Trening, małe zakupy i śniadanko.
Fajnie posiedzieć w innym miejscu niż w domu i spokojnie pomyśleć.
Mimo że wstałam zdecydowanie za wcześnie i to było straszne to lubię takie długie dni.
Na treningu spotkałam kobitkę przed 40, mega pozytywną, matkę piątki dzieci. Choćby dla rozmowy z nią warto było jednak ruszyć dupę.
Myślałam, że lubię pistacje,
ale jak doszłam do epicentrum tego kremu to okazało się, że jednak nie.
Wypchane po brzegi, wręcz ociekające, jagodzianki z tej kawiarni, były ekstra. Pistacjownik, czy jak to tam nazwali już mniej. 🙃
Coffee shop in the future
"Po pewnym czasie brak godności boli bardziej niż wszystko inne".
~Joanne Harris:"Czekolada"
Miałam dzisiaj udany dzień. Tak w ogóle.
Po całej rutynie z bieganiną na zabiegi poszłam do miasta. Pozwiedzać, kupić odżywkę do rzęs. Po drodze się oczywiście zgubiłam. Ale tu zgubić się to jak wygrać w totka. Gdziekolwiek nie pójdziesz to i tak dotrzesz do Grzybka, po drodze odkrywając jakieś fajne punkty. Tak więc odkryłam namiot z tanimi książkami i kupiłam 3: 2 z żartami żydowskimi i 1 o morderstwach 20lecia międzywojenego. Potem znalazłam się w Parku Zdrojowym. Jest tam pijalnia czekolady Wedla. Zamówiłam czeko na gorąco i gofra z pomarańczą i karmelizowanymi orzechami. OMG! W życiu nie jadłam lepszych gofrów. Przysięgam!
Siadłam pod palemką tak dla klimatu, bo fajnie tam. Całość dobrze przeszklona, ciepło w środku, obsługa sympatyczna. Wrócę tam na grzane wino <3
Potem napatoczyłam się na drogerię i popłynęłam z hajsem. Debil!
A potem w rytmach Metallicy wróciłam do sanatorium.
Самые изысканные сладости и шоколад, как ни крути, выпускает фирма Franboli.