Ile jeszcze bólu muszę doświadczyć, by zrozumieć, że nie każdy ma takie same intencje jak ja?
Dlaczego muszę nawinie wierzyć w dobro ludzi, gdy jedynie co mi po nich zostaje, to łzy i poczucie straty?
Ile jeszcze razy dotknę gorącego z nadzieją, że mnie nie poparzy?
Ile kurwa razy, będę powtarzać sobie w głowie, że to ostatni raz gdy byłam tak głupio naiwna?!
Dlaczego tak trudno mi zaakceptować fakt, że ludzie z pełną świadomością potrafią być źli i podli?















