Nienawidzę siebie.
seen from Türkiye

seen from Malaysia
seen from United States

seen from Canada
seen from Canada
seen from Germany
seen from China

seen from United States
seen from Finland
seen from Hong Kong SAR China
seen from Canada

seen from Malaysia
seen from Hong Kong SAR China
seen from Hong Kong SAR China
seen from United Kingdom

seen from Germany
seen from United States
seen from Hungary

seen from United Kingdom
seen from Brazil
Nienawidzę siebie.
jest ciężko... tak po prostu... wszystko się sypie... ciągle coś... ciągle ktoś... problemy których nikt nie rozumie... które ciężko mi jest już nawet opisać... nawet rodzina nieustannie stara sie wpuścić mnie w nieustanne poczucie winy, mimo talentu który mam i umiejętności ciężko sie wznieść powyżej jak wszyskto na co nie mam wpływu rozlatuje sie w rękach, najgorsze że często nie z mojej winy i jest konstrukcyjnie spierdolone ktoś kto ma wszystko niestety tego nie zrozumie... ludzie pytają co u mnie... a ja nawet nie wiem co powiedzieć... nie chce mi się tłumaczyć... nie mam już siły opowiadać tej samej historii... każdy dzień to walka... z myślami... z lękiem... z samotnością... wszystko przytłacza... wszystko boli... czasem mam wrażenie że to nigdy się nie skończy... że zawsze będzie pod górę... bez wsparcia... bez zrozumienia... bez wsparcia... nie umiem prosić o pomoc... nie potrafię... może dlatego że za każdym razem jak próbowałem... to nikt nie słuchał... że nikt nigdy nie próbował mi pomóc.. może tak ma być... może muszę sam przez to przejść... rozpaść się... odbudować... mam chwile w których serio nie widzę sensu... ale jakoś się zbieram... powoli... po kawałku... bo wiem że wrócę... cichszy... silniejszy... prawdziwszy.. i już nigdy nie pozwolę żeby ktoś we mnie zwątpił.....
01.01.2026 2 PM
Utrata river
UTRATA river / ŻELAZOWA WOLA (=> commemorative post card), 100th anniversary of birth of FRYDERYK CHOPIN / POLAND.
Już dawno nas nie ma, a jednak wciąż na mnie wpływasz.
@luzne-mysli
Ona kiedyś odpuści. Przestanie krzyczeć, płakać, przestanie wchodzić ci w drogę. Wiedz, że wtedy nie ma już odwrotu, bo gdy pojawia się cisza kończy się wszystko.
94 & 28/07/23
"Jedynie czego żałuję to tego, że nie spróbowałam cie zdobyć..."
Wiedział, że to spierdolił, dlatego zniknął. Bo co miał jej powiedzieć? Że doskonale wie, że nie zasługiwała na nic z tego, co się wydarzyło? Że doskonale zdawał sobie z tego sprawę, a i tak nie zrobił nic, by temu zapobiec? Zwykle sprawiał wrażenie nieruszalnego, ale myśl o niej na zawsze pozostać miała dla niego wagą ciężką. Gdy widzieli się po raz ostatni, spojrzała na niego tak, jak miał nadzieję, że nigdy nie spojrzy. Była obrzydliwie pogodzona. Była spokojna. Wyczekiwał na nerwowe drgnięcie jej lewej powieki, które działo się zawsze wtedy, gdy coś naprawdę ją dotykało, lecz to nie nastąpiło. Siedziała naprzeciwko niego, a jej łagodny wzrok doprowadzał go do szaleństwa. Miał nadzieję choć na szczyptę smutku. Miał nadzieję, że będzie oschła i obrażona. Miał nadzieję, że pociekną jej po policzku łzy, które otrze jej z twarzy jak bohater. Miał nadzieję, że skurwi go jak psa i wykrzyczy, że zranił ją jak nikt. Miała być każda, byle nie obojętna. Jak to pogodzona? Jak to spokojna? Siedziała naprzeciwko niego i czuł, jak strzela mu w serce swoją obojętnością. Obrazy jak mantry przywoływały mu jej najpiękniejsze uśmiechy. Przecież nikt tak na niego nie patrzył jak ona, do cholery. Przestudiował dokładnie jej oczy w poszukiwaniu resztek tych emocji, jednak nie odnalazł nic, prócz obojętności. Wycofał się. Podniósł szklankę z whiskey, napił się, a po gardle spłynęła mu gęsta maź utraty i ugrzęzła na wysokości mostka. Zaczął kaszleć tak bardzo, że pociekły mu łzy. Zawiesił się na niej jeszcze raz i wtedy dotarło do niego, że właśnie przestała być jego. I choć przez cały ten czas uważał, że zasługuje na kogoś lepszego, to pierwszy raz zawahał się, czy naprawdę nie był w stanie sam stać się dla niej kimś lepszym.
Marta Kostrzyńska