Dzień dobry Kochani,
wiem, że Was paskudnie zaniedbuję ostatnio, ale musiałam zrobić przerwę na posprzątanie w sobie, żeby stworzyć miejsce na nowe, zatem obiecuję, że na dniach powrócę z nowymi, polskimi zdaniami.
A na zdjęciu ja.
Ostatnio po odwiedzinach w poznańskim Schronie, wyruszyłam na jeden z lepszych afterów na jakich byłam (Krzychu - pozdro z tego miejsca!). W kuchni dorwałam książkę Daniela Kahnemana "Pułapki myślenia" i zasiadłam na parapecie. Podobno dobrze wyglądało to z dołu, więc Sasza zrobiła zdjęcie, które mega mi się podoba. Zdaje się, że nie ma takiego miejsca, czasu i okoliczności, żebym nie wywęszyła czegoś do przeczytania.
Ostatnio usłyszałam o ciekawym eksperymencie psychologicznym i dużo o nim myślałam. Pewnej grupie osób pokazano film, który był zapisem jazdy samochodem z perspektywy kierowcy. Po drodze na poboczach pojawiały się różne elementy. Po seansie zadano pytanie: "Po której stronie stała czerwona stodoła?". Jedni odpowiadali, że po prawej, drudzy, że po lewej. Problem w tym, że czerwonej stodoły w filmie w ogóle nie było.
Wnioski z tego eksperymentu można bardzo łatwo przełożyć na funkcjonowanie w relacjach. Zauważyłam, że za bardzo staramy się uczestniczyć w życiu innych ludzi, za bardzo staramy się na nie wpłynąć. Jeśli ktoś będzie chciał widzieć czerwoną stodołę, której ty nie widzisz, to nie masz na to absolutnie żadnego wpływu. To świat tej osoby, nie twój. Za dużo energii tracimy na burzenie stodół, które inni usilnie chcą mieć.
Niech tak zatem będzie. Bądź w zgodzie ze sobą i zadbaj o swój spokój. Jakoś tak zaczęło być mi od tamtej pory łatwiej.
Wracam na dniach, promise!
M.
















