𝕭𝖑𝖔𝖔𝖉 𝕭𝖆𝖌𝖘 (1/3)
🎶 🎶 🎶
start | prev | next
@hauntedtrait @saruin

seen from Bosnia & Herzegovina
seen from China
seen from United States

seen from Türkiye

seen from United States
seen from United States
seen from Germany

seen from Argentina
seen from Russia
seen from United Kingdom
seen from Italy
seen from Türkiye

seen from United States

seen from Türkiye

seen from United States
seen from Türkiye

seen from Italy

seen from Malaysia
seen from China
seen from Hong Kong SAR China
𝕭𝖑𝖔𝖔𝖉 𝕭𝖆𝖌𝖘 (1/3)
🎶 🎶 🎶
start | prev | next
@hauntedtrait @saruin
³¹.⁰³/⁰¹.⁰⁴.²³.
Szaleństwo? Czy coś co zdecydowanie było super, dla samego siebie, spowodowało uśmiech i radość w głębi duszy zrobiło się ciepło.
Tak ja wiem że więcej osób raczej nie docenia małych i drobnych gestów/czynów, czy rzeczy zrobione dla siebie, kogoś, jakkiekolwiek które spełniają nas i dają nam poczucie takiej radości na sercu.
Ale co mnie w sumie inni, jak dawałem dłoń i bezinteresowną pomoc, to jakoś bardzo kpiące było i olewcze podejście. Trudno, w każdym bądź razie aktualnie jak najwięcej jest progresu rzeczy niosące duże profity. Bardzo mnie to wszystko cieszy, wszystkie postanowienia które dawałem innym i doradzałem jak je wprowadzić w życie, ponieważ mi było trudno z wiarą i chęcią podjęcia pewnego ryzyka, i dążenia do jak największego rozrostu ich a także tworzenie życia tak aby było jak najpiękniejsze.
I jak kiedyś wspominałam w poście w którym startowałem z tym, pomimo wszystko nie zamierzam tego zaprzepaścić, było kilka zwątpień chęć poddania się, zwątpienie, wpływ miała strata pracy, swoją drogą do dupy i pewnej osoby. Ale jest stabilnie, praca szybko znalazła się praktycznie sama zadzwoniła, a pisałem o nią prawie pół roku temu.
Ale może być to mało fajne czy przyjemne zajęcie, lecz mi pasuje, majster jest zajebistym starszym chlopem, mega w porządku, słowny, do rany przyłóż, empatyczny a także nie brakuje mu ludzkiego szacunku.
Dziękuję za kontakt i chęć podjęcia współpracy, nie żałuję choć trochę trzeba mieć pary w sobie, lecz praca sama w sobie jest lajtowa, montaż drzwi, zarobek mi pasuje na tą chwilę, faktem mam bezcenną premię, naukę fachu od człowieka który ma wszystko perfekcyjnie opanowane, a wiedza którą posiada, zagina niejednego który tym się zajmuje. Bezcenne!
Do tego, mega super współpraca, klimat i przyjemna atmosfera, a tego w pracy w tych czasach ciężko uświadczyć. Chęć także z jego strony pomocy w zakresie swojej firmy zajmującą się montażem drzwi gdy będę już miał temat opanowany że z zamkniętymi oczami będę wykonywał czynności, to to będzie moment w którym mogę podjąć temat, a idzie bardzo dobrze, w przeciągu dwóch tygodni dostałem podwyżkę a także doceniona została moja osoba niejednokrotnie, za to jak pracuję, i łapie o co chodzi, a także zauważono dużo chęci do pracy i logiczne myślenie oraz łapanie tematu bez jakichkolwiek pierwszych słów w danym temacie ze strony majsra, a tak jakby wyjęcie słów z ust szybciej jego i wypowiedzenie. A także że nie trzeba mówić co trzeba robić, a taktem jest że dzisiejsi pracownicy to większości zwykłe lesery i zerowe myślenie w pracy o pracy, a o pierdołach, i brak jakiegoś logicznego myślenia, domyślania się, jakiejś błyskotliwość, kreatywności, chęci chłonięcia wiedzy i rozwoju osobistegoi i ogólnie ciągłe powiększanie swojej wiedzy.
Piątek na sobotę pojechałem do kina, Sam niestety pomimo że wszystko stawiałem od biletu po picie, ewentualnie popcornu czy czegoś innego. Faktem jest decyzja, pełen spontan,. Pierw był Punk Rockowy koncert , ale brak chętnych a z pewnych względów organizacyjnych, było już dawno po dobrej połowie, drugi plan celebrowania weekendu i super sprawnym montażem piątkowym, to dobry melanż w apartamencie gdzie też wszystko opłacam chyba że zainteresowany chciałby, to mógłby oczywiście się z własnej woli dorzucić czy coś dokupić od siebie.
No lecz niey, brak chętnych, a jeden burak wybrzydzał i gardził, stawiał warunki i chciał by zrobić tak, ażeby było po jego myśli i jego wygodzie. O, nie! Nie tak to wyglądać będzie, oj, nie. Dupek delikatnie nazwę, już 3/2 minuty do transportu do celu, czyli kina ; Cinema City - Katowice , mieszczące się w #Punkt44.
Byłem na seansie, "Kokainowy Miś", jak dla mnie śmieszy, z dreszczykiem, lekką rzeźnią, flaki dużo krwi czy pewne rozczłonkowania. Ale, no jest klimat, bynajmniej dla mnie 10/10, kupiłem sobie Pepsi do tego bo suszyło delikatnie, bo wiadomo leki trzeba zażywać i dbać a także szanować własne zdrowie bo drugiego nie będzie tak silnego by walczyć. No tylko że kurczę chyba lekki błąd to że zabrałem Andrzeja ze mną na podróż i wiadome są tego minusy które jeszcze trwają i są nie fajne już. No, ale nie poddajemy się i walczymy do końca, zawsze! Tak są także i plusy, mianowicie takie że film pomimo moich obaw że jest to seans z napisami, a moje ogladanie i czytanie często jest słabe, choć na kinowym ekranie gdzieś jest łatwiej, a też nie ukrywam że skupienie i wciągnięcie w cały ten film, tak że aż nie poczułem jak szybko się skończyło wszystko, a samopoczucie i wszystko podniosło się o mega wiele tak jak i to że wpadły plusy w temacie zrobić coś dla siebie, tak by być uradowanym. A zapomniałem że do tego jako że, do naje*#_ia było tak daleko jak materializacja jest aktywna, a jest dla choć na wykończeniu tak na prawdę i będzie można odpocząć, wracając do meritum, do tego przed seanse wpadłem do sklepu i zakupiłem po sporych problemach i zdecydowaniem czy biorę whisky, burbon czy gin, czy coś innego. W końcu za małą doradą mojego lekarza wybrałem, GIN mianowicie; CASTELGY-London Dry Gin. Dobre aczkolwiek, nie będzie moim jakimś faworytem, natomiast z pewnością nie przejdę też obojętnie obok tego. Po seansie i sporzyciu około 200 ml trunku, wyszedłem z kina szukając powrotu do domu, którego prędko nie było po prostu, a jakoś czas trzeba było zaadoptować. Więc zacząłem szukać miejsca do degustacji dalejszej trunku i znalezienia jakiegoś miejsca w którym spędzę czas który to odliczany był do transportu którym dostałbym się do domu.
Seans się skończył około 23³⁰, a transport najprędzej był po 4 nad ranem, więc postanowiłem popytać, coś może ktoś doradzi poleci, żeby miło i fajnie również spędzić samotnym czas i mieć kolejne plusy z robienia czegoś dla siebie. Więc od miejsca do miejsca, po wydeptanych kilometrach, mega śmiesznej sytuacji z klubem z pooldance, który jako wielka promocja, miał wyjazd za free i można było wejść zobaczyć i zweryfikować za i przeciw, a także uzyskać również wszelkie odpowiedzi. Swoją drogą bardzo ładne panie tam były a miejsce samo w sobie bardzo gustowne schludne bez zarzutów. Koniec, końców spotkałem dwóch typków, z którym skosztwaliśmy owy Gin, i chwili rozmowy, wymiany swoich spostrzeżeń na temat klubów, gdzie do 2⁰⁹ dnia ¹.⁰⁴.²³. bieżąco roku nie byłem Ani razu w żadnym klubie, i właśnie po dyskusji i wymiany argumentów za i przeciw, zadecydowaliśmy że idziemy do Energy 2000.
Wszystko ładnie pięknie, wypiłem w sumie tam dwa piwa a pomiędzy nimi, whyski z colą lecz nie coca-cola tylko Pepsi, tyle chociaż że, ze szklanej butelki, z lodem i plasterkien limonki. Niestety, podjąłem decyzję próby jakiejś zabawy, "tańców" pierwsza była zerowa, druga z koleji już odpalała się lecz ciężko było wyłączyć myśli że ktoś może mieć mnie na języku, zaś trzecia była już efektywna, pomimo że średnio w moim guście jest klasyczne klubowe brzmienia, gdyż wolę m.in. psytrance. No ale coś było świrowane, lecz traciłem ochotę tam bycia, jednak samemu jest czasem nie wygodnie. No a tamci co ze mną wpadli, to zaraz po przejściu przez bramki,. Całkiem poszli w swoim kierunku. No ale mała pomoc Andrzeja i parkiet był pod moimi nogami, niestety po podwójnej rezygnacji, stwierdziłem że klub średni, labirynt tak naprawdę, stali bywalce z pewnością z tym problemu nie mają, bardzo nie mój typ ludzi, chociaż trafiłem kilka ciekawych, a z pewnością miłych ludzi, uprzejmych. Pozdrawiam serdecznie. No ale, po prostu stamtąd wyszedłem, ponieważ moja ocena to 3/10 ponieważ, atmosfera średnia, ludzie, ładni, lecz duża ilość młodych wśród których nie bardzo odnajdę kompanów.
To w sumie tyle, najważniejsze że choć poszły wszystkie pieniążki które wziąłem ze sobą na kino, poszły na tak słaby dill jakim był wypad do klubu, chociaż, teraz mam klub odchaczony bynajmniej.
Później po krótkich wędrówkach, i dotarciu na przystanek autobusowy, i oczekiwanią na bus, a także po aplikacji leków, podjęta została droga do domu, z małą wpadką, na 7 byłem w domu, poczym wykonałem czynności które są obowiązkowe w domu, wyszedłem spotkać się z tym który zawinął się pod pseudopretekstem, jakim była kupa którą doniósł do domu ale praktycznie tyle samo minut podróży by mu wyszło by wysiąść i zdążyć do WC już w Katowicach. Więc mu grzecznie powiedziałem że mnie wkurwił także jakikolwiek szacunek u mnie stracił, oraz że jak mu nie wstyd prosić o cokolwiek bym poratował, gdzie dzień wcześniej miał propozycje na korzystanie z wszystkiego do wyczerpania zapasów.
Ale za to spotkanie było u dobrego ziomeczka i gitara czas spędziliśmy,a później z drugim dobrym ziomeczkiem spędziliśmy lekko pond dwie godzinki na dobrej także rozmowie. Pozdrawiam Was serdecznie.
O nic, to na tyle, tak podsumowując, cieszę się że pracuję tu gdzie pracuję, daje też mi to dużo motywacji do dalszych działań i nowych próbach zrealizowania nowych ewentualnie podjętych postanowień. Aktualnie jest wszystko na dobrej drodze ażeby było już to stabilne i nie znienne wbrew ingerencji człowieka.
Wiara, chęci i działanie, to podstawa do budowania sukcesów życia własnego, którego jesteśmy władcami i tylko od nas w największym stopniu zależy jakie to życie nasze będzie.
Nie poddawaj się, WALCZ! Do końca, w pocie, krwi, i łzach. Zawsze zaciśnięte zęby i pośladki spięte.
Całokształt całej wyprawy, sytuacji, rzeczy i decyzji i czynów podjętych podczas całego tego wypadu, oceniam na mocne 9.5/10 , ponieważ jednak samotny wypad, szczególnie spędzany czas po seansie, słabe zainteresowanie ze strony innych ludzi podjęcia decyzji, ażeby chociaż jakoś zakomunikować że chętnie nawiąże próbę komunikacji. A także, zmarnowany pieniądz w barze, oraz podjęcie dosyć sporadyczną decyzję, nie do końca przemyślaną czy będzie odpowiadać to jaki temat będzie przewodni na salach. Gdyż na Qlimax czy innych hardbassach prędzej bym się odnalazł.
Th End.
~ M.V.D.I.A.C.®
Naiwność.
To jest niewiarygodnie nie pojęte jak bardzo jesteśmy naiwnymi postaciami w tym całym naszym świecie, podłych małp i głodnych hien które jak sępy tylko czyhają na nasz upadek, by pożreć nasze ciała i wyssać duszę, odebrać całą wiarę w życia sens.
Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego do tego pozwalamy w swoim życiu żeby doszło, bo nikt nam życia za nas nie pisze, tylko my sami, dlaczego obwiniamy drugiego człowieka za coś, skoro to My! Tylko i wyłącznie My wybraliśmy sobie jakąkolwiek więź z tą osobą.
My! Wybieramy z kim się zadajemy, jaką wybieramy w życiu drogę i czy owiana będzie niebiańskim puchem czy rozłożona wszelkimi pułapkami.
Nie ma co też gdybać, co by było gdyby, bo i tak czasu nie cofniemy, jedyne co możemy zrobić to wyciągnąć wnioski z naszych przeżyć i nie pchać się ponownie takie bagno.
...
Hahah. Tak, tak, wiem ilu z Was doskonale zdaje sobie z tego sprawę, lecz skoro zdajesz sobie z tego sprawę, to dlaczego w Twoich dłoniach są żyletki, piguły, Alko, sznur?
Bo nie dociera do nas że pomimo starań, to wciąż i wciąż ciągnie nas, nawiwnie tam gdzie jest to całe zło, i często się ukrywa pod tak sympatycznymi maskami czy kurtyną że omamia i mydli nam oczy.
Co w tym najlepsze, a może najgorsze, to, to że ciężko jest a także będzie nam osiągnąć dobrze osianą dobrem drogę w relacji z kimś samemu, ponieważ nie można się uszykować wszechmocnymi nie jesteśmy, tak więc trzeba te siły łączyć. Jeżeli tego zabraknie to nasze starania lęgną w gruzach, i zostanie ofiarowana nam kolejna dawka cierpienia.
...
To wszystko jest poje#*#e, tak strasznie poje*#*e że filozofia tego wszystkiego zataczając ciągle koło rozrasta się nieustannie coraz bardziej i bardziej.
A Ty, Ty a także Ty i Ja, tkwić w tym będziemy nieustannie, dopóki nie zablokujemy rozrastania się tego negatywu, pamiętaj ogranicza nas tylko własna głowa, żaden inny człowiek czy cokolwiek innego, tylko my sami i nasza głowa.
~ M.V.D.I.A.C.
Cóż to za strach, cóż za cisza dookoła, zapadła noc, głuchy wszędzie mrok, ciężkie powietrze całkiem bezwietrznie.
Cóż to za płacz, cóż za ból który tak dusi i dusi że brak siły walczyć z nim, i ta krew co spływa po Twoich policzkach, z pękniętych naczynek oka w towarzystwie łez.
Dlaczego!? - z oddali nagle wyłania się głos, lecz nad domami wciąż głuchy mrok.
A Ty wciąż duszony, serce zwalnia rytm, z bólu chcesz krzyczeć, lecz dawno zabrakło tchu.
I tylko łkasz tracąc energię, a w głowie słyszysz wciąż tą samą piosenkę, która wspomnienia i ból z tęsknoty natarczywie do Ciebie przesyła.
K#*wa, dlaczego!? - znów słychać głos, lecz nad miastem wciąż głuchy mrok.
I czujesz już coraz mniej tlenu w swoim ciele, gdzieś w przestrzeni głowy cicho wołasz, pomóż mi mój stróżu, mój aniele.
Tak mija, kolejna mordercza ciężka chwila, jak wąż Twe ciało po podłodze się zwija.
Umierasz, nareszcie w agonii zdychaj! - to ten sam głos co wcześniej z oddali słychać, pomimo mroku głuchego, to twa schizofrenia drogi kolego.
Ostatnia minuta, sekunda, tak to już czas...
To czas pożegnać na zawszę rodzinę, najbliższych i cały ten świat...
Żniwiarz poszedł szukać kolejną duszę wśród wszystkich Was.
~ M.V.D.I.A.C.
Halloween tea with Petrol 🎃
6.01.23®.
Już sześć dni w przeszliśmy w Nowym Roku…
Co to jest sześć dni?
Niby nic… A jednak…
Bynajmniej w moim przypadku, te sześć dni pomimo kilu informacji które mogą mieć negatywny wpływ na moją osobę, to zbyt głęboko się tym nie przejmuję.
Nie będę też opisywał OCB, ponieważ, po co? Na co, komu to wiedzieć?
Każdy z nas ma prywatne problemy.
Lecz, tutaj nie chodzi o to, nie chodzi o szukanie detali niosące nam zło, a o to by realizować swoje marzenia, pasje, postanowienia!
Byśmy umieli dążyć do piękna, a nie jak te miękkie pipki użalali nad sobą, życiem(które sami sobie zjebaliśmy). Tak, wielu zgoni, na byłego partnera/ke, czy inne sytuacje i rzeczy, aczkolwiek nie zapominajmy że gdybyśmy sami nie chcieli, nie spotkało by nas tyle " nie fartu ", bo my decydujemy o tym jak postąpimy i jaką drogę w życiu obierzemy. Nie mówimy tu o rzeczach natury wyższej, które wbrew nam wpływają na życie, lecz to spotyka nieliczne osoby. Chociaż na pewno, znajdą się osoby nie zgadzające się z tym wszystkim. (Trudno… niech wstawi post, idę się zabić, chujowe życie, zjebane wszystko ja taki cudny a tak źle mi…) Atencjuszu, szukający uwagi, który chce tylko by ktokolwiek się litował, współczuł, czy tylko robić z siebie sierote. Bo pomocą gardzi, bo nie jej szuka, bo i tak będzie źle… Nie wiesz jak się zabić? Napisz PV, na pewno szybko pozbędziemy się Twojego problemu.
Chociaż powiem szczerze, że przeraża mnie fakt że osoby są tak oporne na szczerą pomoc, i chęć wytłumaczenia im jak wyjść z czarnej masy zła. Może im z tym po prostu dobrze?
Samobójca się zabija a nie głosi wszem i w obec że chce się zabić itd. Jebane pogrywanie, często granie na drugiej osoby emocjach i uczuciach, wysysanie z niej energii wyciąganie niewinnej osoby w swój syf, niszcząc ją tym…
!!!JEBAĆ TOKSYCZNE SĘPY!!!
"Nieczyń bliźniemu swemu, co Tobie nie miłe", proste a takie trudne zarazem, dla poniektórych…
Cholera, ja tu nie o tym Kochani! Chciałem się podzielić sukcesami z działań moich postanowień. Przede wszystkim, jest dużo, bardzo dużo progresu, stopniowo wszystko idzie w dobrym kierunku ogólnie, są lekkie zwarcia lecz nie ma co się poddawać, zawsze jakieś przeszkody spotkamy, najważniejsze by się na nich nie zatrzymać.
Miała być przerwa do lutego, aczkolwiek nie mogłem przejść obojętnie i nie napisać. Kilka dni dzieli mnie do dostać radykalnej , aczkolwiek wiele wnoszącej decyzji, lecz o tym na pewno będę informował po pełnym tego sukcesie.
W luty otworzę nowy blog, nie zdradzę o czym będzie, na pewno się nikomu nie spodoba, bo nie będzie tam o tym jak zostać kościotrupem i zdychaniu, czy multum negatywnych energii…
Ciii… Nie zdradzam już nic więcej!
Moim drodzy, widzimy się niebawem, a jeżeli chcesz wynieść się swoimi spostrzeżeniami, zapraszam PV, na pewno nie pożałujesz, a rady na śmierć ni chuja, Ci nie sprzedam, haha. Nie jestem tu po to by się nabawić wyroku za podżeganie do śmierci, aczkolwiek nie zostanie mi zabronione wyrażanie własnego zdania.
Trzymajcie się ciepło i pamiętającie by się nie poddawać!
C.D.N...
~M.V.D.I.A.C.®
Mam taki pier#*#ony natłok myśli że nawet nie potrafię złożyć tego w sensowną choć w gramie wypowiedź.
*
Czy to już koniec? Poddanie się?
Czy wszystko zapadło się w ruinę jak stary dom?
Wybaczcie mam tego serdecznie dość, ciągłej walki, ciągłego walczenia o jutro...
Skoro go nie ma, to na cholerę tysiące umierających dusz ma się jakkolwiek męczyć w tym skur#*#*ńskim świecie ma się męczyć, jak mogłaby ukrucić swoją mękę i katusze.
Szlag!
Może na prawdę w śmierci jest wyjście?
Przecież to już przerabiałem, wyszedłem... A co jeśli to jest zbiór kulminacyjny tego całego zła, by w końcu destrukcji nadszedł czas...
~ M.V.D.I.A.C.
Nie zapomnę tego jak walczyłem o Twoją uwagę, o Twój uśmiech, dotyk i bliskość. Jak walczyłem o to byśmy mogli żyć obok siebie, mieć się wzajemnie 24 na 7.
I co?...
Ile razy jeszcze usłyszę że mam się leczyć, że jestem chory i w rozmaitych słowach przekazywane mi będzie żem pop#*#*#lony?
STOP! Nie jestem głupi, wiem zdecydowanie więcej o sobie niż Ty, i zaufaj że Twoja wiedza nie wychodzi za podstawę a także jest wyciągnięta co najwyżej z dwóch pierwszych linijek z encyklopedii (google).
Daj spokój, przecież i tak będę kolejnym tym co zamydlić oczy mu najłatwiej...
Patrz, otworzyłem się przed Tobą, ofiarowałem zaufanie, z trudem (bez zrozumienia), dałem co tylko mogę, i co dostałem w zamian prócz tylko jednostronne ocenianie? Dlaczego? Dlaczego moje błędy z przeszłości wpłynęły na teraźniejszość? Bo rozumiem błędy które poczyniłem przy Tobie, rozumiem swoją winę, lecz czy za to mam cierpieć pomimo wzajemnej oddanej miłości?...
Nie wiem, nie wiem... Okej chęć śmierci było opcją, kurewską błędną opcją, co z tego że teraz mam przed oczami te demoniczne postacie, paranoję i obrzydzenie do siebie za popełnione czyny. Co z tego? Przecież to tylko narasta, i narasta...
Tylko wiesz co? Wysnułem wnioski z tego wszystkiego, nie musisz wierzyć, tylko wiedz że ja się nie poddam i nie pozwolę słabości mnie stłamsić, zawsze już będę o Ciebie walczyć, choć strach jest nie okiełznany, tak silny że boję się Ciebie spotkać bo wiem że wszystko wróci bardziej niż wraca na fotografiach czy nagraniach.
To tak okropnie boli, obrzydliwie boli.
...
I wiesz chciałbym żeby ktoś był chciał wysłuchać, lecz mi to tak swobodnie nie przychodzi, nie umiem serca zamrozić, zabić uczucia i myśli, chociaż do jakiegoś minimum żeby tylko móc spokojnie spać po nocy i nie gubić w czeluściach tego krwawiącego bólu w morzu soli.
~ M.V.D.I.A.C.