Gniew, Poland (by Maksym Harbar)
#phm#ryland grace#rocky the eridian#project hail mary spoilers




seen from United Kingdom
seen from United States
seen from China
seen from Morocco
seen from China
seen from United Kingdom

seen from Canada

seen from Türkiye
seen from United States

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom

seen from United Kingdom
seen from Sweden

seen from United States

seen from United States

seen from Brazil
seen from United States
seen from Saudi Arabia
seen from T1
seen from Saudi Arabia
Gniew, Poland (by Maksym Harbar)
Zostawię Cię z tym, kim jesteś — i to będzie najcięższy wyrok.
Wkurwienie to jednak pojebane uczucie Przez pierwszych parę minut jesteś niezniszczalny A potem masz ochotę tylko skulić się i krzyczeć
Najgorsze jest to uczucie, że coś, co było moje, przestało być tylko moje.
Że coś, co rozumiałam tylko ja, mogło zostać wypowiedziane bez kontekstu, bez ciszy, która była jego częścią.
Jakby ktoś wyjął fragment mnie i położył go na ladzie, między drobnymi a paragonem.
I teraz to krąży.
W spojrzeniach. W półsłowach. W tym, czego nikt nie mówi wprost.
Nie wiem, ile z tego jest prawdą.
Ale wstyd nie potrzebuje prawdy.
Wystarczy mu myśl, że ktoś mógł usłyszeć za dużo.
I nagle moje ciało przestaje być moje…
uczy się znikać, zanim ktoś zdąży spojrzeć za długo.
Ale pod tym jest coś jeszcze.
Złość.
Cicha, ale pewna.
Mówi tylko jedno:
to nie było twoje do opowiadania.
Odkąd przestałem być twoim przyjacielem
Odkąd przestałem być twoim przyjacielem umierałem raz, dwa, trzy, umierałem milion razy i odradzałem się, każdego dnia na nowo z życiem krótszym o jeden takt. Tęskniłem do twoich oczu, uśmiechu, kształtu bioder i do gniewu w którym byłaś na swój sposób piękna. Teraz siedząc w martwej kuchni słyszę twoje kroki w pustym moim sercu. Chętnie znów pozwolę złamać ci moje serce
Manuel del Kiro
1 październik 2025
Cisza to najgroźniejszy krzyk kobiety.
Piotr C. "Pokolenie Ikea. Kobiety"
Jazu tragiczny
Żeby Was... Ze wstydem przyznaję, że jest mi wstyd :P Posłuchajcie:
Człowiek się tak nie zachowuje! A może właśnie tak. Staram się, duszę to wszystko w sobie, ale to wcale nie pomaga. Jest wręcz gorzej. Rozsadza mnie od środka. Tak też wczoraj, chociaż nie miałem większego powodu, byłem jak morski sztorm. Najchętniej zalałbym wszystko falami w chuj i jeszcze dojebał piorunem. Jeszcze pojawiła się żona SWS. No jakby mnie chuj strzelił! I wszystko w porządku. Zadowolona, uśmiechnięta, tylko pogadać nie ma czasu. Pogarsza to jedynie sytuację.
//
Kierowniczka zapierdalała jak głupia. Wiem, wiem... Nadal jest odpowiedzialna. Zamówienie trzeba zrobić. Ale już myślała czy by na piątek nie wysłać. Zgadnijcie dlaczego na piątek? I tak wysłałbym je na dzisiaj. Po złości. - I tak ona latała, próbowała coś tam zagadać. Dopiero pani Edyta jej uświadomiła, że coś jest nie tak. - Dzień sam w sobie był naprawdę spoko. Pod względem roboty, ludzi itd. Natomiast gdzieś tam w środku gotuję się jak wulkan i nie mam pewności kiedy i w kogo to pierdolnie. Bzdurą i kłamstwem jest myśleć, że uda mi się to zdusić w sobie. Emocje powinno się od razu wyrzucić z siebie i mieć z głowy. No ale przecież ich nie pobiję :/
//
Dziś sparing na 18:30. 18:30!!! Prezesa popierdoliło. Szkoda, że na 20:00 nie ustawił. Nie wiem czy chce mi się jechać. Nic mi się nie chce. Do tego mam zarwaną noc przez kolejnego pierdolonego komara, który arogancko lądował po zapaleniu światła na granicy łóżka. Tak, że nie szło go jebnąć, bo zawadzało o wyro i spierdalał śmiejąc się ze mnie. Same czarne słowa mi się cisną... :/