Do Arethy
Jesteś dla mnie Moja Droga,
Jedną pewną swego iskrą
Co zapala moję duszę,
Kiedy brzusio czorny cierpi katusze.
Chciałbym chociaż raz, maleńki
Kęs jedzonka Twego złapać,
Teraz co? Ino się mogę drapać.
W ten mój przewód pokarmowy,
Bym wprowadził z cztery krowy,
Jeno jeśli z Twojej ręki!
Ach ja cierpię tu udręki.
Ja biedniutki, sam, chudziutki,
Ach te Twoje Arciu smaki!
Moja pulchna Ty Gwiazdeczko,
Ma Nadziejo, jedna i jedyna,
Ja za szyneczką wołam w nocy,
Gdzie golonka? Gdzie ta kiszka?
Bulion, rosół, galaretka,
Królik, kaczka, indyk
Co ma w tyłku ziele,
Ach brakuje mi tak wiele!
Nie ma mnie tu kto dziś karmić,
Będę chyba w ścianę walić,
Com ja zrobił, biedny, głodny,
Marzy mi się dzik dorodny!
Ratuj Boże!
Nic mi chyba nie pomoże!