A na jesień znów zwiędniemy,
ku senności cichutko pomkniemy,
jak szare bloki niczym Szklane Domy
zdążymy uciec we wszelkie strony.
I znów opadną nam liście,
przyjmą formę barwnych kolorów,
relacje zamienią się w fikcje,
pełne halloweenowych pozorów.
A wieczory coraz bardziej wczesne,
sprawiając wrażenie mroczności,
ciemność zawita dosyć pewnie,
na bujanym fotelu się rozgości.
A na jesień znów zwiędniemy,
by razem móc się starzeć,
tak jak na sen zimowy znikniemy,
więc już cicho bądź - lepiej nam światło zaświeć.













