dlaczego chwytasz tak mocno za serce, je艣li nie chcesz kocha膰?
"I'm Dorothy Gale from Kansas"
2025 on Tumblr: Trends That Defined the Year
Peter Solarz
KIROKAZE
we're not kids anymore.
馃
taylor price
No title available
No title available

shark vs the universe

blake kathryn
Jules of Nature

if i look back, i am lost
PUT YOUR BEARD IN MY MOUTH

Product Placement
Cosmic Funnies
d e v o n
No title available

titsay
One Nice Bug Per Day
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Malaysia
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Ukraine
seen from United States

seen from T眉rkiye
seen from United States
seen from Oman
seen from United States
seen from Germany

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from Spain
@singularitatems
dlaczego chwytasz tak mocno za serce, je艣li nie chcesz kocha膰?
czerwone wino
-
Nosi艂a czarne ubrania,
usta zdobione czerwieni膮,
ogniste w艂osy ci膮gle chowa艂a,
si臋ga艂a do wszystkiego pami臋ci膮.
W d艂oni trzyma艂a ksi膮偶k臋,
ukrywaj膮c ka偶dy cie艅,
u艣miech jej zakrywa艂 spojrzenie w膮t艂e,
cho膰 偶ycie pe艂ne by艂o cier艅.
Serce na d艂oni mia艂a,
zielone przepe艂nione lasem oczy,
ka偶d膮 艂z臋 chowa艂a,
jakby kto艣 mia艂 j膮 zaraz odkry膰.
Lubi艂a ucieka膰 w nieznane,
niby spok贸j j膮 okrywa艂,
tu wino na kartce rozlane,
czerwieni jej ust pozmywa艂...
Truj臋 si臋 przecie偶 tym powietrzem
i chcia艂abym na chwil臋 wr贸ci膰 do czasu, gdy
wszystko mia艂o znaczenie, ale by艂o przekle艅stwem,
powiewem wiosny, by膰 mo偶e 艣wie偶o艣ci
cichych szept贸w mi臋dzy s艂owami
艣piewem skowronk贸w ukrytym w tej ciemno艣ci
naszych niedopowiedzianych zda艅, wym贸wek, nieko艅cz膮cymi si臋 ko艅cami
wypartymi przez Twoje istnieje w "m臋sko艣ci".
Truj臋 si臋 dymem przelatuj膮cym przez moje palce,
dusz臋 si臋, wo艂am o pomoc, chocia偶 nie chc臋 jej,
poradz臋 sobie dzielnie sama w mojej wyuczonej ju偶 masce,
chyba nast臋pnej wiosny by艂oby l偶ej?
wrzask
-
Krzycz臋 cicho milcz膮c,
pr贸bowa膰, nie pr贸buj膮c
w 艣wietle wrzasku znikn膮膰,
niemym krzykiem ws艂uchuj膮c.
Milcz臋 g艂o艣no krzycz膮c,
艂agodz膮c spokojny chaos,
nieposk艂adanie 偶yj膮c,
nastrojem niczym patos.
Semantyka serc
Za Tob膮 ukradn臋 cudze spojrzenia
pobiegn臋 w ogie艅,
gdy przecie偶 tylko b臋dzie trzeba
utrzyma膰 tej mi艂o艣ci p艂omie艅.
Rozedr臋 swoje dawno wyszarpane serce
i zabior臋 z nieba ca艂y gwiazdozbi贸r,
byleby艣 czu艂, 偶e za Tob膮 pobiegn臋,
dosi臋gn臋 gwiazd, zmieni臋 si臋 w popi贸艂.
Pomkn臋 przez zamglone 艂膮ki,
szukaj膮c tam zdruzgotana Ciebie,
cho膰 smak Twej mi艂o艣ci gorzki,
ud藕wignie to chyba serce lekkie.
poeci cierpi膮
na choroby
pokryte cierni膮 -
asteniczne osoby
za furtyn膮 kryj膮
swoje puste kartki
cicho 偶yj膮c
na dnie niby martwi
dusza artysty
niezauwa偶onego dzie艂a
nie widz膮 wszyscy
tego samego nieba
szerzej serce otwarte
na stukot d艂ugopisu
s艂owem rozdarte
w starzej膮cym si臋 notatniku
ona
-
Mia艂a serce na d艂oni,
gotowe by ka偶dego chroni膰,
w sobie rozbrajaj膮c膮 nie艣mia艂o艣膰
i tak膮 z b贸lu bezradno艣膰.
Mia艂a w sobie jasn膮 dusz臋,
wszystko takie poniek膮d kruche,
przejrzyste na r贸偶ne sposoby,
uj臋te niczym te porcelanowe ozdoby.
inny Le艣mian
-
,,Gdybym spotka艂 Ciebie znowu pierwszy raz
W innym sadzie, w innym lesie
Mo偶e by inaczej zaszumia艂 nam las, wyd艂u偶ony mg艂ami na bezkresie"
Gdybym spotka艂a Ciebie znowu pierwszy raz,
W innym momencie, w innym miejscu,
Mo偶e by inaczej roz艂o偶y艂o si臋 s艂o艅ce na niebie, pokryte l偶ejszymi chmurami.
A wtedy spr贸bowa艂abym odkry膰 Ci臋 we wszystkich Twoich zakamarkach, spragniona dowiedzenia si臋 czym jest Twoja dusza.
I mo偶e rzeczywi艣cie by upad艂y z tych naszych przecie偶 zamkni臋tych ust jakie艣 inne s艂owa, jakie艣 inne przemy艣lenia.
A wtedy pomkn臋艂abym daleko badaj膮c Twoje wn臋trze, przeszywaj膮c je inaczej, z ch臋ci膮 dowiedzenia si臋 co w danym kawa艂ku le偶y.
sny
-
Stoj臋 nad przepa艣ci膮,
gdyby tylko decyzja
uchroni膰 mia艂a przed m臋czarni膮,
tego b贸lu si臋 pozbycia.
A to przecie偶 sen,
wielokrotnie powtarzalny,
czy to ma jaki艣 cel,
偶e jest on ci膮gle odtwarzany?
Marzenia senne,
nie艣wiadomo艣膰 konflikt贸w,
tre艣膰 ukryta b艂臋dnie,
przerwanych we 艣nie odcink贸w.
To twoje wiersze?
Tak:)
Jutrzenka
-
P臋d藕 bez 偶adnych zmartwie艅,
zostawiaj膮c za sob膮 stukot kopyt,
dosi臋gaj tych ma艂ych i ogromnych marze艅,
jakby艣 w galopie swym czu艂a niedosyt.
Jeste艣 tym cichutkim 艣witem,
pomykaj膮cym na tle porannego nieba,
jakby Ciebie zrobiono mitem,
tak idealnie nieidealna - niby rze藕ba.
I w oczach zachowuj t臋 dobro膰,
wida膰 w nich przecie偶 co艣 wi臋cej,
tu wra偶liwo艣膰, a zaraz ta skromno艣膰,
zauwa偶asz ma艂e czyny pr臋dzej.
Dotrzyj tam, gdzie Ci bezpiecznie,
przecie偶 ju偶 zdoby艂a艣 te wi臋ksze szczyty,
niech serce Twoje do wybranej duszy dobiegnie,
wtedy rzecz jasna ono pi臋knie b艂yszczy.
A na jesie艅 zn贸w zwi臋dniemy,
ku senno艣ci cichutko pomkniemy,
jak szare bloki niczym Szklane Domy
zd膮偶ymy uciec we wszelkie strony.
I zn贸w opadn膮 nam li艣cie,
przyjm膮 form臋 barwnych kolor贸w,
relacje zamieni膮 si臋 w fikcje,
pe艂ne halloweenowych pozor贸w.
A wieczory coraz bardziej wczesne,
sprawiaj膮c wra偶enie mroczno艣ci,
ciemno艣膰 zawita dosy膰 pewnie,
na bujanym fotelu si臋 rozgo艣ci.
A na jesie艅 zn贸w zwi臋dniemy,
by razem m贸c si臋 starze膰,
tak jak na sen zimowy znikniemy,
wi臋c ju偶 cicho b膮d藕 - lepiej nam 艣wiat艂o za艣wie膰.
Podaruj mi ten oddech,
te par臋 wdech贸w
jakby mia艂 by膰 to ostatni raz
na moim bezdechu.
Nim odbierze mi to los,
daj ujrze膰 tamto miejsce
i ten cichy, spokojny g艂os
nim ostatni p艂atek zwi臋dnie.
"Ma w sobie rozbrajaj膮c膮 nie艣mia艂o艣膰 i tak膮 bezkresn膮 samotno艣膰, kt贸re ka偶膮 jej ci膮gle si臋 u艣miecha膰."
Ilona Wi艣niewska
pali艂a zn贸w tego papierosa
przymykaj膮c delikatnie powieki,
z jej ust wydobywa艂a si臋 proza,
gubi艂a dusz臋 w n臋dznej poezji.
a to by艂o wszystko, co to serce przecie偶 pokrzepi
po co
偶y膰, 艣mia膰 si臋,
p艂aka膰 i udawa膰,
skoro jeste艣my raczej
nieskorzy mi艂o艣ci dawa膰.
dzie艅 zakrywa noce
-
A dzie艅 zakrywa noce -
cho膰 w snach inny 艣wiat,
wi臋c za艣nijmy ju偶 mo偶e,
nastanie dla nas lepszy czas.
A dzie艅 zakrywa noce -
cho膰 w nocy nastaje cisza,
wi臋c dotykaj膮 po ciele emocje,
samotno艣膰 wtedy Tobie tak bliska.
A dzie艅 zakrywa noce -
cho膰 dusza lekko zbita,
nie odnajdzie si臋 na drodze,
bo droga ta to bitwa.