Do grajków w tunelu obok dworca PKP w Zabrzu podchodziłem kilka razy. Panowie grywali zwykle w godzinach przedpołudniowych. Trzeba było wyrwać się z pracy, by zapolować na takie kadry. Zrobiłem tam wiele zdjęć. Z różnych perspektyw, różnymi ogniskowymi, z ludźmi przechodzącymi, bez ludzi. Jakoś nie pokazywały one charakteru ich grania. W końcu doszedłem do wniosku, że kluczem do wszystkiego jest pewien rodzaj... obojętności. Ludzie spieszyli się, mało kto przystawał by posłuchać gitarowego brzdąkania i wrzucić monetę do tamburyna stojącego na wędkarskim taborecie. Większość gnała jednak za swoimi sprawami ignorując muzyków. To właśnie postanowiłem opowiedzieć tym zdjęciem.