Dziś po raz pierwszy w tym roku śnieg przykrył miasto na dłużej (czyli o tym jak włóczę się po białych cmentarzach).
"- Opowiedz o śniegu - powiedział Muminek, siadając na wyblakłym od słońca krześle ogrodowym Tatusia. - Nie rozumiem tego. - Ja też nie - odpowiedziała Too-tiki. (...) Wydaje się biały, ale czasem robi się różowy, a czasem niebieski. Może być najmiększy ze wszystkiego i może być twardszy od kamienia. Nie ma nic pewnego". ~ Tove Jansson "Zima Muminków"
Zasadniczo też śniegu nie rozumiem, jednak potrafię docenić estetyczne walory szarego, zimowego świata, który za sprawą śniegu przeobraża się w świat uporządkowany, jednolity, jasny, puszysty i polukrowany jak pączek. Doceniam oczywiście też to, że śnieg jest kluczowym w kryzysie wodnym opadem - słodką wodą o szczególnej, apetycznej konsystencji. Jeśli już w ogóle trzeba mówić o zimie, to należy przyznać, że ze śniegiem jest lepsza niż bez niego. Pierwsze śniegi są co prawda okropne, bo błyskawicznie szarzeją w mokradłach dni niegotowych jeszcze na pokrycie białą czapą. Ale przychodzi w końcu taki śnieg, który powoduje, że wszystko staje się bielsze i piękniejsze na dłużej niż kilka godzin. Właśnie wtedy lubię przyjrzeć się miastu, z którego zazwyczaj uciekam. Wybieram boczne uliczki, obrzeża, miejsca wątpliwe. Zaglądam w schowane podwórka, łażę po parkach i szczególnie przeze mnie uwielbianych cmentarzach. Jak ten na Bluszczowej. Dziś tam napadało z piętnaście centymetrów! Wpadłam na Bluszczową na chwilę, ale nie mogłam oderwać wzroku od tych nagrobnych kwiatów, jakby zaskoczonych, że to już właściwie zima.
Bo jest jakaś sprzeczność w widoku kwiatów pokrytych śniegiem. No, albo kwiaty albo śnieg, proste. Oczary, ciemierniki, wrzośce czy przebiśniegi to jednak za mało, by znieść tę antynomię (nawet coś tak uroczego jak wawrzynek wilczełyko kwitnący w lutym nie daje tu rady). I ta sprzeczność jest wizualnie bardzo satysfakcjonująca. I co ciekawe - ona znosi inną antynomię: żywego i sztucznego kwiata. Śnieg zabiera kicz. Bo gdy przykrywa większość kwiata, tracisz pewność czy pod spodem jest prawdziwa roślina, czy jej smutna reprezentacja z plastiku. Zostaje niepewność (Muminki mają rację).
Dlatego cmentarze są wspaniałe również zimą. To tam śnieg zostaje nietknięty najdłużej (i wszystko przykrywa jednakowo). Dziwię się, że spotykam na cmentarzach tak mało spacerowiczów.















