Jeszcze tylko Sylwester
I można zaczynać tę chujnie od nowa.
Natt.

seen from United States
seen from China

seen from Malaysia

seen from Singapore
seen from United Kingdom
seen from Hong Kong SAR China
seen from China

seen from South Africa

seen from Malaysia
seen from China

seen from Türkiye

seen from United Kingdom

seen from Malaysia

seen from France
seen from China

seen from Italy

seen from Hong Kong SAR China
seen from Saudi Arabia
seen from Indonesia
seen from Argentina
Jeszcze tylko Sylwester
I można zaczynać tę chujnie od nowa.
Natt.
" Monstrare "
To raczej nie będzie wiersz, ni opowiadanie,
Choć przeplatane, postaram się z głębi serca by było rymowane.
W skrócie - dobrze czytane. Do konsensusu!
Nie tęsknię już za Tobą, nie pragnę fizyczności,
Co dać Ci szczerze chciałam, roztrzaskałaś dług wdzięczności.
Nie oczekuje nic, wyszłaś z tej bitwy cało.
Jak oczekiwać od kogoś miłości, gdy nie jest takie samo?
Moje serce za Tobą miesiącami kołatało, wręcz żyć nie dawało.
Najpierw ból i tęsknota - litry łez wylanych w żalu.
To co robiłaś z kimś innym, tydzień po "naszym?" rozstaniu?
Znalazłam Twoje listy, pisane do mnie wydaje się w afekcie..
Bardzo one pomogły, zrozumieć że żyłam w błędzie..
Człowiek gdy kocha szczerze, jest w jakimś innym świecie.
I to, że czułam miłość, to nie było zaklęcie.
Nastepnie gniew i nienawiść, złe duchy harcowały,
Lecz szybko okiełznane, nic nie zwojowały.
Zrobiłaś co zrobiłaś, oszczerstwa mnie bolały.
Lecz prawda wyjdzie na jaw, tego się trzymamy.
Teraz gdy o tym myślę, niczego nie żałuję.
Nieodwzajemniona miłość, tak jest, żeby nie bylo!
Starannie milimetr po milimetrze, wbijałaś zatrute ciernie,
Kolorowałaś słowem, bym czuła się bajecznie.
O ironio, lecz nad wszystkim czuwał Anioł.
Bacznie się przypatrywał, notując rozlokowane w sercu obce ciało.
Na końcu akceptacja, już połączyłam fakty.
I szczerze życzę szczęścia, miłości dylematy.
Powiedzmy sobie szczerze, nikt nie jest idealny..
Dziś czuje za to wdzięczność, bo byłaś TYLKO lekcją.
Jakich ludzi omijać, bo w życiu bywa ciężko.
Joaśka no.4 | 2O.O4.2O23r. | 10 days.
C.D.n
*11.07.22*
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć nowe życie. Wszystko zależy od nas. Musimy o tym pamiętać.
Powracam z dozą niepewności
Która przeszywa az do kości
Że znów coś stracę
co buduje
Na niepewnym gruncie swojej rozwarstwionej osobowości
"Nowy rok, ludzie mówią, " nowy/a ja" ale co z tego, jak każdy zostanie tym kim jest, dalej zostanie w nich nienawiść do ludzi, dalej będziemy fałszywi i zakłamani"
(Via samotnaxxdusza)
Dziś mija równy rok od momentu kiedy jedną decyzją zmieniłam całe swoje życie. Narodziła się nowa Ja.
Natt.
,,Otyłość definiowana jest jako stan patologicznego zwiększenia ilości tkanki tłuszczowej w organizmie człowieka.”
Dokładnie to przeczytałam, szukając zagrożeń spowodowanych moim stanem zdrowia i czekającymi na mnie konsekwencjami. Uderzyło mnie to jak strzał, zamarłam.
Lekceważyłam słowa swojego lekarza, który niejednokrotnie zwracał mi uwagę na stan zdrowia bądź sam „efekt wizualny” mojej osoby. Żałuje.
W czasach gimnazjalnych zmagałam się z zaburzeniami odżywiania. Z wagi 85 kilogramów schudłam wtedy do 47. Podczas walki z samą sobą wróciłam do ówczesnego partnera, który nauczył mnie funkcjonować od nowa. Stopniowo uczył mnie obycia z jedzeniem i zdrowszym patrzeniem na siebie i te „piekielne kalorie”. Pilnował mnie, wspierał.
W tym wszystkim jednak z biegiem lat zatraciłam się w drugą stronę. Na początku wszystko działało tak, jak powinno. Nie bałam się jedzenia, jadłam co chciałam bo mogłam, jednocześnie utrzymując w swoim życie sport, który tak bardzo kochałam. Uwielbiałam jeździć rowerem, grać w siatkówkę, czasem urządzić sobie sesję pilatesu w domu. Przez dwa lata utrzymywałam wagę 60-65 kilo, które wizualnie i zdrowotnie było fantastyczne.
Wszystko zmieniło się wraz z przyjściem pierwszej COVID-owej bolączki. Nadal robiłam to, na co miałam ochotę, jednak z wyłączeniem ze swojego życia aktywności fizycznej. W półtorej roku wskoczyłam z 65 kilo na 95. Wtedy mnie to tak nie przejmowało. Z czasem, gdy przyszła matura, pierwsza praca, prawo jazdy, studia, zaczęło mi to niesamowicie doskwierać, zawstydzać, wyłączać ze społeczeństwa. Zaprzepaściłam wiele znajomości, zaniedbałam swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Przestałam dbać o siebie.
Studia rzuciłam, poświęciłam się pracy która również mnie wykończyła i nie pomagała mi zadbać o siebie (dwa lata przepracowałam w McDonald’s), przeprowadzałam się już dwa razy. To wszystko tylko pogłębiło to, co do tej pory mi doskwierało.
Momentem kulminacyjnym w moim życiu był wypadek. Poważnie poparzyłam sobie rękę. Wyklucza mnie to z pracy na 4 miesiące. W domu siedzę już prawie dwa. Myśląc o swoim życiu siedząc samotnie w domu, gdy partner był w pracy, postanowiłam coś zmienić w swoim życiu.
Poszłam do swojego terapeuty, który równo z moim partnerem pomógł mi wyjść z zaburzeń odżywiania parę lat temu. Jeśli to czytasz to wiedz, że to że piszę teraz o sobie to jego zasługa. Dowiedziałam się o zaburzeniach odżywiania, które są skrajne do tych kojarzonych z anoreksją. Słysząc to doznałam szoku, który tym razem mnie poważnie dotknął i nakłonił do refleksji.
_
To, że jestem tutaj uważam za część terapii, pracy nad sobą i trackera swoich wzlotów i upadków. Szukając z moim „psychopatom” pomocy motywacyjnej, postanowiłam ściąć się na chłopaka i przefarbowałam włosy. W końcu kobiece włosy trzymają wspomnienia, prawda? Udałam się również do dietetyka i trenera personalnego, aby wykonać odpowiednie badania oraz ustalić plan działania.
To, że jestem okazem zdrowia przy moim wizualnym stanie jest cudem i mogę tylko dziękować Bogu za to. Jedyne bolączki to bolesność stawów przy przeciążeniu, TYLKO TYLE!
Wagi nie mam, pojawi się, gdy zacznę przygodę z siłownią. Na ten moment kurująca się ręka i potrzeba wdrożenia się w nowy plan na życie ogranicza się do lekkich ćwiczeń w domu, spacerów po okolicy i wchodzenia po schodach do mieszkania nie korzystając z windy - a 9 piętro robi robotę.
Pierwszy cel po przyjściu na siłownię: 85/90 kg, zależy ile uda mi się do tego czasu schudnąć.
Statystyki startowe:
BMI: 38.5, WAGA: 105kg