191dzień, 191cud - Moje prawdziwe wartości...
W przedostatni dzień wolnego chciałam położyć się szybciej spać, bo na kolejny dzień miałam już zaplanowaną naukę. Nie mogłam zasnąć, wiec stwierdziłam, że otworzę okno. Myślałam, że może to coś pomoże. Z przyzwyczajenia zerknęłam na telefon. Zauważyłam, że moja kuzynka dobija się do mnie już od 30 minut. Miała do mnie pilną sprawę. Pewnie większość z was była w takim momencie, kiedy dostajecie porządny ochrzan od przyjaciółki. Nie w celu skompromitowania nas, ale byśmy po prostu zrozumieli, co robimy źle. To był właśnie ten moment.
W kontekście pewnego tematu kuzynka zapytała mnie „Czy zdaje sobie sprawę, jakie wartości są dla mnie najważniejsze i czy serio chcę je zmieniać tylko ze względu na jedną sytuację?”. Nie ukrywam, że napisała to w taki sposób, że lekko mnie to zabolało. Zaczęłam się zastanawiać. Jakie wartości są dla mnie najważniejsze? Bez czego nie wyobrażam sobie mojego życie?
Wtedy zaczęłam sobie wymieniać. Pierwsze to wiara. Wiem, że będzie przy mnie cały czas. Może będę miała załamania, ale tak naprawdę to jest mój fundament, na którym wszystko buduję. Na tej samej skali ważności jest też dla mnie rodzina, bez której już w ogóle nie wyobrażam sobie mojego życia. I chyba jak większość dziewczyn pragnę kiedyś mieć też swoją. Później są moi przyjaciele, którym bardzo wiele zawdzięczam, a następnie są pasje, ciągłe kształcenie się, dążenie do celu. Dzięki tym wartościom jestem taka, jaka jestem. To one budują moją osobowość oraz podejście do życia.
Czy dla pewnej sytuacji, jakieś osoby zmieniłbyś wartości?
Po pierwsze nikt nie ma prawa do tego, by kazać ci się zmieniać, kiedy wiesz, że wartości, które masz, są dobre. Nie warto je odrzucać tylko ze względu na to, że komuś mogą się nie spodobać. Związałam się z osobą, która nie miała takich wartości jak ja. Nie była wierząca. Było ciężko, ale uważam, że wszystko można pogodzić, tylko trzeba tego po prostu chcieć. Wystarczy akceptacja oraz szacunek do tego, że ktoś może kierować się czymś innym w swoim życiu.
Cudem jest dla mnie właśnie ta świadomość, że nie trzeba się zmieniać, nawet nie powinno. I albo ktoś zaakceptuje ciebie takiego jakim jesteś, albo po prostu nie jest ciebie wart. Pamiętaj, że to działa w dwie strony…