Porównanie działań tradera perfekcjonisty i profesjonalisty.

seen from Algeria
seen from Spain

seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from Nepal
seen from Pakistan

seen from United States
seen from China

seen from Russia
seen from Russia

seen from Malaysia

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United Kingdom
seen from India

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from China
Porównanie działań tradera perfekcjonisty i profesjonalisty.
Analiza - zdrowy i niezdrowy perfekcjonista. Opis, cechy, działania.
W obronie perfekcjonistów
Dzisiejsza rzeczywistość prezentuje wszelkiej maści problemy, wybory, postawy życiowe, style życia itd.itd rozdzierając społeczeństwo na wszystkie możliwe strony. I w sumie dobrze, bo czemu nie? Im więcej nas, tym więcej możliwości. W tym całym zamieszaniu trudno jednak czasem się odnaleźć, niektórzy już nawet nie próbują zapanować nad chaosem swojego życia “żyjąc chwilą”, a tak naprawdę zwalając winę za wszystkie swoje problemy na nieobliczalny los, który rzekomo takie coś im zgotował. Proszę bardzo droga wolna! Jednak nie rozumiem tego wielkiego sprzeciwu wobec “perfekcjonistów“ (użyję tej nazwy, choć bardzo często jest mylnie odbierana), którzy po prostu obierają odwrotną ścieżkę, starając się sprawić, by ich życie było właśnie takie jakie chcą i dać z siebie jak najwięcej, po prostu żyć pełnią życia.
W opinii publicznej perfekcjonista to najczęściej osoba z przerostem ambicji, zamiarów na możliwości. Zwykle jest niewolnikiem własnych “obowiązków” i ogólnie siebie samego. Jest totalnie sztywną osobą, nie potrafi chociaż na chwilę się wyluzować, a co dopiero zabawić. Zamęczony nudziarz - w skrócie.
Jednak to chyba skrajny przypadek osoby zagubionej. W moim pojęciu słowa perfekcjonista nie mieszczą się takie określenia, jakie przedstawione są powyżej. Perfekcjonista to dla mnie osoba na poziomie. Nie, nie szufladkuje teraz ludzi, broń Boże! Nie uważam, że jest lepszy od innych tylko po prostu w pełni wykorzystuje wszystko, w co został wyposażony przez Boga, rozwija się na każdym polu i stara się jak najwięcej czerpać od świata i… dla świata! Perfekcjoniści nie są egoistami. Nie bawiąc się już w etykę czy morale, bo każdy z nas ma inne i to nie jest tego kwestia, perfekcjonista wie z własnego doświadczenia, że jeśli chce w pełni czerpać z życia musi dać też coś w zamian. Tak jest ekonomiczniej i nic się nie marnuje. Jest szybciej i sprawniej, ponieważ razem jesteśmy silniejsi i nie zawsze jednostka ma siłę przebicia. Każdy kto podejmuje walkę z szarą rzeczywistością wie, że nie jest to proste - każda pomoc się przyda. Dziś ja tobie, jutro ty mi. Jeśli mogę otworzyć ścieżkę, dzięki której będzie mi łatwiej - zrobię to. Nic w końcu nie tracę.
Jednak powszechnie wiadomo, że perfekcjoniści są indywidualistami i najczęściej polegają tylko na sobie. To po części prawda - żeby dać jak najwięcej z siebie należy się dobrze poznać i pracować w skupieniu. Nie jest to manifestem arogancji czy pyszałkowatości - inaczej się po prostu nie da, każdy z nas jest inny i pracuje inaczej.
Właśnie - praca! Podobno perfekcjoniści, kochają ją nawet nad ludzi, często dla niej odrzucając ich towarzystwo. Cóż, tutaj dochodzimy do najwyższego punktu programu - otóż moi drodzy - wszystko musi być idealnie! Perfekcjonista nigdy, ale to nigdy nie skończy dopóki nie osiągnie celu, albo po prostu nie będzie w stanie dać z siebie więcej. I nie ważne jak wielkie skarby ma pod nosem - cel przede wszystkim. I tu mamy największą zagwostkę - z jednej strony kompletna izolacja od świata i rzeczywistości - z drugiej niesamowita determinacja i skuteczność. Z tym drugim też jest jednak sporo problemów - przecież oni biorą na siebie za dużo! I nie mogą przyjąć do wiadomości porażki, na którą po prostu są ska-za-ni. Tylko… że to nieprawda! (Tak przy okazji, pewnie już dawno zdążyliście mnie zdiagnozować. :P) Perfekcjoniści choć w dużej mierze są optymistami (bo skąd ta niepohamowana wiara w sukces?) jednak na takiej samej zasadzie są realistami - w końcu rzeczywistość to ich narzędzie pracy, zresztą raczej nie mamy szans na inne, chyba że zostaniemy w sferze marzeń i wyobraźni (Choć paradoksalnie wszystko się od tego zaczyna nie może się na tym skończyć). Rzeczywistość jest ich środkiem, więc nie można jej zwyczajnie pominąć. Kluczem jest dobry plan, tony wiary w swoje umiejętności (dobra przyznaję się bez bicia, że czasem jej brakuje. Pozwolę sobie przytoczyć słowa dla nieszczęśliwców, których to dotyczy - “jeśli masz wątpić wątp w swoje wątpliwości!”) no i pełna samodyscyplina. Jeśli uda nam się spełnić te warunki (tylko trzy, magia!) to jesteśmy skazani na sukces, więc i na szczęście. I nie wmawiajcie mi, że ciężka praca perfekcjonistów idzie na marne, bo to niemożliwe. Jest możliwe. A dążenie do pokonania własnych słabości nie jest wyścigiem bez mety - jest po prostu poprawianiem komfortu swojego życia.
Oczywiście brak sukcesu (co nie jest porażką, każdy trwały bywalec tego biegu przed siebie doskonale o tym wie!) nie oznacza braku szczęścia. Perfekcjonizm to sposób na życie a nie tylko praca. Jeśli chcę coś zrobić lepiej, wcale nie oznacza to, że nie mogę czerpać z tego przyjemności. Mogę! Każdy może, inaczej jak bralibyśmy siłę na kolejny dzień? Nasz wysiłek jest naszą siłą i też jest szczęściem. Potrzebujemy masy energii, dlatego czerpiemy ją ze wszystkiego. Zwykle nie ma czasu na luksusy. Zwykle - ale zdarzają się momenty specjalne. Perfekcjonista nie jest maszyną i doskonale zdaje sobie z tego sprawę - jeśli chce by codziennie lepszą wersja siebie musi być w formie. Na regeneracje jest czas i na zabawę jest czas. Nie można wykluczyć tego ze swojego życia - są jego stałym elementem, a ich brak wpływa na naszą psychikę - która może się zachwiać. Perfekcjonista nie chce mieć takich problemów (może zauważyliście, że wszystkie możliwe problemy są kategorycznie wykluczone :P) i znajduje czas na wszystko tylko… w odpowiednim czasie ;)
Ostatnim wielkim zarzutem jest to, że przecież nie da się kontrolować wszystkiego - zawsze może zdarzyć się coś na co kompletnie nie mamy wpływu. Racja! Ale mamy wpływ na swoją reakcję. Jest diametralna różnica między lamentami i rzeką łez nad rozlanym mlekiem a wzięciem po prostu tej ścierki i pozamiatanie tego całego życiowego bałaganu. I co z tego, że to niesprawiedliwe? Nawet najbardziej poukładany człowiek świata tego nie zmieni - tylko nie da sobie wywrócić świata do góry nogami. Przejdzie nad tym z perfekcyjną gracją do porządku dziennego - czego życzę nam wszystkim.
Ambicja i niespełnione marzenia nie są naszymi wrogami -tylko od nas zależy jak je wykorzystamy. A mimo tej śmiesznej nazwy perfekcjoniści nie szukają perfekcji - tylko pięknego, spełnionego życia, które bardzo często znajdują w połowie swojej drogi - a kto by nie chciał tego więcej? :)
Zrobiłam stronę z tagami na moim blogu: http://smimon.tumblr.com/tagi
Głównie chodzi o tytuły historii z których pochodzą postacie, którymi się zajmowałam.
I did a tag page: http://smimon.tumblr.com/tagi
Click for all stories I did fanart for!
Zjawiskowa Frances Ha, Jadący donikąd jeździec i uczciwy Perfekcjonista
W sieci już grasują nowe Premiery Tygodnia. Jeśli jesteście ciekawi co (jak zwykle koncentrując się na ofercie Multikina, taki lajf) to tu możecie obejrzeć klip:
Na szczęście w tym tygodniu te limity nie mają znaczenia, bo sieć kin oferuje najlepszy z filmów tego lata. O nim i dodatkowo o wybranych premierach tego tygodnia miałam szansę pisac lub mówić nie tylko w programie Orange:
"Frances Ha" to w tym tygodniu Stopklatkowy nr.1 "W tym tygodniu jednogłośnie wybraliśmy film, który nazwać można nie inaczej, tylko objawieniem. "Frances Ha" Noah Baumbacha to opowieść o bohaterce, która próbuje odnaleźć siebie w gąszczu nowojorskich ulic i w plątaninie własnych emocji. Piękne obrazy, błyskotliwe dialogi, rzadko spotykana intuicja i zmysł obserwacji. A do tego zjawiskowa Greta Gerwig. Tego nie można przegapić. "
Z kolei "Najnowszy film Gore'a Verbinskiego to w pewnym sensie miłosny hołd dla Johnny'ego Deppa. Reżyser współpracował z tą legendą ekranu przy serii „Piraci z Karaibów" i magnetyzm aktora uwiódł go na tyle, że postanowił powierzyć mu kolejną główną rolę. Jako szurnięty Indianin Tonto Depp uruchamia wszystkie trybiki, które przez lata pozwalały mu grać pociągających dziwaków i odszczepieńców – Edwarda Nożycorękiego, Eda Wooda czy Williego Wonkę. Niestety, tym razem ani ekscentryczne miny i gesty, ani świetna charakteryzacja i kostium, wreszcie nawet ogromna ekranowa charyzma Deppa nie są w stanie uratować tego filmu. Inspirowany postacią zamaskowanego Samotnego Jeźdźca, jednej z ikon popularnej amerykańskiej kultury, Jeździec znikąd to przydługa, niespójna i mało śmieszna gatunkowa hybryda, która donikąd nie zmierza. (cała recenzja na Stopklatka.pl)
W „Perfekcjoniście" znany z "Nietykalnych" Francois Cluzet pokazuje całkiem inną twarz. Skupiony, chłodny, o znacznie bardziej męskiej fizjonomii gra ochroniarza, zajmującego się konwojowaniem dużych sum pieniędzy. Jego Toni Musulin prowadzi uporządkowane życie. Skrupulatny, rzetelny, zawsze punktualny, uczciwy. Małżeństwo mężczyzny nie ma może temperatury wrzenia, ale jest przyjacielskie. Jednak kiedy po latach rutyny i spokoju nieprzyjemna sytuacja w pracy schodzi się z przełomowym prywatnym spotkaniem, w Musulinie coś pęka, budzą się nieznane dotąd emocje. Wciąż tak samo uczciwy i wyważony, postanawia dać światu nauczkę. Rozpoczyna grę, której zasady, stawkę i cel zna tylko on sam. (cała recenzja na Stopklatka.pl)
[AT]