Naprawdę nie chcę o tym mówić – powiedział. – Gdyby to było możliwe, chciałbym całkowicie o tym zapomnieć. Ale oczywiście nie mogę. Za nic nie da się zapomnieć tego, o czym chce się zapomnieć.
Haruki Murakami „Zniknięcie słonia”
seen from China
seen from Italy

seen from China
seen from Sweden
seen from China

seen from Sweden
seen from China

seen from Argentina

seen from Sweden

seen from Finland
seen from China
seen from Austria
seen from Argentina

seen from China
seen from China
seen from China
seen from Canada
seen from China
seen from China
seen from China
Naprawdę nie chcę o tym mówić – powiedział. – Gdyby to było możliwe, chciałbym całkowicie o tym zapomnieć. Ale oczywiście nie mogę. Za nic nie da się zapomnieć tego, o czym chce się zapomnieć.
Haruki Murakami „Zniknięcie słonia”
"Gdy się od życia nie oczekuje niczego, to nie sposób się rozczarować, a gdy oczekuje się najgorszego, wtedy każdy dzień, w którem najgorsze nie nadeszło, okazuje się świętem."
- Szczepan Twardoch, "Chołod"
Nie lubię dzielić się bliskimi mi ludźmi, bo gdy przyjdzie co do czego, nigdy nie wybiorą mnie.
@happyintherain
Wszystkie moje negatywne myśli wypływają wciąż z tego samego źródła - poczucia niedocenienia.
Mogę sprzątać i gotować przez pół dnia, ale i tak tego nie zauważysz.
Będę oszczędzać, żeby dać Ci drogi prezent, którego i tak nie docenisz.
Mogę wciąż stroić się bez sensu, chociaż Ty nawet tego nie skomentujesz.
Czuję się
N i e d o c e n i o n a
Po prostu umieram. Wszyscy umieramy. Zaczynamy umierać w dniu w którym się rodzimy. kołyski i trumny robi się z tego samego drzewa. Nie rób takiej smutnej miny. Wszystko zależy jak na to spojrzeć. Albo życie jest piękne lecz do dupy, albo jest do dupy, lecz pięknie.
Joseph Heller
25 grudzień
Chcę go, chcę go mieć blisko, on jest lekarstwem,
gdy wkurwia mnie wszystko.
rozkosz-v
www.jeja.pl ⤵️
Optymist: The glass is half-full.
Pesymist: The glass is half-empty.
Lay's: The glass is full.
30
Trzydzieści lat w jednym miejscu. Brzmi jak wyrok, prawda? To jednak nie efekt przestępstwa. Chyba, że uznamy życie za przestępstwo. Gdy człowiek wątpi, albo mu się nie wiedzie, zastanawia się, za jakie grzechy go tu zesłano. Podręcznikowo postmodernistyczna, nudna wariacja na temat „Procesu” Kafki. Józef K nie czeka na wyrok. On w swojej niepewności co do przyszłości (i przeszłości) już jest ukarany. Mark Fisher (nieodżałowany) powiedział kiedyś, że aby mieć czas na czytanie trzeba zapewnić sobie dożywocie. Ja podczas swojego trwania w tych samych czterech ścianach głównie czytałem. No, wtedy gdy miałem na to siłę. Czy zmądrzałem do lektur? Czy odkryłem sens życia? Nic z tych rzeczy. Jedyne co odkryłem to fakt, że nowoczesna proza często mnie nudzi, a wynurzenia pisarzy, którzy pod maską otwartości przemycają chęć wzniecenia kontrowersji jest żałosna. Absolutnie żałosna. Ekshibicjonizm robił wrażenie. Miało to miejsce dawno temu. Darujcie sobie, nie każdy czytelnik jest nudnym mieszczuchem – są tacy, którzy coś przeżyli. Cóż za zaskoczenie, prawda? W kwestii sensu życia kiedyś się wypowiem. I ostrzegam, że jeśli ktoś jest materialistą, to mu się nie spodoba i mnie wyszydzi. I ja jego umysłowe ograniczenia również. Co do prozy nienowej, to uważam, że niektóre „dzieła” powinny sobie stać na półkach zapomniane przez czytelnika, bo ich czas już bezpowrotnie minął. Tako rzecze literacki malkontent.
Trzydzieści lat. Czy to dużo? Nie, to bardzo dobry czas. Coś się widziało, a z drugiej strony coś jeszcze się zobaczy. Katastrofę klimatyczną, przykładowo. A może się nie zobaczy. Kto wie, co przyniesie los. A raczej banda psychopatów zwanych „światowymi przywódcami”. Wspomnieć o bogu? Nie widzę potrzeby. Jest, jeśli się wierzy, a jeśli się nie wierzy, to nie ma. I zaskoczę dogmatyków, to nie są stany permanentne. Tak jak nowocześni ateiści, do bólu poprawnie „progresywni” potrafią być tak szowinistyczne zakutymi łbami, że powinni chyba powiesić sobie na ścianie portret Radovana Karadżicia. Z drugiej strony osoby religijne, bardziej zachowawcze, nieczujące potrzeby onanizowania się postępem, potrafią być dobrymi ludźmi. Być może dlatego, że do dobra mają bardziej praktyczne podejście i nie ograniczają się do pisania nudnawych tyrad na facebooku, które i tak będą wyłącznie odbijać się od ścian bańki.
Czy jestem pesymistą? James Baldwin powiedział kiedyś, że dopóki żyje, to jest optymistą. Mój kolega z liceum powiedział, że jest optymistą, bo życie samo w sobie jest piękne, a potem to już będzie chuja wiedział. Inteligentnie. Mój kolega ze studiów powiedział, że ja jestem optymistą, bo jak mam problem, to szukam rozwiązań, a nie płaczę. Czasem płaczę, a rozwiązania miałem ograniczone. Nie wiem więc co powiedzieć. Nie miałem/mam nic do stracenia. Pochodząc z rodziny, w której bieda czasem zahaczała o skrajność i licząc głównie na zatrudnienie, gdzie płaci się kpinę/jałmużnę minimalną, rozwiązania wciąż mam ograniczone. I ręce związane. Przyznam się, że popełniłem kiedyś zbrodnie, wielką zbrodnie. Miałem wtedy 20 lat i chciałem żyć oraz mieć własne zdanie. Chciałem kochać i patrzyć w gwiazdy. Nie chciałem tyrać za marne grosze i kłaniać się panom-chamom. Przewieźcie mnie do Hagi, to był zamach na cały waszyngtoński konsensus. Kiedy indziej, siedząc przy wódce ze znajomymi, stwierdziliśmy, że Polska ma przyszłość. Nowe pokolenie wydawało się nam nową nadzieją. Mówiąc oględnie, nie interesuje ich spotkanie w Magdalence, lustracja, dziesięć przykazań Jeffreya Sachsa, przeszłość w PZPR, Jaruzelski, Michnik i wszyscy ci „architekci” obecnego burdelu. Muszę się przyznać, że je wciąż w nich wierzę. Więc jednak optymizm. Oto terapeutyczna magia pisania.
Jeśli komuś przeszkadzają wulgaryzmy, to niech się rozejrzy po świecie. Wojna w Ukrainie, wielowymiarowy kryzys, a ci ignoranci czepiają się języka. Kiedyś wracając pociągiem z miasta wojewódzkiego do miasta powiatowego nie miałem zbyt dobrego humoru. Jestem nerwowym człowiekiem, zdarza mi się więc całkiem dużo przeklinać. Zwrócono mi na to uwagę. Odpowiedziałem: „widzę, mamy tu ekspertów od kultury, proszę o odpowiedź na dwa pytania. Pierwsze: egzystencjalizm w twórczości Witolda Gombrowicza. Drugie: czysta forma w twórczości Witkacego”. Zapadła cisza. Puenty nie ma. Tak mi się przypomniało.
Wciąż zastanawia mnie ten optymizm. Kiedyś zdarzało mi się szydzić z ludzi, którzy ciężko pracując na zachodzie za niezbyt duże pieniądze, przyjeżdżali do Polski i zachowywali się, jakby byli z Saudyjskiej rodziny królewskiej. Mówiłem, że tam jedzą konserwy dla psów, a tu wielkie państwo. Teraz, gdy wiek mój wkracza w trzecią dekadę, ja sam będę jadł w Polsce powiatowej, Polsce C, psie konserwy, by się stąd ruszyć do jedynego miasta, które faktycznie mnie interesuje (przy czym nie wiem, czy tej idei nie porzucę – wytrwały to ja raczej nie jestem). Po co więc było szydzić? Gdybym znał Obi-wana Kenobiego, powiedziałby, że zostałem tym wszystkim, co miałem zniszczyć. Kto wie, może to prawda? Mistrz nie wpadłby jednak na to, że ja nie mogę użyć mind trick, gdy chcę zdobyć skądś pieniądze. Chyba jednak faktycznie optymizm. Ciekawe.