Przebywałam dzisiaj dłuższą chwilę (zdecydowanie za długą) w pomieszczeniu, w którym leciał odcinek Stanowskiego sprzed kilku dni na temat nijakiej Pani pseudo-dziennikarz Elizy Michalik.
Sama pierwsze o kobiecie usłyszałam, ale piszę „pseudo”, bo Pan Krzysiu zarzucał jej plagiatowanie. Tylko z tego, co zrozumiałam chodziło o artykuły sprzed 15+ lat.
Nie wiem, czy to wyszło dopiero teraz, czy o co chodzi, ale ciśnie mi się na usta pytanie:
Lata temu lubiłam posłuchać, jak mówi o sporcie. No i dobra, w tych materiałach o całej pozostałej tematyce też uda mu się powiedzieć coś zabawnego. Myślałam, że jestem jeszcze młoda i rozumiem dzisiejszy świat.
Też nie z wyboru widziałam dzisiaj chyba najnowszy odcinek Gimpera. Spoko, nic do niego nie mam, przedstawia tylko newsy ze świata internetu.
Ale, kurwa, powoli zaczyna mnie przerażać ten cały internet.
Odpowiadając na „nie podoba się to nie oglądaj” - no pewnie. Zwykle nie oglądam. Nie z wyboru. Ale czasami jak tak już leci w domu, bo ktoś ogląda - posłucham. Bo naprawdę można czasem wynaleźć perełki. Albo się pośmiać. Bo najczęściej jest to już aż tak głupie, że aż śmieszne…
Poza tym nawet jeśli coś jest głupie, a skłania do ciekawych refleksji, to w sumie czemu nie. Może właśnie będę oglądać.