„Chcę być potrzebny. Potrzebuję być komuś niezbędny. Potrzebuję kogoś, kto pochłonie cały mój wolny czas, moje ego, moją uwagę. Kogoś uzależnionego ode mnie. Uzależnienia wzajemnego.”
- Chuck Palahniuk

seen from Egypt
seen from United States
seen from Saudi Arabia
seen from China

seen from Netherlands
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from Russia
seen from Russia
seen from Italy
seen from United Kingdom
seen from United Kingdom
seen from Saudi Arabia
seen from Türkiye
seen from Saudi Arabia

seen from Azerbaijan

seen from Ireland

seen from Saudi Arabia
seen from Türkiye
„Chcę być potrzebny. Potrzebuję być komuś niezbędny. Potrzebuję kogoś, kto pochłonie cały mój wolny czas, moje ego, moją uwagę. Kogoś uzależnionego ode mnie. Uzależnienia wzajemnego.”
- Chuck Palahniuk
Jest weekend
Wczoraj lało przez cały dzień. Ciemno było. Buro. Tak samo jest dziś.
Olek był na animie więc stwierdziłem, że nie będę jechał do domu. Nawet jeśli chwilę poczekam to zabiorę go wcześniej niż Ania. Pojechałem więc do pobliskiej żabki. Wziąłem sobie kawę i wyglądałem przez okno gawędząc ze znajomą ekspedientką która przy okazji fotografuje i modeluje. Widzieliście ją pewnie na moich fotkach.
Po pół godziny byłem pewien, że już najwyższy czas. Wyszedłem z żabki. Rozejrzałem się ale nikogo nie było widać. Zadzwoniłem. Połączenie odrzucone. Za chwilę SMS: "O 16:30 koniec." Odpisałem: "To wracasz z matką" Matka kończyła pracę o 16:15. Pojechałem do domu. Rozebrałem się. Wziąłem aparat i zacząłem męczyć młodszego syna fotkami.
Po chwili usłyszałem jak wchodzi do domu żona. Pomyślałem wrócili. Szybko czas minął. Minął? Coś za szybko. Spojrzałem na zegarek - szesnasta dwadzieścia siedem. - Odebrałaś Olka? - Nie wiedziałam. Nie wzięłam telefonu. No to jadę po niego...
Ania od wczoraj chodziła przeziębiona. Kazałem iść jej się położyć i pojechałem po niego sam. Ot taki paradoks dobrej woli. Mnóstwo czekania bez sensu a potem i tak powrót.
To nic. Przynajmniej napiłem się kawy.
PS. Wszystkie fotki zrobione aparatem Sony ZV-1. Kogoś to w ogóle tu interesuje?
PS2. Post ma niestandardowy format dla tego bloga. Bo na taki eksperyment miałem ochotę. Nie wiem co będzie dalej.
Chyba po prostu wybierałam niewłaściwe osoby, tracąc te właściwe.
Nie szukaj miejsca w czyimś świecie – buduj własny, w którym ktoś będzie chciał być z Tobą.
Zaczynanie od nowa zawsze wygląda pięknie na papierze, a brutalnie w praktyce. Ludzie mówią: „To szansa”, „Nowy etap”, „Zobaczysz, będzie lepiej”.
A tymczasem początek najczęściej smakuje jak strach zmieszany z odwagą, której nie czujesz, ale udajesz, że masz. Zaczyna się od małych rzeczy — od podjęcia decyzji, której nikt za Ciebie nie podejmie. Od zamknięcia drzwi, które dawno powinny były być zamknięte. Od spojrzenia na siebie bez filtrów i bez tych wszystkich historii, które inni napchali Ci do głowy. W tym procesie jest dużo samotności. Ale jest też przestrzeń: na oddech, na nowe wybory, na relacje, które nie będą Cię ciągnąć w dół.
Ja zaczynam od nowa nie pierwszy raz — w sztuce, w psychologii, w życiu. Każde takie „od nowa” było trudne, ale każde przybliżało mnie do siebie. Do tego miejsca, w którym mogę łączyć grafikę z emocjami, wiedzę psychologiczną z intuicją i uczyć się budować życie, które jest naprawdę moje.
“Every new beginning is a quiet rebellion against who you were told to be.”
Alessia Valleni
Szykuję tekścik o Księdze Hioba
na tapecie Martin Buber, Tomasz z Akwinu, Augustyn i Carl Gustav Jung, ale powiedziano już przecież wiele, zatem będzie to miało formę autorskiej refleksji co ja biorę dla siebie z historii Patriarchy Cierpienia. Żeby być wielkim, najpierw musisz zrozumieć swoją małość. Hiob okazał się wielki, ponieważ zrozumiał, że można cierpieć będąc niewinnym, zrozumiał, że można cierpieć bez sensu, i że można cierpieć ponieważ natura cierpienia jest naturą naszej rzeczywistości. Hiob przeklął własne narodziny, ale nie bluźnił przeciwko Większemu Sensowi. I w tym ujawniła się niezwykła siła osobowości tego patriarchy, przezwyciężył linearne postrzeganie życia, transakcyjny charakter wiary i wygrał przed sądem bożym.
Konsultacja: Enormi Stationis umysł co przeniknął Starożytność na wylot ❤
William Blake „Hiob wyszydzany przez przyjaciół”, pomiędzy 1805-1810, The Morgan Library and Museum, Nowy Jork, Stany Zjednoczone, wikimedia.org, domena publiczna
Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego koty mnie lubią. W pokoju pełnym ludzi często wybierają właśnie mnie, nawet te, które zwykle trzymają się na dystans. Może przyciąga je autentyczność, szczerość i inne cechy, które są im bliskie.
Zauważyłem też, że często przyciągam jednostki silnie indywidualne. To nie przypadek. Sam jestem jak kot, podczas gdy wielu ludzi jest bardziej uległych, jak psy. Nic dziwnego, że czasem się „gryziemy”, po prostu nie pasujemy do siebie.
Być może właśnie dlatego trudno mi o relacje. Ale może to nie jest wada, a po prostu coś, co trzeba zaakceptować. Czasem warto dojrzeć do samotności i ją docenić. Wielu ludzi, których podziwiałem, szło podobną ścieżką. I nadal czuję, że jestem jak oni.
ENGLISH
I've been wondering lately why cats seem to like me. In a room full of people, they often choose me, even the ones that usually keep their distance. Maybe they're drawn to authenticity, honesty, and other traits they recognize in themselves.
I’ve also noticed that I tend to attract strongly individualistic personalities. That’s no coincidence. I’m like a cat myself, while many people are more submissive, like dogs. No wonder we sometimes clash, we just don’t fit together.
Maybe that’s why relationships are hard for me. But perhaps that’s not a flaw, just something that needs to be accepted. Sometimes, we need to grow into solitude and learn to appreciate it.
Many of the people I admired walked a similar path. And I still feel I’m one of them.
Samotność nie jest tym samym co bycie samym.
Bycie samym to stan; przestrzeń, w której słychać własny oddech i drżenie świata. To moment, gdy można wsłuchać się w puls istnienia, który bije w nas i poza nami. To cisza, która nie boli, tylko uczy rozumieć.
Samotność natomiast to echo po kimś lub czymś, czego zabrakło. To brak, który przemienia ciszę w ciężar. Samotność rodzi się z pragnienia, które nie znajduje odpowiedzi. Bycie samym rodzi się z obecności, z pełni, która nie potrzebuje świadków.
Niektórzy uciekają od samotności, nie wiedząc, że to nie samotność ich przeraża, lecz własna głębia. Bo gdy jesteś sam, nic nie rozprasza... musisz spojrzeć w siebie. A tam czasem czeka cały wszechświat, który od dawna chciał z tobą porozmawiać.