Witam w zimny poranek...W górach pada śnieg, w Jeleniej Górze ponoć też prószy a to już dość blisko.
Wieczorne stresy sprawiły,że wstałam godzinę przed budzikiem czyli o 5.30. Tuż przed snem Starszak przypomniał sobie,że na ostatnich zajęciach z basenu dostał awans na gleboki basen. I cieszył się ale to było tydzień temu. Teraz dopadły go strachy,że jednak sobie nie poradzi,że się boi. Zasnął. A rano mniej ale podobne obawy. Serce matki płacze i z chęcią bym go zostawila ale przecież nie będę mu podcinać skrzydeł, zdrowy rozsądek przede wszystkim. Wymyśliliśmy kilka sposobów na te strachy i poszedł. Jestem bardzo ciekawa jak mu pójdzie. Umie pływać ale na głębokim basenie jeszcze nie był i naturalnie,że się boi. Wyobrażacie sobie,że ja byłam.pierwszy raz na basenie w wieku 10 lat! A wcześniej jakieś letnie próby pływania w jeziorku!? Coś tam potrafię ale nie czuje się pewnie w wodzie. A on na basen chodzi 3 lata i w czasie tych zajęć tyle się nauczyl.
Do tego się dziś gorzej czuje, od miesiąca mam katar, nie katar, zatkane zatoki z rana, potem nic. Nie wiem czy nie przechodzi w kaszel...
Mlodszy z rana kaszel jak parowóz. Inhalacje dziś to chyba razy 2, oni ja. Dzisiejszze zajęcia dodatkowe odpuszczamy. Stary w delegacji. Moja mama wczoraj z Młodszym została to zastał mnie jak zawsze komentarz w stylu jaka ona zmęczona. A ja byłam tylko zaprowadzić Starszego na angielski, godzinka plus dojście do domu 10 minut...
A na basen muszę pognac Starego z synem. Jego ojciec nauczyl pływać, pływa doskonale. Tylko z niego beznadziejny nauczyciel...














