Pierwszy łyk – jego spojrzenie. Głębia czarnych tęczówek, która niemal elektryzowała. Pochłaniała z każdą sekundą wpatrywania się w te czarne niczym węgiel, puste, ale i przy tym emanujące tajemniczym blaskiem oczy.
Drugi łyk - jego dotyk. Pachnąca i twarda skóra na moim ciele. Wystarczyło, by dotknął mnie opuszkami palców, a dreszcz ekscytacji przebiegał po moim rdzeniu, wyginając moje nerwy w konwulsjach przyjemności.
Trzeci łyk – jego zapach. Oszałamiająca mieszanka dobrej wody kolońskiej, dymu z często palonych papierosów i mięty od tych cholernych gum, które tak często żuł.
Czwarty łyk – jego głos. Zachrypnięty i głęboki bas, powodujący ciarki na moim ciele. Potrafił modulować nim w zaskakująco dobry sposób. Bo w jednej sekundzie był w stanie z przerażająco zimnego tonu przejść do rozbawionego i lekko ironicznego głosu.
Piąty łyk - on. On cały. W każdym calu taki wyniosły, ironiczny, kapryśny. Bipolarny i tajemniczy, ale przy tym przesadnie pewny swego. Nie grał, bo wiedział, że i tak wygra. I wygrywał. Wygrywał wszystko, podczas gdy ja przegrywałam egzystencję.
Szósty łyk – pusty kubek. Wódka się skończyła
- trylogia hell BTH wattpad