Obiekt wyceny
Dajcie mi najpierw wyspać się hieny Potem nich się dzieje wola boska. Będą się działy dantejskie tu sceny O wyjście awaryjne zbędna troska.
Stałem się obiektem, jak koń, wyceny Skończyła się życia na kredyt beztroska. Jak kamień młyński ciążą ich floreny. Nie mają litości, krąży pogłoska.
Co mi zostało jak nie upaść z hukiem, Poddać im swoje truchło do zżarcia, A następnym razem omijać ich łukiem. Tymczasem uzbroić się do starcia.
Dochodzą mnie krzyki i płacz z areny Ucztują już głodne tygrysy i lwy Rzeź niewolników finansów domeny Unosi się wszędzie krwi zapach mdły.
Upaść musi ich potęga jak Rzym Lud wypatruje już czasów nowych. Po starych zostanie dym i ten rym. Tak skończy się ucisk elit bankowych.











