Ścianka sponsorska, czyli miejsce święte dla każdego szanującego się celebryty; „ściana płaczu” do której modli się o sławę i pieniądze. Mała różnica jest tylko taka, że ścianka celebryty jest kartonowa, ale co tam, jaka religia, taka Ściana Płaczu.
(źródło: http://hello.net.pl)
Dzisiaj, na każdym bankiecie, czy imprezie, na której pojawiają się gwiazdy, pozowanie przy ściance jest obowiązkiem. Nieważna jest zabawa czy spotykanie się z ludźmi, ważne jest zdjęcie zrobione przy kartonowym obiekcie pożądania każdego celebryty.
Po przybyciu na salony, wszyscy goście ustawiają się w kolejce, aby paparazzi zrobili im zdjęcie. Krążą legendy o długości kolejek, podobno nie ma takich nawet do cateringu w trakcie bankietu. Czyżby gwiazdy przestały jeść, aby wyglądać perfekcyjnie przy ściance? W takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego, jak tylko współczuć i ze spokojem pójść do własnej lodówki po ciasto z kremem, bo przecież my nie pozujemy i perfekcyjnie wyglądać nie musimy.
Jeśli ktoś myśli, że ustawienie się do zdjęcia przy tekturze, to błahostka, nawet nie wie jak bardzo się myli. Każdy celebryta powtarza, że to bardzo trudna praca, która wymaga ćwiczeń i solidnego przygotowania się.
Po pierwsze, wymaga to pracy nad mimiką (oczywiście przy lustrze), po drugie, założenie olśniewającej sukni i zastosowanie odpowiedniego makijażu, to nie jest takie hop- siup, jak się nam, zwykłym wyjadaczom chleba, wydaje. Wszystko to, wymaga kilkunastu godzin przygotowań. W tym miejscu, po raz kolejny powinniśmy współczuć naszym biednym gwiazdom.
Po co tak naprawdę pozuje się przy ściance? Dlaczego wchodzi to w ramę absurdu?
Jest to doskonały sposób na autopromocję. Jeśli dany piosenkarz nie nagrał przez ostatnie dwa lata chociaż jednej piosenki, a pragnie, żeby o nim znowu mówiono, przychodzi na bankiecik, pajacuje przy ściance i na drugi dzień znajduje się na portalu plotkarskim z psem w nazwie.
Ścianka jest miejscem na lansowanie się i promowanie. Nie trzeba wykazać się intelektem i światłością umysłu, należy tylko uśmiechnąć się do zdjęcia i po sprawie, jesteś na językach wszystkich.
Żyjemy w kulturze ekshibicjonizmu co doskonale przejawia się w instytucji ściankowej. Można tam zaprezentować nowego chłopaka, świeżo zrobiony biust, karpie usta, no i oczywiście piękną kreację od znanego projektanta.
Później, w portalach plotkarskich czytamy tytuły : „Biust Iwony Węgrowskiej na pokazie”; „Nogi Justyny Steczkowskiej na koncercie”; „ Świeżo napompowane usta Edyty Górniak na imprezie”. Wygląda na to, że poszczególne części ciała celebrytów wiodą osobny byt i potrafią funkcjonować osobno. Ciekawe.
Sposób w jaki fotografowie/paparazzi mówią o gwiazdach pozujących przy ściance jest urzekający i pieszczotliwy. Mianowicie, taka osoba nazywana jest po prostu „ryjem”. Myślę, że to określenie mówi wszystko. Dzisiaj w show- biznesie nie jest się aktorem, czy piosenkarzem, ale “ryjem”, promującym się i zarabiającym przy kawałku plandeki z wypisanym logo sponsora. Aby być sławnym, wystarczy zapozować. Co kogo obchodzi co dany artysta ma do powiedzenia, wystarczy, że wygląda. W show- biznesie brylowanie przy ściance to powinność.
Warto wspomnieć o ściankowej etykiecie obowiązującej każdego celebrytę. Sprawa wygląda następująco: każda osoba ma 90 sekund perfromansu przy kartonie. Istotne jest ciągłe poruszanie się, postawa statyczna nie jest mile widziana. Najlepiej przeznaczyć 5 sekund na każdy obiektyw aparatu. Wskazana jest zmiana mimiki (uśmiech z zębami, bez zębów, wydymanie ustek), żeby później było z czego wybierać, bo zdjęcia muszą się przecież sprzedać.
Im mniej ubrań na sobie, tym więcej błysków fleszy. Królowymi w rozbieraniu się, są dwie panie, które przed swoim pamiętnym pozowaniem były bezimienne, ale jak widać bardzo efektowne. Pierwsza z nich to Patrycja Wojnarowska, która mówi o sobie, że jest aktorką, ale nikt inny tego nie robi. Pokazała pośladki na imprezie i swoje 5 minut sławy miała.
(źródło: http://www.kobieta.pl)
Kolejna, nazywa się Monika Pietrasińska, czyli aktoreczka z kultowego serialu „Miłość na bogato”, gdzie piło się szampana na śniadanie. Postanowiła zaprezentować nam na ściance dolną część ciała. Efekt osiągnięty, mówiono o niej przez tydzień.
(źródło: http://www.pudelek.pl/)
Jak wiadomo, kamera i obiektyw aparatu dodają ok. 8-10 kg więcej, w związku z tym, nasze gwiazdki wyćwiczyły pozy do zdjęć, które pozwalają na to, żeby wyglądać szczupło i cudownie. Dlatego wszyscy przed aparatem ustawiają się jednakowo. Oto one:
Pierwsza podstawowa poza, którą stosują wszystkie celebrytki wygląda następująco:
(źródło: http://www.zeberka.pl/)
Czyli, nóżka do boku, ręka na bioderko, ustka wydymać i jesteśmy sexy.
Kolejnym powszechnym sposobem na piękne zdjęcie, jest po prostu ustawienie się profilem. Istotne jest tutaj, aby wybrać sobie profil korzystniejszy. Honorata Skarbek swój już wybrała.
(źródło: http://www.pudelek.pl/)
Jeśli dana gwiazda ma dość pyzatą twarz, wystarczy spuścić głowę w dół i wtedy wydaje się dłuższa i szczuplejsza. Maffashion jest mistrzynią w kombinacjach związanych z twarzą.
(źródło: http://www.zeberka.pl/)
Trik na wydłużenie nóg na zdjęciu jest następujący. Wystarczy jedną nożkę wystawić do przodu, wydaje się wtedy dłuższa. Tą drugą nie trzeba się przejmować, bo jej przecież nie widać za tą pierwszą. Jeśli gwiazda dodatkowo ma potrzebę, żeby wyglądać zalotnie, może położyć rękę na głowie, tak jak robi to Edyta Herbuś.
(źródło: http://www.pudelek.pl)
Ostatnie ustawienie, które ułatwia dobrą prezencję, polega na odwróceniu się tyłem i odchyleniu głowy do boku. Tutaj Doda pozwoliła sobie na dodatkową swawolę w postaci gestu dłonią.
(źródło http://www.pudelek.pl)
Pozowania w stylu Iwony Węgrowskiej nikt nie poleca. Zdjęcie mówi chyba samo za siebie.
(źródło: http://polki.pl/)
Sposobów ustawiania się do zdjęć jest wiele. Jeszcze więcej jest osób chętnych do fotografowania się przy ściance, bez której egzystencja celebryty nie ma sensu. Kawałek tektury, ale jaka moc sprawcza.
Widzimy do czego może doprowadzić pogoń za sławą i pieniędzmi. Nikomu nie przeszkadza robienie z siebie lalki salonowej, której głównym zajęciem jest wyglądanie. Kiedy lalka przemówi, wolimy, żeby milczała i nadal wyglądała, bo do niczego innego się nie nadaje. Takie osobistości serwuje nam show- biznes.
Nie pozostaje nic innego, jak tylko zacytować mistrza Norbiego, który po sfotografowaniu się przy ściance, wypowiedział takie oto słowa:
“Ryj pokazany, ryj sprzedany”